Skip to main content

Wyspa Skye: Wędrowiec – Piechotą przez Szkocję

Każdy wędrowiec, choć wybrał swój los i nie zamieniłby do na inny, ma takś chwilę, kiedy przechodząc przez wieś o zmierzchu i widząc przez okno izbę, gdzie rodzina zasiada do stołu w kręgu lampy, odczuwa strach przed przyszłością żal za przeszłością i niepewność, czy wybrał właściwie

Sławomir Mrożek, Varia. Życie i inne okoliczności

Jak się okazuje, gry kafelkowe są spoko, nawet jeżeli któraś nie do końca mi pasuje to i tak jest to najczęściej solidna pozycja. W moim osobistym rankingu ma wysokim miejscu plasuje się Wyspa Skye. Kiedy usłyszałem o dodatku, to sobie pomyślałem: “No i co tam zmienią? Dodadzą nowe płytki? Nowe zadania?”. Okazuje się, że dodano całkiem sporo, a zwykle zmiany wywracające mechanikę gry nie są mile widziane przez graczy. No to należy wydać werdykt, czy warto zainwestować w te rozszerzenie. Gotowi na przemierzanie królestwa z Wędrowcem?

Czytaj więcej

Wyspa Skye – Ostatni Król Szkocji

Góralowi mgło, kiedy w ustach nie ma smaku whisky

Przysłowie szkockie

Skye. Piękne, malownicze miejsce będące drugą co do wielkości szkocką wyspą. Wiecie, że znajduje się tam destylarnia whisky Talisker (swoją drogą marka wzięła nazwę od pobliskiej wsi). Dlaczego wspominam o tym alkoholu? Bo ten stanowi część innej znanej marki, Johnny Walker Green Label. Jednak gra Wyspa Skye od Wydawnictwa Lacerta przenosi nas w nieco inne czasy. Jako reprezentacji wpływowych klanów Szkocji walczymy nad dominacją w tytułowej lokacji, aby zdobyć tytuł króla. Co to w praktyce oznacza? O tym w poniższym tekście.

Czytaj więcej

Kawerna: Jaskinia kontra Jaskinia – Zostań dekoratorem wnętrz

Dwa krasnoludy to kłótnia, trzy to wojna.
Terry Pratchett, Para w ruch

Kawerna: Rolnicy z jaskiń to dobra gra, ale niestety ma jedną poważną wadę. Jest zdecydowanie dla mnie za ciężka, ta mnogość wyborów, decyzji które trzeba podjąć, rzeczy do zaplanowania i wskaźniki, które warto pilnować. Dla mnie tego jest trochę za dużo. Kawerna: Jaskinia kontra Jaskinia jest dwuosobowym odpowiednikiem tej planszówki. Osobiście zastanawiałem się czy gra będzie podobna do małej Agricoli, ale jak się okazuje zamiast bycia farmerem dostaliśmy w grze, w której urządzamy jaskinię. Czytaj więcej

Loyang – Handel warzywami u bram miasta

– Pięć liter – mruczała do siebie. – Prostak albo czerwone warzywo. Pomidor? Papryka? – Zaczęła wściekle wycierać swój wpis.
– Burak! – Patrick odwrócił się w jej stronę. – Niech pani spróbuje burak!
Jess Rothenberg, Po tamtej stronie ciebie i mnie

Louyang to chińskie miasto, w którym znajduje się najstarsza buddyjska świątynia. Z historii tej miejscowości nie odczytamy wiele więcej. Choć fabuła gry jest prawdziwa, to w momencie przenosin stolicy Luoyang nie istniało. No i stało się to za panowania dynastii Zhou. Dlaczego więc Uwe Rosenberg zdecydował się umieścić tutaj swoją handlową grę? Kompletnie nie mam pojęcia – z początku myślałem, że to był znany punkt targowy, ale z dostępnych informacji nie mogłem nic takiego wyczytać. W każdym razie ostatnio ten autor jest u mnie na fali, więc chciałem zobaczyć co tym razem wymyślił. Czytaj więcej

O mój zboże – Węgiel z patyka i dwóch zbóż

Nie darzę specjalną sympatią gier ekonomicznych. Najczęściej kojarzą mi się z suchym euro, które nie dość, że gra się dobre kilka godzin, to jeszcze początkowy ruch może zadecydować o przegranej. Z tego względu raczej je omijam, jeżeli mam wybór tytułu, który lubię. Jednak zainteresowała mnie gra O mój zboże, która stylistyką przypomina karcianą Agricolę. A przez to, że wydała ją w Polsce Lacerta to sądziłem, że to jest kolejny produkt Uwe Rosenberga osadzony w tym samym “uniwersum”. Jednak poza stylem graficznym i zarządzaniem gospodarstwem (tylko zamiast zwierząt mamy ogólne dobra) ta karcianka nie ma nic wspólnego z wspomnianą Agricolą. Czytaj więcej