Skip to main content

Pierwsza krew – Teomachia

Ilu to już bogów prowadziło lud swój do wrót światów, by mógł posiąść nowe ziemie i wyzuć z dziedzictwa tych, którzy się na nich rodzili i umierali?
Tomasz Pacyński
Teomachia to druga produkcja wydawnictwa Fabryka Gier Historycznych. Można rzec, że temat jest mało historyczny w porównaniu do W zakładzie czy Sigismundusa Augustusa. Jednak czy obcowanie z mitologią i dawnymi wierzeniami nie można też uznać za historię? Można.
Każdy gracz posiada pewną wspólnotę czcicieli składających się z wiernych, kapłanów i proroków. Gra oferuje wariant podstawowy i zaawansowany. W tym drugim wcielamy się konkretnego boga jednej z czterech mitologii: nordyckiej, greckiej, celtyckiej i sumeryjskiej. Rozgrywka przypomina popularnego Pokera Texas Hold’em. Widzimy odsłonięte trzy z pięciu kart żywiołów. Karty żywiołów mają następujące informacje: jaką sferę reprezentują (żywioł), czy należą do ładu lub chaosu oraz ile dostarczają punktów. Każdy gracz płaci pulę wejściową i ma na ręce karty, które informują jaka jest “cena” za jej wykorzystanie (ile musi być kart danej sfery i ile reprezentantów ładu lub chaosu). Uczestnicy zabawy będą się licytować i toczyć “wojnę”. Następnie wybierają z toru modlitw jedną kartę, uiszczają opłatę i wybraną kartę dołączają do swojej talii (tak, to deck-building), biorą znów 5 kart i zabawa zaczyna się od nowa aż ktoś nie straci wszystkich wyznawców.
Opis mechaniki bardzo spłyciłem i nie zdziwię się, że nie jest zrozumiały. Rozszerzę ten opis przy okazji recenzji.

Czytaj więcej

Pierwsza krew – Wsiąść do pociągu: USA

Co może być bardziej oczywistym absurdem niż perspektywa zbudowania lokomotyw podróżujących dwa razy szybciej niż powozy konne?
Gazeta The Quarterly Review
Wiele razy słyszałem o grze Wsiąść do pociągu. Dzięki obserwacji tego, co się dzieję w planszówkach wiem, że Ticket to ride to spora seria wydawnicza składająca się z różnych wersji przedstawiających inne kontynenty. Niestety, nie miałem okazji zagrać w żaden tytuł z tego popularnego cyklu. Do pewnego czasu…

Czytaj więcej

Pierwsza krew – Zombicide

Mój przyjaciel, M, mówi, że ironia bycia zombie wynika z tego, że wszystko jest zabawne, ale nie możesz się uśmiechać, bo zgniły ci wargi.
Isaac Marion, Ciepłe ciała 
Temat zombie atakuje nas ze wszystkich stron. Filmy, książki, komiksy, a nawet planszówki. Wszędzie. A niedawno miałem okazję zagrać w Zombicide. Ten tytuł to gra kooperacyjna, w której wcielamy się grupę ocalałych. Do wykonania mamy pewną misję określoną przez scenariusz. Należy spełnić pewne warunki, by wygrać grę, a hordy ozywieńców będą nam przeszkadzać.

Czytaj więcej

Pierwsza krew – Hanabi

[Zdjęcia pochodzą z serwisu BoardGameGeek]

Hanabi to śmieszna gra imprezowa z elementami kooperacyjnymi. Mamy karty ponumerowane od 1 do 5 w pięciu kolorach. Kart danego koloru o określonym numerze jest ileś tam w talii. Staramy ułożyć stosy kart pięciu kolorów w kolejności od 1 do 5. Na czym polega problem? Nie widzimy swoich kart. Jeżeli położymy kartę w złej kolejności, istniejącego koloru lub dołożymy ją do złego stosu, wtedy wystawia się czerwony żeton pomyłki. Trzy takie żetony kończą grę. Gracz w swej turze może dołożyć kartę, podpowiedzieć komuś (odkłada się jeden żeton podpowiedzi, ich jest jakaś określona liczba) lub odrzucić kartę (wtedy uzyskuje się jedną podpowiedź). W ramach podpowiedzi możemy powiedzieć wybranemu graczowi o wszystkich kartach danego koloru albo o określonej wartości jakie ma na ręce. Wystawione numery kart to punkty, przy trzeciej pomyłce zlicza się je (oczywiście jak ułożą wszystkie stosy mają maksimum, czyli 75). No i w zasadzie to tyle.

Czytaj więcej