Skip to main content

Great Western Trail – Tańczący z krowami

Czarna krowa w kropki bordo
gryzła trawę kręcąc mordą.
Kręcąc mordą i rogami
gryzła trawę wraz z jaskrami.
Joanna Kulmowa, Czarna krowa w kropki bordo

Jaka może być tematyka gry planszowej traktującej o Dzikim Zachodzie? Oczywiście, że pierwszą myślą są pojedynki pomiędzy grupą złych, a dobrych. W dalszej kolejności sądzimy o rozbudowie jakiegoś miasta lub zarządzania nim. Ale czy ktoś stwierdził, że gra o ranczerach pędzących swoje bydło przez Stany może być częścią Dzikiego Zachodu? Okazuje się, że tak, bowiem Great Western Trail właśnie porusza ten temat. (więcej…)

E-planszówka – Onirim

Recenzją Onirim debiutowałem na swoim blogu. Jeszcze wtedy nie mogłem zrozumieć dlaczego ktoś miałby tworzyć gry, które gra się samemu. Obecnie sam ogrywam warianty solowe różnych planszówek, a sam Onirim spodobał mi się na tyle, że zgromadziłem w kolekcji wszystkie gry z oniverse. Niedawno wyszła elektroniczna wersja tej pozycji, co przypomniało mi, że dawno nie zaglądałem do tej gry. I w momencie kiedy piszę tę recenzję mam na koncie prawie 40 partii… (więcej…)

O mój zboże – Węgiel z patyka i dwóch zbóż

Nie darzę specjalną sympatią gier ekonomicznych. Najczęściej kojarzą mi się z suchym euro, które nie dość, że gra się dobre kilka godzin, to jeszcze początkowy ruch może zadecydować o przegranej. Z tego względu raczej je omijam, jeżeli mam wybór tytułu, który lubię. Jednak zainteresowała mnie gra O mój zboże, która stylistyką przypomina karcianą Agricolę. A przez to, że wydała ją w Polsce Lacerta to sądziłem, że to jest kolejny produkt Uwe Rosenberga osadzony w tym samym „uniwersum”. Jednak poza stylem graficznym i zarządzaniem gospodarstwem (tylko zamiast zwierząt mamy ogólne dobra) ta karcianka nie ma nic wspólnego z wspomnianą Agricolą. (więcej…)

Pierwsza krew – Santiago de Cuba

Dawno nie było Pierwszej Krwi, co nie? Wspominałem, że zagrałem Santiago de Cuba podczas Planszówki na Narodowym. 2 minuty wyjaśniania zasad i mogliśmy zagrać. Po wyłonieniu pierwszego gracza rzuca on 5 kostkami i decyduje, które 4 z nich będą na statku. Oznacza to zapotrzebowanie na dany surowiec. Wszyscy gracze prowadzą wspólny pionek przypominający samochód. Za darmo możemy przesunąć go o jedno pole do przodu, za każde następnie pole płaci się jedną monetę. Pola przedstawiają Kubańczyków, u których załatwiamy jakieś interesy. Dzięki nim zdobywamy punkty, zasoby czy inne ciekawe zdolności. Po wizycie u mieszkańca miasta wybieramy budynek, który też daje nam jakieś bonusy, ale dopóki stoi tam nasz pionek nikt inny nie może z tego budynku korzystać. W momencie gdy ktoś wiedzie do portu, każdy po kolei może sprzedać dowolną liczbę surowców, na które jest zapotrzebowanie. Jeżeli sprzedano wszystkie wymagane towary, statek odpływa, a za sprzedaż jednego z nich dostajemy 2 punkty. Gdy ktoś ominie port lub nie zapełni się statek, zwiększamy wartość punktową za towar do 3, a potem do 4. Dalsze ominięcie portu lub nie zapełnienie statku powoduje jego odpłynięcie, a gracz, który ostatnio był w porcie przerzuca kostki i znów decyduje, które będą na statku. Po siódmym odpłynięciu statku kończy się gra, a wygrywa osoba z największą liczbą punktów.
(więcej…)

Wyjęte z pudełka #70 – Krwiopijca

 Nie mieszkam w bloku, więc nie miałem nigdy przygód z właścicielem spółdzielni mieszkaniowej. Słyszałem różne historie związane w mieszkaniem w bloku. Mam nadzieję, że gra Krwiopijca, w której gracze wcielają się dusigrosza, czyli właściciela kamienicy, przedstawia ten temat bardzo przerysowanie.Kolorowe grafiki, małe pudełko oraz ładne wykonanie zachęcają do zapoznania się z tytułem.

(więcej…)