Skip to main content

Okładka pod przykrywką

Okładka. Ilustracja frontowa. Przednia strona pudełka. Nieważne jak nazwiemy tę część planszówki, jest to element, z którym stykamy się od samego początku. To on wzbudza w nas ciekawość, wywołuje pierwsze wrażenia, pozwala snuć domysły o mechanice i tematyce, to on daje szept do naszego ucha, to on mówi: “Kup mnie” (albo czasem wręcz odwrotnie). To właśnie ta niepozorna i jakże powszechna część opakowania nawiązuje z nami kontakt, więc może warto bardziej przyjrzeć się, co powoduje, że okładka jest tak ważna. Myślę, że po tym felietonie nie będziecie już patrzeć na front gry tak samo. Musimy pamiętać, że okładki są również elementem marketingu. Jak ona wygląda, jakie treści przedstawia, co widać na niej, a przede wszystkim w jaki sposób odbywa się kontakt z potencjalnym klientem to jest element większego planu. Muszę też zaznaczyć, że nie jestem ekspertem w sprawach i szeroko pojętym pijarze, zatem większość moich wywodów, to domysły wynikające z obserwacji środowiska. Ach, chciałem nazwać artykuł “Cover undercover”, ale dałem polski tytuł, który już nie brzmi tak fajnie :P.

Czytaj więcej

Podejście wydawnictwa do klienta

Na ten temat zwrócił mi uwagę jeden z dyskutantów w czasie pewnej internetowej burzy. Temat ważny, ale nieco zapomniany, z dość prostego powodu. Można powiedzieć, że wydawnictwa są jak samoloty: jest dopiero o nich głośno kiedy upadają. I wcale nie chodzi mi o ogłoszenie bankructwa, ale poprzez “upadek” mam na myśli karygodne zachowanie ze strony przedstawiciela firmy zajmującej się tą częścią branży planszówek. Wiem, że od pierwszej wzmianki w owej wymianie zdań na temat pomysłu minęło już trochę czasu, ale aby ten artykuł nie był przepełniony emocjami czy nieprofesjonalnym podejściem, stwierdziłem że podejdę do tematu spokojnie robiąc research i badając nieco branżę. Zapraszam do czytania. Czytaj więcej

Games Factory – parę słów więcej

Nie chciałem za bardzo wracać do tej sprawy, bowiem nadal nie milkną echa niegodziwego działania tego wydawnictwa i każdy orientuje się w tej sprawie. Dokładanie kolejnej cegiełki do sporu jest tylko powtórzeniem tego, co zostało już powiedziane. Byłem sytuacją wkurzony jak wielu z was, ponieważ sam wsparłem wspomniane dodatki, a gorycz była na tyle duża, że dodatkowo wycofałem moje wsparcie dla trylogii Valerii, która ponoć dociera do pierwszych wspierających. Również w przypływie emocji udostępniłem wpis na facebookowym fanpage’u Tomasza Międzika, a konkretnie jego fanpage’a Kto wygrywa? – nic dziwnego, wówczas post dobrze oddawał moje odczucia odnośnie całej tej sprawy. Nie mniej pod wpływem fragmentów podcastu Rozmowy ZnadPlanszy wpis na Facebooku usunąłem, bowiem może być szkodliwy dla crowdfundingu w Polsce.

Czytaj więcej

Zburz ten mur!

Obecnie w kinach tryumfuje Deadpool 2, więc wątpię, że komuś jest obce pojęcie burzenia czwartej ściany, ale pozwolę sobie dokonać krótkiego wyjaśnienia dla nieznających tego określenia. Wzięło się ono z teatru, gdzie po prostu mamy 3 ściany będące granicą sceny, a czwarta to publiczność. Zburzenie jej polega na zwracaniu się bezpośrednio do audytorium, gdzie aktor jest świadomy obserwacji swoich poczynań, w bardziej ekstremalnym przypadku odtwórca roli wchodzi w większą interakcję z widownią. Termin przeszedł do animacji, filmów, książek, komiksów, czy gier komputerowych, gdzie niszczy się granicę pomiędzy odbiorcą, a danym medium. No i zastanawiałem się czy skoro gra planszowa to pewna forma rozgrywki, to czy można znaleźć jakieś przypadki przełamania czwartej ściany. Czytaj więcej

Poprawność polityczna złamana?

Dużo osób słyszało, że jestem wielkim fanem Batmana, ale niewiele osób wie, że moją przygodę z komiksami zaczynałem od serii Hellboy. Kiedy ogłoszono, że Ed Skrein zagra Bena Daimano cieszyłem się niesamowicie, to dla mnie doskonały wybór. Niestety, aktor zalany falą hejtu w Internecie – no bo jak to, że Azjatę grę biały – szybko wycofał się z projektu. Postać jest trzecioplanowa, a jej pochodzenie nie odgrywa takiej wielkiej roli jak protestujący twierdzili. To dziwne, że w dzisiejszych czasach taki wybór castingowy osoby niezbyt ważnej dla historii zbiera takie żniwo, ale głosy oburzenia na obsadzenie w roli Deadshota Willa Smitha nie mają większego znaczenia. Zastanawiałem się nad tym, ale do głębszej refleksji w kontekście bliższej mi branży rozgrywkowej zmusił mnie znajomy. Otóż rozmawialiśmy sobie trochę o Puerto Rico i spłaszczeniu roli niewolników w tej grze. No i z tej dyskusji wyszło ciekawe pytanie: czy znam jakieś gry planszowe, które jawnie śmieją się z politycznej poprawności? Podał parę gier elektronicznych, które mniej lub bardziej to robią i zaciekawił się czy też tak może być z planszówkami. Czytaj więcej

Czy planszówka może wzbudzać strach?

Gry planszowe mają zupełnie inny poziom imersji niż gry elektroniczne, więc zamiast sugestywnych wrażeń audiowizualnych i makabrycznych obrazów w pozycji sygnowanej jako horror trzeba uciekać się do innych metod. Jak wzbudzić strach u uczestników zabawy podczas rozgrywki w jakąś planszówkę? Czy jest to w ogóle możliwe? Jakie obecnie są sposoby na przerażenie gracza? Te tematy starałem się poruszyć w poniższym tekście. Czytaj więcej

Teorie spiskowe ze świata gier planszowych

Jeżeli nie czytasz tego tekstu mając na głowie czapeczkę z folii aluminiowej oraz nie zakleiłeś sobie kamerki, to wiedz, że jesteś narażony na szpiegowanie przez NSA, który jest pod kontrolą iluminatów, masonów, jezuitów, Żydów, Watykanu i Porządku Nowego Świata. No, jeżeli ten wstęp nie zrobił na tobie żadnego wrażenia, to jak zaraz ktoś zapuka do twoich drzwi, a ty znikniesz bez śladu, to proszę, nie miej pretensji, że nie ostrzegałem. I tym optymistycznym akceptem przechodzimy do właściwego wprowadzenia. Czytaj więcej

Forever alone, czyli rzecz o graniu w planszówki w pojedynkę

I am lonely lonely lonely
I am lonely lonely in my life
I am lonely lonely lonely
God help me help me to survive!
Nana, Lonely

Na początku mojej przygody z grami planszowymi nie wyobrażałem sobie, żeby rozgrywać je w trybie dla jednego gracza. Sądziłem, że ten jest przygotowany z myślą o smutnych i samotnych osobach niemających przyjaciół. Obecnie coraz częściej zaglądam do gier z trybem solo. Zastanawiam co przez ten czas zmieniło się. Może nagle stałem się osobą ze wspomnianej grupy docelowej? A może jednak warto grać w planszówki w pojedynkę? Staram się poruszyć ten temat w poniższym tekście. Czytaj więcej

Miejsca w Bydgoszczy, w których warto zagrać gry planszowe

Parę razy na łamach tego bloga pisałem, że jestem bydgoszczaninem. Lubię moje miasto i praktycznie od urodzenia tutaj mieszkam, nie wyjechałem na studia do innej miejscowości, ani też w pogoni za pracą. Jeszcze do niedawna praktycznie nic nie działo się w związku z grami planszowymi. Jeżeli ktoś był wkręcony, to raczej grywał sobie po cichu ze znajomymi. O ile scena kolekcjonerskich karcianek jak Magic the Gathering, Legenda Pięciu Kręgów (wtedy jeszcze wersji CCG, ciekawe jak to będzie z LCG), czy nawet Pokemon ma się całkiem dobrze, a z czego co widzę bitewniaki niewiele gorzej, tak z moich obserwacji planszówki nadal raczkują. Trochę to się zmienia, ale spotkanie osób grających w jakimś miejscu publicznym jest rzadkie, co więcej nie ma też żadnego pubu dedykowanego specjalnie planszomaniakom. Nie mniej w tym krótkim artykule przybliżę parę miejsc, w których moim zdaniem można spędzić czas grając w planszówki. Czytaj więcej

Przeniesienie planszy na urządzenie cyfrowe – Czy elektroniczne wersje planszówek zdominują fizyczne?

Kiedy patrzę na moje ostatnie recenzje widzę, że to są e-planszówki. W swojej wirtualnej bibliotece mam aż 48 tytułów (ale jestem pewien, że przynajmniej w połowę nie grałem), zaś na blogu ukazało się 20 recenzji elektronicznych wersji gier planszowych. Jestem miłośnikiem planszówek, więc dlaczego zaprzątam sobie głowę aplikacjami, czy właśnie gry planszowe nie powstały jako alternatywa do gier komputerowych czy innych tego typu zabaw? Gdzie w tym element socjalizujący? Czy jednak nasze społeczeństwo dąży do digitalizacji? Skąd popularność i fenomen e-planszówek? Zawsze jak zasiadam do cyfrowej pozycji mam w głowie takie pytania, więc postanowiłem moje przemyślenia przelać w postaci tego felietonu. Czytaj więcej