Skip to main content

Teorie spiskowe ze świata gier planszowych (po raz drugi)

Jak widać nie naraziłem się FBI, CIA, Iluminatom, Watykanowi i Porządkowi Nowego Świata wystarczająco, skoro nadal żyję i prowadzę tego bloga. A może to nie ja? Może zostałem zastąpiony jakąś marionetką, która wykonuje z góry rozkazy wspomnianych wyżej władców naszego płaskiego dysku na którym żyjemy? A jeżeli to prawda, to po co miałbym to mówić? A po to, aby zamydlić wam oczy przecież! Czy to prawda czy nie i czy Rafał Kociniewski naprawdę istnieje i czy nie jestem sługą innych organizacji tego się nie dowiecie. Ale za to poznacie kilka innych ciekawych teorii spiskowych krążące po środowisku gier planszowych. Kamerka zaklejona? Czapka z folii aluminiowej założona? Sieć TOR podłączona? No to jedziemy!

Rüdiger Dorn i Reiner Knizia to ta sama osoba

Tak, własnie. Dwóch uznanych niemieckich projektantów, którzy w swoim dorobku mają parę ciekawych pozycji są tak naprawdę tą samą osobą. Jak to możliwe? Cóż, wiele znanych autorów ma pseudonimy, więc czemu najbardziej znany w świecie planszówek doktor matematyki miałby nie mieć? OK, OK, to nie żaden dowód, nie? No cóż, przedstawiam “dowody” na poparcie tej tezy.

Wiecie w jakich wydawnictwach wydawali ci projektanci? Tak, w takich samych. Wszystkie gry Dorna i Knizii zostały wydane dokładnie przez te same wydawnictwa. To nic, że jest wielce prawdopodobne, że człowiek mający niespełna 50 gier na swoim koncie może mieć zbiór wydawców pokrywający się z autorem mającym ich blisko 600, nie? No i ten, no… Podejrzewam, że wiele polskich gier przechodzi proces dewelopingu w podobnych firmach. Dlaczego więc nie miało tak się dziać u niemieckich projektantów gier?

Reiner w języku niemieckim jest określeniem osoby, która dorastała na skraju lasu lub pola, zaś Dorn to osoba mieszkająca przy kolczastym żywopłocie. Oba wyrażenia pochodzą ze środkowych Niemiec, oba odnoszą się do miejsca zamieszkania. Poza tym Dorn to w języku niemieckim odpowiednik nerda, gościa który jest bardzo dobry z matematyki. Myślę, że każdy wie, że jednak Reiner Knizia jest dobry z matematyki.

No dobra, ale co z imieniem Rüdiger? Zauważcie, że Reiner i Rüdiger. Różnią się środkowym członem, gdzie ein po niemiecku to po prostu jeden. Natomiast z üdig nie ma nic za bardzo sensownego… Ale, ale, ale! Pamiętajmy, że mamy do czynienia z doktorem matematyki i osobą lubiącą łamigłówki. Odwrócimy słowa i mamy gidü – słowo, które po turecku znaczy “nosił”. Zatem Reiner “nosił” (w sensie jest) Rüdigera. Powyższych nie muszę tłumaczyć, że takie zmienianie wyrazów i szukanie drugiego dna zakrawa o śmieszność.

Na BoardGameGeeku są jedynie trzy zdjęcia Dorna. Dwa pierwsze są na tyle małe, że nic nie da się wyłapać. Na pierwszym widać podobieństwo do Reinera Knizii. Drugie przedstawia inną osobę, nie widać podobieństwa do pierwszego zdjęcia… Zaś na trzecim, cóż! Widać, że osoba, za którą uważa się Rüdigera Dorna jest podobna do tej z drugiego zdjęcia, nawet ma tę są bluzę, ale co ciekawe – widzimy, że ogrywa Strozzi. A wiecie, kto jest autorem gry, którą rozgrywa ten autor planszówek? Reiner Knizia.

Pierwszą wydaną grą przez Rüdigera Dorna jest Cameo. Jak najpewniej wiecie, to te pojęcie oznacza krótki, epizodyczny występ znanej postaci w jakiejś filmie. Swego czasu Donald Trump był znany z takich występów, jednak w okresie świetności Kinowego Uniwersum Marvela nie wspomnieć o Stanie Lee, to spory błąd. A czyje tu mamy cameo? Myślę, że nie muszę dopowiadać.

W wątku na BoardGameGeek dotyczącym tej teorii spiskowej podawano więcej przykładów, jak czasy publikacji gier, biografia czy podobieństwa w mechanice. Zainteresowanych odsyłam do odpowiedniego posta.

Reiner Knizia to nie autor, to marka

To chyba bardziej miejska legenda niż teoria spiskowa, w dodatku zasłyszana i nie mogę znaleźć żadnych źródeł odnośnie tych spekulacji. Zatem liczę, że Reiner Knizia nie naśle na mnie żadnych agentów masonerii i tak dalej. No i jakbyście słyszeli, że CIA się mną interesuje, to wiecie dlaczego. W każdym razie teoria ta stawia naszego projektanta w złym świetle i zdecydowanie umniejsza jego zasługi. Pan Doktor wydał według BoardGameGeek jakieś 580 gier, licząc reimplementacje, dodatki, itp. Spory dorobek, prawda? Co z tego, że większość z nich ten projektant tylko podpisał swoim nazwiskiem i nie są jego autorstwa? Ponoć sytuację można porównać do Sida Meiera – ten jest projektantem tylko pierwszej odsłony Civilization, ale wszystkie gry z serii są podpisane jego nazwiskiem. Dodatkowo warto wspomnieć, że ten twórca gier elektronicznych nie zawsze bierze udział w procesie tworzenia produkcji swojego studia, chociaż są sygnowane jego nazwiskiem (tak miało miejsce chociażby przy Alpha Centauri i Colonization). Wedle tej zasłyszanej plotki Reiner Knizia jest właścicielem studia projektanckiego, a wszystkie planszówki stworzone w nim są podpisane jako jego. Na ile to prawda? Nie wiem, jak wspomniałem nie mogę znaleźć żadnych źródeł potwierdzających ten fakt. Ale też zaprzeczających go ;).

Michael Barnes to JC “Clearclaw” Lawrence!!!

Michael Barnes to słynny i niechlubny użytkownik BoardGameGeek, który swoją osobą zrobił niemały zamęt w środowisku graczy. Znany był przede wszystkim z opryskliwego tonu swoich wypowiedzi, niemiłych uwag w stosunku innych użytkowników, niskiego oceniania znanych gier (szczególnie stworzonych w stylu europejskim) oraz długich, jadowitych tekstów. Ostatecznie jeden z moderatorów stracił do niego cierpliwość i zablokował permanentnie tego osobnika. Treść wyjaśnienia powodów blokady tego osobnika przedstawił wspomniany moderator jednym z wątków. Niestety, ale pojawiła się jego reinkarnacja, ten użytkownik wrócił, dla niepoznaki pod innym nickiem i zmienionym imieniem. Skąd zatem przekonanie, że Michael Barnes i JC Lawrence to ta sama osoba? Cóż, jak zobaczył użytkownik BGG o nicku “garygarison”, oceny i notki przy nich, a szczególnie styl wypowiedzi w przypadku obu użytkowników są niezwykle zbliżone. Kompletna porównań tytułów i ich oceń jest dostępna jako geeklista. Nie wiem czy to bardziej żart ze strony tego użytkownika czy rzeczywiście twierdził, że Michael Barnes powrócił do trollowania osób na serwisie BoardGameGeek, ale cóż… Tacy toksyczni internauci są praktycznie w każdym środowisku, więc jest prawdopodobne, że w tak dużej społeczności jaką jest BGG.

Powrót Iluminatów

Spodziewaliście się tego prawda? Wracamy do gry Illuminati: The game of Conspiracy autorstwa Steve’a Jacksona. Co prawda ciekawsze kąski i największe przewidywana wykorzystałem ostatnio, więc teraz muszę posiłkować się popierdółkami. Może te, które zaprezentuję nie są aż tak spektakularne, ale dość ciekawe do zobaczenia jak wielki geniusz jakim jest Steve Jackson objawił plany władców tego świata.

Pizzagate

No cóż… Pizzagate to teoria spiskowa powstała po ujawnieniu przez WikiLeaks treści maili z konta pocztowego Johna Podesty. Nazwa wzięła się z połączenia ze słów Pizza i Gate. Pierwszy człon wcale nie oznacza popularne danie kuchni włoskiej, ale niewolnika seksualnego. Natomiast ten drugi wziął się z afery Watergate, przez analogię te słowo jest dołączanie w celu określania politycznych skandali wygaszanych i ukrywanych przez wysoko postawione osoby. Dodatkowo smaku dodaje fakt, że w całość może być zamieszana waszyngtońska sieć pizzerii Comet Ping Pong (Znana również jako Comet Pizza), której właściciel również wymieniał wiadomości z Johnem Podestą. Pikanterii całej sprawie dodało pewne wydarzenie, 4 grudnia 2016 roku uzbrojony mężczyzna wpadł do jednego z budynków sieci wspomnianej pizzerii i… ten okazał się być pusty. To miało być ostatecznym dowodem istnienia tej afery. No dobra, ale o co w niej chodzi? A to, że właściciel Pizza Ping Pong, Hilary Clinton i John Podesta oraz najpewniej kilka wyższych urzędem polityków są zaangażowani w handel ludźmi w celach seksualnych. Warto też zaznaczyć, że określenie “chicken pizza” (w skrócie CP) jest określeniem na dziecięcą pornografię (“child pornography” – CP. A pod jaką nazwą jest znana sieć Comet Ping Pong? Comet Pizza – CP). Natomiast pusty budynek pizzerii jest potwierdzeniem na wykorzystywanie jego do handlu ludźmi.

No dobra, ale co właściwie na to wskazuje w grze Illuminati? A no bo mamy kartę Pizza for the secret meeting. Ta przedstawia bardzo specyficzną, wręcz obrzydliwą pizzę, sama karta ma flavor text, który mniej więcej znaczy “To sekretne spotkanie? Specjalna pizza dla pana: z serem, pepperoni, anchois, czarnymi i zielonymi oliwkami, grzybami oraz mikrofonem”. I powoduje, że sekretne organizacje tracą swój status sekretności. Zatem sekretne spotkanie, to nie uprawianie seksu z przymuszanymi do tego aktu nieletnimi – jak twierdzą poszukiwacze prawdy – ale po prostu nagranie takiego poufnego zgromadzenia i ujawnienie ich tajemnic. Coś jak u nas afera z Sowa&Przyjaciele. Stąd takie, a nie inne działanie karty. Ach, inni dopatrują się tutaj ujawnienia korespondencji Johna Podesty. Ważne, aby pasowały fakty do teorii, nie?

Czerwony Premier

Karta “Backlash” (to określenie na silne oburzenie i negatywną reakcję jakiegoś ruchu lub ogółu ludzi na działania polityczne) przedstawia osobę przed mównicą, która została obrzucona zgniłymi warzywami. Wspomniany mówca wygląda nienaganne, elegancko ubrany w ładny garnitur, a wspomniana sytuacja niezbyt robi na nim wrażenie. Jako, że zawsze backlash jest reakcją na działania społeczne lub polityczne i jest natychmiastowa oraz brutalna, to można uznać, że jest to polityk, a rzucanie niego warzywami jest następstwem wypowiedzianych słów.

A co jeśli ci powiem, że to nie zgniłe warzywa, a farba? W 2009 roku premier Danii z powodu oświadczenia popierającego wojnę w Iraku został usmarowany przez aktywistów przeciwnych tej wojnie czerwoną farbą. Jak zareagował ten premier? Poszedł dalej spokojnie. Oczywiście polityk powinien się wykazywać rozwagą i opanowaniem w kryzysowych sytuacjach, szczególnie w czasie tak jawnego ataku na swoją osobę. Wiem, że jednak nie każdy ma taki charakter i są silne wybuchy złości podczas “gorących spotkań” (Z naszego podwórka słynne już “Spieprzaj, dziadu!” a chociażby w Rosji pamiętam pobicie przez przedstawiciela oligarchii jednego z zaproszonych, których wygłaszał tezy przeciwko niemu), ale Dania czy ogółem Skandynawia jest znana z wyższej kultury politycznej. Również po wyborze Baracka Obamy na prezydenta wielu twórców teorii spiskowych wyciągnęło tę kartę jako argument, że Obama wywoła wielkie oburzenie w narodzie amerykańskim. Przede wszystkim postać na obrazku jest wyraźnie czarnoskóra, a chyba nie ma bardziej znanego czarnoskórego polityka. Niestety, tutaj wszyscy pokładający nadzieję w takiemu wydarzeniu, zawiedli się. Nie przypominam, aby Barack Obama został kiedyś tak potraktowany jak ta osoba na karcie, a też jego słowa nie wywołały taką silną reakcję w społeczeństwie – nawet decyzje o wojnach.

Chemtrails to prawda!

Podobnie jak z Pizzagate najpierw wyjaśnię o co chodzi w teorii spiskowej o “chemtrails” dla osób, którzy ją nie znają (ja do czasu pisania tego artykułu nie wiedziałem, choć o tym pojęciu słyszałem). Otóż, na polecenie Rządu Światowego w paliwie samolotów są dodawane trujące mieszanki i inne substancje, które mają blokować myślenie, a w ostateczności spowodować masową redukcję ludności. Dowodem w sprawie smug chemicznych ma być kształt chmury kondensacyjnych (to ten ślad, który zostawia samolot za sobą) – nie jest to po prostu jakieś zjawisko, a ma utajniony cel i szkodzi organizmom żywym. Teoria wzięła swój początek od mylnego stwierdzenia, że smugi kondensacyjne powstają z powodu środków chemicznych w paliwie samolotowym, a to wyewoluowało w “Rząd światowy truje nas samolotami!”. Prawdziwy powód powstawania tego typu chmur jest zgoła inny, a że jedem za głupi, aby sparafrazować to własnymi słowami, to zacytuję Wikipedię: “Silniki lotnicze emitują parę wodną, ​​dwutlenek węgla (CO2), niewielkie ilości tlenków azotu (NOx), węglowodory, tlenek węgla, tlenki siarki oraz cząstki sadzy powstałe w wyniku spalania w wysokiej temperaturze paliwa lotniczego. Spośród tych emiterów do tworzenia się smug przyczynia się głównie para wodna, gazowe związki siarki ponieważ prowadzą do powstawania jąder kondensacji, które są konieczne do tworzenia kropelek wody. Jądra kondensacji mogą być już obecne w powietrzu lub pochodzą ze spalin. Wszystkie pozostałe emisje silników są uważane za nieistotne dla tworzenia się smug”. Dodatkowo doczytałem, że te mogą utrzymywać się kilka dni, w zależności do temperatury powietrza, ponieważ woda przy wylocie silnika staje się już lodem. Rozumiem, że zjawisko powstawania chmur tworzonych przez dzieło ludzkie może być niezrozumiałe, a przez co wzbudzać strach (przecież często boimy się tego, co nie rozumiemy), ale żeby zaraz dodawać tego teorię spiskową o redukcji ludności?

A skoro o tym mowa, to wracamy do naszych ulubionych karcianych Illuminati. Na karcie “Population reduction” widzimy zieloną chmurę nad miastem, która układa się w kształt czaszki. Zatem jakaś chmura, najpewniej chemiczna, bo jest zielona, powoduje śmierć. W dodatku znajduje się ona wysoko, nad miastem. No, a gdzie lecą owe samoloty rozpylające te trujące środki jak nie nad miastami? Słyszeliście o The Georgia Guidestones? Jest to kamienna statua w stanie Georgia zawierająca nowe 10 przykazań zapisanych przez lożę masońską, projekt jest bardzo precyzyjny, a sam tekst jest wyryty w języku angielskim, chińskim, hiszpańskim, arabskim, hebrajskim, hindi, suahili, sanskrycie, hieroglifami egipskimi, klasyczną greką oraz babilońskim pismem klinowym . Dla zainteresowanych zapraszam do artykułu. Pierwsze przykazanie masonerii wyrytych na wspomina o utrzymywaniu poziomu ludzkości na poziome 500000, co gwarantuje jedność z naturą, no to chęć redukcji populacji przez Porządek Nowego Świata wydaje się być sensowna, czyż nie? Owe “Reduction population” posiada flavor text, który można przetłumaczyć jako “Zbyt duża ilość ludzi na świecie powoduje wiele problemów i mało miłości”. No, ale poza daleko idącym skojarzenie, że chmura + depopulacja = chemtrails nic tutaj nie znajdziemy. Inni upatrują tutaj atak na World Trade Center, bo czaszka unosi się nad dwoma, bliźniaczymi wieżami. Nadal dla mnie to naciągana teoria.

Przewidywania mniejsze i większe

To jeszcze parę krótkich akapitów. “”Nice Idea. It’s Mine Now” przedstawia Marka Zuckerberga. Jak być może słyszeliście, że pomysł na Facebooka został ukradziony przez Zuckerberga od braci Winklevoss. Ta karta natomiast nie jest odniesieniem tylko do tego, ale przede wszystkim do teorii, według której ta popularna sieć społecznościowa to narzędzie szpiegowskie i maszyna do wykradania danych. Człowiek przykuty kajdankami do blatu to aluzja do ludzi “zainfekowanych” Facebookiem, którzy stali się niewolnikami Internetu oraz mediów społecznościowych. Po wpisach i lamentach w czasie awarii Facebooka w 2015 (jakaś poważniejsza awaria, strona nie działała bodaj kilka godzin) trudno powstrzymywać się z takimi nawiązaniami.

“And STAY Dead” to karta przedstawiająca człowieka z szarymi włosami, ubrany w długi płaszcz i mającego ubrane rękawiczki na dłoniach. Wiele osób widzi podobieństwo w wyglądzie i specyficznym sposobie ubierania się do Juliana Assange’a. Jest to australijski dziennikarz, który głównie jest znany jako założyciel WikiLeaks. Skąd twórca wiedział jak Assange będzie wyglądał? W momencie powstania gry miał jakieś 15 lat. Czyżby mamy tu do czynienia z genetycznym planowaniem ludźmi, a samo WikiLeaks jest wielkim oszustwem kontrolowanym przez Porządek Nowego Świata? I jak się ma do tego nazwa karty (“I POZOSTAŃ martwy”)? Może wspomniany dziennikarz został zabity i zastąpiony marionetką? Cóż, nie dowiemy się tego, bo poza wspomnianym podobieństwem nie mamy żadnych teorii spiskowych dotyczących tej karty.

Ostatnią kartą jaką wam zaprezentuję, to “Feminists”, na którym widać palący się stanik. Karta nawiązuje do Lady Gagi i jej strzelającego ogniem stanika, który często wykorzystuje w swoich klipach (o ile mi wiadomo pierwszy raz był to “Bad romance”). Zarówno ten metalowy stanik wystrzeliwujący ognie oraz ten z obrazka są podobne w wyglądzie. Również wiele osób dopatruje się tu protest feministek na którym spaliły swoje staniki. Niestety, ta manifestacja to tworzenie faktów do teorii, ponieważ nigdy taka nie miała miejsca.

Na razie to wszystko

Coraz ciężej się wynajduje te teorie spiskowe. Nic dziwnego, branża gier planszowych nie jest tak popularna, aby można było się rozpisywać. Mam nadzieję, że Masoni nadal dadzą mi spokój i powstanie kiedyś kolejna wersja tego artykułu.

Linki:

  1. https://boardgamegeek.com/geeklist/196593/uncovered-rudiger-dorn-story-told-reiner-knizia
  2. https://boardgamegeek.com/geeklist/46805/michael-barnes-has-returned-bgg-jc-clearclaw
  3. https://boardgamegeek.com/thread/156320/banning-michael-barnes
  4. https://pl.wikipedia.org/wiki/Pizzagate
  5. https://rationalwiki.org/wiki/Illuminati_(game)
  6. https://pl.wikipedia.org/wiki/Smugi_chemiczne
  7. https://www.cuttingedge.org/news/n2347.cfm
  8. https://pl.wikipedia.org/wiki/Smuga_kondensacyjna
  9. https://scribol.com/anthropology-and-history/occult/the-georgia-guidestones-10-masonic-commandments/
  10. http://www.hist-chron.com/USA/1995-illuminati-card-game/ENGL/002-video-most-important-cards01-ENGL.html
  11. https://www.youtube.com/watch?v=lCkjQ1pz1RE

PowerMilk

Swoją przygodę z planszówkami zacząłem od Jungle Speed, Spadamy! i podobnych gier każualowych. Im więcej zagłębiałem się w gry planszowe, tym bardziej byłem nimi zainteresowany. Poza tym lubię musicale (ale ciężka muzyka rockowa też mi nie obca), seriale i filmy.