Skip to main content

Odfrunęło z wiatrem – Uwiecznić motyla na fotografii

Lato niedawno minęło bezpowrotnie, sam późno wybrałem się na urlop w góry i miałem przepiękną pogodę, ale wolałbym jednak z dwa miesiące wcześniej tam pojechać. Sami pomyślcie: opalanie się, kąpiel w ciepłej rzece, leniuchowanie na łące, pikniki, czy robienie zdjęć przepięknej kompozycji motyli… Eee, no tak, ostatniego wiele osób (w tym ja :D) nie robi, ale dzięki planszówce Odfrunęło z wiatrem możemy poczuć się jak prawdziwy (uwaga, mądre słowo) lepidopterolog :).

Jeszcze troszkę i… pstryk!

No dobra, z tym badaczem motyli może przesadziłem, bo ich zajęciem nie jest tylko fotografowanie tych owadów, a według tej gry będziemy właśnie to wykonywać. W każdym razie okładka jest minimalistycznym kunsztem ilustratorskim, po prostu ładny rysunek przedstawiający motyla siedzącego na gałęzi jakiegoś krzewu. Oryginalny tytuł to Dust in the wings (pewno nawiązanie do znanej piosenki zespołu Kansas) i rzeczywiście widać pył spadający ze skrzydeł owada. Pudło jest niesamowicie duże jak na zawartość, którą oferuje. Szkoda, bo można byłoby zrobić dość kompaktową planszówkę, a nie, że pół plecaka zajmuje ta kobyła – to głównie zasługa dość dużej planszy. A w środku poza planszą? Dwa stosy kart, kryształki, woreczek, karta pomocy i ciekawe znaczniki motyli. Kolorowe drewienka, które wyglądają jak te wspominane wiecznie latające owady, robią one wrażenie ze względu na nietypowy kształt. Dodatkowo spodziewałem się, że skoro pionki wyglądają jak wyglądają, to możemy spodziewać się jakiegoś defektu, ułomku czy innego braku. Nie, nic takiego nie było. Zatem nie mogę powiedzieć nic złego o jakości wykonania!

W swoim ruchu bierzemy wszystkie motyle z jednego miejsca i kładziemy po kolei jednego na polu sąsiadującym ortogonalnie. Typowa mankala, więc nie można cofać się na pola, które już “odwiedziliśmy”, ale można tworzyć pętlę. Jeżeli na polu, którym położyliśmy ostatniego motyla mamy układ z karty, czyli liczba oraz kolor pionków się zgadza, to ją zdobywamy. Natomiast jeżeli spełniliśmy warunek kształtu i liczby motyli, to zdobywamy kartę kadru. Jeżeli w momencie zdobycia jakiejś karty mamy 3 kryształy na którejś, to odrzucamy ją, a kryształki zwraca się do woreczka. Następnie dajemy po jednym kryształku na każdej karcie motyla. Jeżeli opróżniliśmy woreczek, następny gracz wykonuje swoją turę i po tym kończymy grę. Każda karta kadru jest warta tyle, ile określa liczba na górze, czarny kryształ 1, a biały 2 punkty. 

Motylem byłem…

Należy wspomnieć, że mankala jest jedną z moich ulubionych mechanik, a równocześnie zauważyłem, że często dość nieintuicyjnych. Nowicjusze często robią błędy przy niej, a to myślą, że można wrócić na pole, które się już było, rozstawianie nie zawsze jest dla nich logiczne (np. od razu należy przenieść o te kilka pól, a nie zostawiając po kolei) lub nawet ogrom możliwości przytłacza (przecież liczba ruchów jest wręcz nieograniczona). W celu umilenia pierwszego spotkania z tą mechaniką warto wybrać prosty i przyjemny tytuł, który ułatwi zetknięcie się z mankalą. Oczywiście Odfrunęło z wiatrem świetnie nadaje się na zapoznanie się z tym specyficznym typem zabawy. 

Zatem mamy lekką i przyjemną pozycję do pogrania z rodziną, która uczy czym jest mankala. Ano właśnie, słowo-klucz “rodzinna”. Zatem do zabawy może przystąpić rodzic, dziecko i senior. Szerokie grono odbiorców oraz familijny charakter jest na pewno dobrym atutem tej gry. Dodatkowo, skoro każdy usiąść do rozgrywki nietrudno znaleźć graczy, a osoby niezdecydowane, nieprzekonane lub nieznające tej formy spędzania czasu mogą zobaczyć, że planszówki to frajda. 

Ważne jest, że gra jest dynamiczna. Analizowanie swoich możliwości nie jest specjalnie trudne, bowiem wiemy jakie kadry i pozycje punktują, zatem szukamy na tych dwudziestu pięciu polach konkretnego ustawienia. Zatem ruch, aktualizowanie stanu rzeczy, a potem następny gracz i tak do końca gry. Jako, że kadr zdecydowanie ciężej uzyskać niźli kartę motyla, a właśnie ta druga talia determinuje koniec gry, to zabawa jest dość krótka – trwa zwykle między 15-20 minut. Jest to zaleta, a równocześnie wada – dlaczego? Rozwinę myśl w następnym akapicie – bo skoro partia zwykle trwa niewiele, to co za problem zagrać od razu następną? Krótki czas rozgrywki zwiększa chęć zrewanżowania się i pokazania swoich możliwości.
A jaki to problem z tym szybkim przebiegiem zabawy? No cóż, po prostu kartę kadry dość trudno zdobyć, a nagroda za to jest niewspółmiernie mała – no cóż, 4 punkty za ułożenie np. 21 motyli na 5 polach w jednej linii nie jest łatwe, a nagrodą to 4 punkty. Zatem ludzie wolą się skupić na zdobywaniu kart motyli, a zakończenie gry odbywa się po tym jak skończą się w worku kryształy, a te przecież są związane z kartami motyli. Szkoda, że punkty za stworzenie kompozycji nie są większe, przez co ta opcja byłaby bardziej atrakcyjna, a gracze by nie przyśpieszali nieświadomie koniec partii. 

Oczywiście to jest mankala, więc nie ma co planować przed swoim ruchem. Im więcej osób, tym trudniej przewidzieć, co się stanie. Oznacza to też to, że zanim kolejka wróci do nas, poprzedni rozgrywający swoje tury mogli tak namieszać, że nie znajdziemy tak łatwo jakiegoś ułożenia. Rzecz jasna, chcemy w swoim ruchu zdobyć kartę, ale przez zagrania rywali nie zawsze to będzie proste.

Jeżeli ktoś sądzi, że zabawa jest zbyt prosta lub będąc bardziej doświadczonym graczem może sądzić, że ta gra nie jest przeznaczona dla niego może sięgnąć po wariant zaawansowany. Polega on na tym, że możemy w jednej rundzie zdobyć do dwóch kart – po jednej każdego rodzaju (nigdy dwie takiego samego). Zatem zdobywanie kadru wydaje się teraz bardziej sensowne. Co więcej, faza porządkowania, czyli rozstawienie kryształów, odbywa się tylko jeżeli zdobyliśmy kartę motyla – zatem zabawa trwa dłużej. 

Cudny kadr!

Rozgrywka w Odfrunęło z Wiatrem nie jest specjalnie skomplikowana, ale to dobra gra rodzinna do nauki dość nieintuicyjnej mechaniki jaką jest mankala. Zabawa jest lekka i przyjemna, a do tego – jak przystało na pozycję familijną – praktycznie każdy może usiąść do zabawy. Owszem, gra idealna nie jest, ale te lekkie skazy nie odstraszają od tytułu. 

Plusy:

  • przepiękne wykonanie
  • proste zasady, idealne do nauki mankali
  • szybki przebieg partii, w sam raz do kilku rozgrywek rewanżowych
  • ciekawy wariant zaawansowany (instrukcja do pobrania osobno ze strony Lucrum Games)
  • dynamiczna rozgrywka

Minusy:

  • zdecydowanie zbyt duże pudełko
  • nagroda za kartę kadru jest za mała w porównaniu do trudu, jaki trzeba włożyć, aby wykonać ten warunek (rozgrywka podstawowa)

Dziękuję wydawnictwu Lucrum Games za przekazanie egzemplarza do recenzji

PowerMilk

Swoją przygodę z planszówkami zacząłem od Jungle Speed, Spadamy! i podobnych gier każualowych. Im więcej zagłębiałem się w gry planszowe, tym bardziej byłem nimi zainteresowany. Poza tym lubię musicale (ale ciężka muzyka rockowa też mi nie obca), seriale i filmy.