Skip to main content

Monster slaughter: Horror w głębi lasu – Impreza czy rzeź? Co to za różnica!

Cicha noc, zgubna noc
Wkoło czają się zmory

Taniec Wampirów, Dla Sary

Moda na horrory typu slasher, gdzie wszędzie się leje krew i fruwają rozgrywane flaki nie znika. Może jest mniej popularna i nie za często trafia do kin, ale nadal istnieją takie produkcje. Sztampowe do granic możliwości tanie zagrywki: impreza na odludziu, rozdzielenie się, morderca doganiający swą ofiarę chodząc, itp. Nic dziwnego, że powstały takie pastiszowe twory jak Straszny film czy Dom w głębi lasu. Nawiązujący do kina grozy z lat osiemdziesiątych Monster slaughter to planszówka, która zadowoli fanów tego gatunku. Okazuje się, że do chatki w lesie nie wpadł jeden morderca, ale cała rodzinka. I konkuruje z innymi.

Czytaj więcej

Dochodzenie – Zabójca jest wśród nas

Zeszły rok obfitował w całkiem sporą liczbę gier o tematyce detektywistycznej, kryminalnej albo z jakimś motywem śledztwa. Detektyw, Kroniki Zbrodni, Cienie: Amsterdam czy Sherlock Holmes: Detektyw doradczy to garstka tytułów w tej kategorii. Niektóre są bardziej wymagające, niektóre lżej podchodzą do zabawy, ale każda pozycja oddawała jakoś wspomniany temat i klimat. Do tego zacnego grona należy również Dochodzenie, które nawiązuje swoją mechaniką do popularnej zabawy “Mafia”. Seryjny zabójca? Detektywi, którzy chcą go złapać? Śledczy analizujący jego posunięcia? Przecież to wpisuje się w motyw kryminału idealnie!

Czytaj więcej

Wysokie napięcie: Doładowana wersja – To teraz dajemy maksimum energii

Wysokie napięcie to pierwsza gra w stylu europejskim, z którą się zetknąłem. Wcześniej były to proste tytuły jak Wsiąść do pociągu, Carcassonne czy Jungle Speed (zatem imprezowo-gatewayowe) albo średnio-zaawansowane ameritrashe. Jest to też pierwsza gra, którą zagrałem na swojej pierwszej w życiu Nocy Plaszówek w Bydgoszczy. No trochę tych “pierwszych razów” z tą grą było. Do tego wszystkiego można dołożyć, że to pierwszy poznany twór spod ręki Friedemanna Friese’a i pierwsza gra, którą kupiłem po tej imprezie ;).

Czytaj więcej

Dice City – Kości, kosteczki, kostełki :)

Nazwisko Vangelis Bagiartakis w Polsce niewiele mówi. Może ostatnio zrobiło się o nim głośniej, bo Phalanx wystartował na Kickstarterze z kampanią Freedom. Niektórzy może jeszcze pamiętają Pośród Gwiazd, który też została stworzona przez tego autora planszówek. Ja jeszcze kojarzę jego Fields of Green oraz Kitchen Rush. W 2015 na Essen wyszła kolejna gra spod jego ręki – Dice City. Nie powiem, pozycja mnie zainteresowała, wokół niej jakoś krążyłem, ale nie miałem okazji zagrać. Aż wyszła wreszcie po polsku.

Czytaj więcej

Kaleidos – Wizualne państwa-miasta

Kiedy człowiek rozgrywa tyle gier strategicznych, kombinacyjnych, optymalizacyjnych czy bardziej zaawansowanych, czasem ma dość i musi się odprężyć przy partii gry, którą raczej w życiu by nie zagrał. Planszówka bazująca na znanych motywach, które lubi każdy (lub przynajmniej większość) będzie idealna, bo przecież nie trzeba specjalnie uczyć się wielu zasad, trafia szybko do graczy, a też można zobaczyć, co takiego projektant wymyślił z klasyczną mechaniką. Według mnie Kaleidos ma wszystkie te cechy.

Czytaj więcej

Crusaders: Thy will be done – W obronie wiary Europy

Upominał swoich żołnierzy, żeby nie przerażali się, gdy poganie będą nacierać, żeby wtedy pamiętali o pomocy Nieba, której doznali poprzednio tyle razy. Teraz więc również mają się spodziewać zwycięstwa, jakiego im udzieli Wszechmocny.

Druga Księga Machabejska, rozdział 15, werset 8 (Przekład z Biblii Tysiąclecia)

Wyprawy krzyżowe kojarzą się pewno z ogniem, gwałtem i obroną Jerozolimy. Pewno po w jakimś stopniu każdy ten aspekt występował w czasie krucjaty. Niemniej nie mam rozległej wiedzy historycznej, ani tym bardziej jakiegoś punktu odniesienia, aby o tym dyskutować. Crusarders: Thy will be done traktuje jednak o odparciu najazdu pogan na Europę. Nie powiem, temat mnie zainteresował, więc z radością sprawdziłem co to za tytuł.

Czytaj więcej

Patchwork Doodle – Nabazgrana kołderka

Patchwork jest bodajże najbardziej znaną grą w naszym kraju posiadającą płytki o “tetrisowych” kształtach. Choć podobny schemat istniał wcześniej (chociażby Blokus), to chyba Patchwork tak naprawdę zapoczątkował zainteresowanie się tym typem zabawy – późniejszy Ogródek albo Park Niedźwiedzi były przyrównywane do tej pozycji. Również nie mamy rozpoczęcia pewnej mody, bo Puzzle Trilogy (Ogródek, Indian summer, Spring Meadow) to twór Uwe Rosenberga, a jeden Park Niedźwiedzi wiosny nie czyni. Za to ta seria uległa modzie i do prostszej wersji Express dołącza wersja roll and write.

Czytaj więcej

Wodny szlak – Żegluga rzeczna w rodzinnym wydaniu

Twa zieleń oliwna nie jest słonecznym winem Sekwany
Daremnie kielichy źrenic nurzać w niej aż po brzegi
Uśmiech nie skoczy tu rybą w nadziei łuk świetlany
Uśmiech utonął pod falą, kamieniem w mule legł

Marian Turwid, Przymierze z Brdą

Wielokrotnie podkreślałem, że jestem bydgoszczaninem. Choć te miasto nie jest szczególnie urokliwe jak Kraków czy Poznań, nie ma tylu zabytków i nie miało większego znaczenia dla historii naszego kraju, to je lubię i mieszkam w nim od urodzenia. Dlaczego o tym mówię? Ponieważ nie mogę znieść, że zaniedbano chlubę tego miasta. Miało ono jedną z lepiej prosperujących żeglug rzecznych w Europie, a już XVI wieku Bydgoszcz posiadała cechy związane z transportem wodnym – chociażby sterników, czy szyprów. Ślady dawnej potęgi żeglugi śródlądowej nadal funkcjonują w tym mieście (na przykład poprzez działania firmy Żegluga Bydgoska), a miejsca takie jak Kanał Bydgoski czy Wyspa Młyńska jedynie przypominają o tym, co zostało utracone. Nawet na Uniwersytecie Kazimierza Wielkiego jest kierunek “Rewitalizacja Dróg Wodnych” – liczę, że jego absolwenci przywrócą dawną świetność bydgoskiej żegludze rzecznej. No, ale dlaczego o tym wspominam? Ponieważ gra planszowa Wodny szlak, który traktuje o dostarczaniu towarów drogą rzeczną, bardzo mocno kojarzy mi się z moim miastem, a z dyskusji z twórcą gry, wiem, że prototyp nazywał się Brda (to rzeka przepływająca przez Bydgoszcz). Pewno stąd ten mały sentyment i zainteresowanie tą pozycją od jej zapowiedzi.

Czytaj więcej

Laguna – Cudowny archipelag

I właśnie w ciągu tej króciutkiej chwileczki możesz dostrzec lagunę. To znaczy, tyle możesz dostrzec na stałym lądzie. Jest to tylko jedna niebiańska chwilka. Gdyby to były dwie chwilki, zobaczyłbyś przybrzeżne fale i usłyszałbyś śpiew syren

James Matthew Barrie, Piotruś Pan i Wendy

Piękne widoki zaprezentowane w disneyowskiej Vaianie mogą inspirować i cudowny obraz wysepek rozsianych na jakiejś lagunie można uznać za raj. Nie wiem czy Reiner Knizia w swojej jednej z nowszych produkcji specjalnie nawiązuje do tej animacji, czy to zabieg ludzi od marketingu z wydawnictwa, a może jest to przypadkowa referencja, ale Lagunę też można uznać za barwną pozycję. Osiedlanie i zbieractwo na pewnym archipelagu wydaje się niezbyt interesującym pomysłem, a nazwisko autora niekoniecznie napawa optymizmem (cenię autora, ale wiele tytułów mi nie przypadło do gustu). Zatem czy ostatecznie zapowiada się rozgrywka na taką, jaką wygląda?

Czytaj więcej