Skip to main content

Queendomino – Nowy wymiar królestwa

Kingdomino to popularna rodzinna pozycja, w której budujemy nasze królestwo na mechanice domina. Tytuł prosty i trafiający raczej do każdego. Osoby nieznające planszówek poznają je od dobrej strony, na podstawie czegoś, co już kojarzą. Rodzinka siada do rozgrywki i bawi się tworząc swoje włości. Bardziej doświadczeni kombinują jak ułożyć te tereny, aby zrobić niezłą kombinację i śrubować swój wynik punktowy. Mimo wszystko, ci ostatni chyba nie mieli okazji jakoś się wykazać podczas zabawy. No to wchodzimy na wyższy poziom. Panie i Panowie, uklęknijcie przed Królową – oto Queendomino!

Niech żyje królowa!

Okładka jest nawiązaniem do ilustracji frontowej starszego tytułu z tej serii. Ot, z wieży wygląda królowa, ale okolica jest jakby inna: gdzieś obok pałęta się rycerz, ktoś nieopodal stawia jakąś budowle, w oddali majaczy jaskinia smoka… Wspominałem w jednym z easter eggów, że pejzaż wszystkich okładek łączy się w jeden obraz. Troszkę zastanawiam się jak to będzie u nas rozwiązane: czy dostosują wymiary do “starej” polskiej wersji czy może zachowają oryginalny rozmiar pudełka… Swoje wrażenia opisuję na podstawie niemieckiej wersji, która posiada wieżę. Blue Orange pozazdrościł tego gadżetu, więc dodał go do rozszerzenia Era Gigantów – zatem Polacy nie będą w żaden sposób stratni. W środku oczywiście znajdziemy znane już nam kafle domina (dochodzi plac budowy, nowy, czerwony teren), ale jest dużo elementów, które pokazują, że jest coś na rzeczy. Monety? Figurka smoka? Pionki? Wieże? Pojedyncze płytki? Figurka królowej? No coś tutaj się dzieje. Nie mam zarzutu odnośnie wykonania, jest ono porządne i podobne do poprzedniego tytułu. Aby odróżnić kafelki z jednej gry od drugiej, w Queendomino zrezygnowano z “drewnianego” rewersu i zmieniono na kamienny. Przydatna rzecz w segregowaniu. Poza tym zamki i pionki króla są Dodatkowo udało mi się zmieścić obie podstawki, Age of Giants i promki do jednego pudła, ale nie wiem czy to kwestia większego rozmiaru niemieckiej wersji. Podoba mi się pomysł umieszczenia notesika, który ułatwia zapisywanie wyniku. Wcześniej nie trzeba było takiego gadżetu, bo punktowały jedynie tereny, zatem kalkulator lub dobra pamięć były wystarczającą opcją.

Rdzeń rozgrywki się nie zmienił: nadal wybieramy jeden kafel, dostawiamy jak domino i zaznaczamy jaki chcemy na następną rundę ustanawiając kolejność. Te działanie jest uznawane za akcję obowiązkową. Tura gracza dokładniej wygląda w ten sposób:

  • Wybranie kafelka i dostawienie do królestwa (obowiązkowo)
  • Wysłanie do dwóch rycerzy na domino, które dołożyliśmy do tego królestwa (maksymalne jeden na każde pole)
  • Zbudowanie budynku
  • Wysłanie smoka do zniszczenia budynku do kupienia
  • Wybranie nowego kafelka na następną rundę (obowiązkowo)

Dużo dziwnych akcji, więc wyjaśniam. Wysłanie rycerzy to pobranie podatków: dostajemy tyle monet, jak duży jest teren na którym znajdują się rycerze. Jeżeli mamy czerwony teren możemy zapłacić odpowiednią liczbę monet (liczba na dole toru), aby zbudować budynek: pobieramy też odpowiednie bonusy na szarej stronie i kładziemy go czerwoną stroną. Jeżeli smok nadal jest w jaskini i nie posiadamy królowej, to za monetę wysyłamy go, by zniszczył jeden budynek. Ha, jak się posiada królową? Osoba mająca najwięcej wież (przy czym jeżeli dorównamy do lidera, to uznaje się, że posiadamy ich najwięcej) ma ten pionek. Na koniec gry liczy się jak dodatkowa korona i kładziemy na największym terenie, a w czasie zabawy obniża koszt budynku o 1. Rozgrywka kończy się tak samo: jeżeli skończą nam się płytki. I wygrywa osoba mająca najwięcej punktów.

Królestwo za kafelek

Dzięki temu rozbudowaniu mamy bardziej zaawansowaną zabawę, która już bardziej przypomina grę optymalizacyjną. Spokojnie można uznać to za lżejszego przedstawiciela euro. Nie każdemu takie przekombinowanie podchodzi, ale uważam, że jest to ciekawe podejście. Pokazuje to jak ten sam tytuł oparty na tej samej mechanice może ewoluować. Ano właśnie, słyszałem anegdotę, wedle której Bruno Cathala zaprezentował grę Kingdomino, która przypominała kształtem obecne Queendomino, ale wydawca poprosił o przerobienie na prostszą wersję – wydają oni przecież rodzinne gry, a ta jest ich zdaniem zbyt skomplikowana. Na ile to prawda, nie wiem, kilka razy słyszałem tę historię, ale nigdy ze strony samego autora. Zatem jeżeli to poszło w drugą stronę, to pokazuje dla mnie geniusz twórcy.

Rozgrywka nabiera teraz nowej głębi. Dostawiamy budynek, jeżeli tak to który? Może udaremnić plany przeciwnika i nasłać smoka? Pobrać jakieś monety czy później to zrobić? Bić się o królową czy odpuścić na rzecz innych punktów? Mamy tutaj charakter strategiczny i planowanie. Wcześniej trzeba było po prostu brać kafelek pasujący, a tutaj mamy szerszy wachlarz możliwości, który pozwala nam na zdobycie sporej puli punktów. Chociażby budynki już mogą nam inaczej punktować, posłanie smoka może napsuć krwi rywalom, a dodatkowe liczby do rezultatu dzięki królowej może być kluczowe. 

W przeciwieństwie do opinii większości, dla mnie starszy brat tej pozycji jest dobry w każdym składzie osobowym (słyszałem, że dobrze działa jedynie dla dwóch osób, z czym się nie zgadzam). Niemniej dla malkontentów wprowadzono pewne ulepszenia. Dobrze, że nie trzeba już liczyć ile usuwamy przed grą płytek. W zabawie na dwóch tworzymy terytorium 7×7 kwadratów (nie płytek domina!), co było trybem zaawansowanym w poprzedniej podstawce – i tak każdy grał w ten sposób, bo nie chciało się nikomu odrzucać kafli. W partii na trzech uczestników zabawy niewybrane domino jest usuwane – co zwiększa wybór i już argument, że zawsze musimy być ostatni już można wywalić. Mam jedynie jedno zażalenie: smok. Praktycznie w ogóle nie jest używany, bo ciężej przewidzieć czego może oczekiwać przeciwnik. 

Przez zmienność kolejności kafelków, budynki i możliwość psucia ich za pomocą smoka. Jeżeli dodamy do tego kombinowanie z rycerzami i kasą, to mamy całkiem sporo opcji. Ciężko, aby po takim rozszerzeniu gry podstawowej, ta zabawa była jakkolwiek powtarzalna. Mamy dużo elementów, które wpływają na różne czynniki i starają dostarczyć nam regrywalności. Można nieco przyczepiać się losowości: a bo wyszły kafelki nie te, a to przeciwnicy blokują te lepsze miejsca, a to zawsze kasy za mało do dobrego budynku, a to smok zniszczył upatrzoną płytkę, itp. Kto, co uważa – wiele razy wspominałem, że w mojej działanie przeciwnika w większości przypadków ciężko uznać za przypadkowość. Niemniej czasem w rozgrywce na cztery osoby możemy wpaść w pętlę i zostają dla nas tylko ochłapy, jednak prędzej czy później będziemy na pierwszym kaflu i mamy okazję z tego się wyrwać.

Lepsza? Gorsza? Inna! Kingdomino jest przeznaczone do szybkiej rozgrywki w gronie osób, które poznają dopiero gry planszowe, zaś Queendomino to rozwinięcie dla graczy. Mogę zaryzykować stwierdzenie, że jeżeli ktoś uznał, że Kingdomino nie jest dla niego, może wypróbować Queendonimo – powinno przypaść do gustu. Prędzej spodziewam się podejścia, w którym ktoś przyzwyczajony do prostszej zabawy nie czuje tego całego “niepotrzebnego zamieszania”.

Rzecz jasna również i tutaj przygotowano kilka wariantów rozgrywki, w tym “Królewski ślub” (Royal Wedding) pozwalający na połączenie tych dwóch podstawek. Można wyróżnić trzy tryby: dla 3-4 osób, dla 5-6 oraz drużynowy na 6 lub 8 osób. Nie miałem okazji rozegrać ostatniej opcji, ale osoby, które lubią dłuższe, bardziej strategiczne podejście do planszówek, powinny się zainteresować tą formą rozszerzenia rozgrywki. Szczerze mówiąc, mnie mocno nie ruszyła i wolę grać każdą z tych części oddzielnie.

Oddajmy jej hołd

Queendomino to ciekawa wariacja na temat poprzednika. Rodzinna, całkiem prosta gra wyewoluowała i pokazała pazur, który spodoba się eurograczom. Ciekawa, optymalizacyjna rozgrywka, która pokazuje jak można rozwinąć projekt. To nie jest odgrzewany kotlet, a interesujące rozszerzenie znanej już zabawy.

Plusy:

  • rozwinięcie mechaniki opartej na znanej już rozgrywce
  • stworzenie optymalizacyjnej gry euro z familijnej pozycji
  • masa możliwości punktowania
  • kilka aspektów czyniące ten tytuł bardziej dla graczy
  • dużo większa regrywalność i skalowalność niż starszy brat
  • czadowa wieża, która jest bardzo fajnym podajnikiem [Niemiecka wersja, ale polski dodatek Era Gigantów będzie też mieć ten gadżet]
  • powinna przypaść do gustu osobom, którym nie podeszła poprzednia podstawka

Minusy:

  • osoby lubiące Kingdomino mogą nie gustować w bardziej zaawansowanej zabawie oferowanej przez Queendomino
  • jakoś nie bawią mnie warianty pozwalające na łączenie z poprzednikiem


PowerMilk

Swoją przygodę z planszówkami zacząłem od Jungle Speed, Spadamy! i podobnych gier każualowych. Im więcej zagłębiałem się w gry planszowe, tym bardziej byłem nimi zainteresowany. Poza tym lubię musicale (ale ciężka muzyka rockowa też mi nie obca), seriale i filmy.