Skip to main content

Ptakostki – Łap za ptaka

«Słyszałem szemranie Izraelitów. Powiedz im tak: O zmierzchu będziecie jeść mięso, a rano nasycicie się chlebem. Poznacie wtedy, że Ja, Pan, jestem waszym Bogiem». Rzeczywiście wieczorem przyleciały przepiórki i pokryły obóz, a nazajutrz rano warstwa rosy leżała dokoła obozu

Księga Wyjścia 16, 12-13 (Biblia Tysiąclecia)

Jeżeli macie płot lub byliście na wsi, zdarzało wam się przyglądać jak na nim siadają różne rodzaje ptaków. Wiecie, wróble, sroki, czy inne tukany. Takie typowe skrzydlate okazy, które bywają na naszych płotach. Wiadomo, te zwierzęta tworzą pewną grupę i lubią być koło siebie. Niemniej według gry Ptakostki odlatując po krótkim odpoczynku na ogrodzeniu, często gubią się i nie mogą wrócić do swojego stada. Naszym zadaniem jest im pomóc.

Ptaszki, ptaszki wszędzie

Nie ma gorszego grzechu niż rozgotowane przepiórki

Kate Armstrong w serialu Życie od kuchni

Abstrakcyjna i charakterystyczna szata graficzna już widoczna jest na okładce. Jakiś wróbel czy inna przepiórka siedzi na drucianej siatce, a w tle widać wiejski krajobraz: szerokie pole zieleni, jakiś domek, motylek. Cała oprawa przypomina nieco pewien rodzaj animacji, gdzie wszystko dąży do tego, aby było sześcianem. Zapomniałem jak się ta technika nazywa, ale pewno kojarzycie o co chodzi. Co ciekawe, nie każda osoba testująca uznała rysunki za ładne – osobiście byłem zaskoczony jak wyglądają ptaki i gęba mi się cieszyła widząc jak uchwycono te zwierzę. Widać od razu charakterystyczny wygląd konkretnego gatunku, choć jednego nie byliśmy pewni i nazywany był sójką i przepiórką, ale po paru analizach doszliśmy, że to chyba słowik. Niewielkie pudełeczko skrywa jedynie karty ptaków. Rysunek może uchwycić inaczej zwierzę (warto zwrócić na to, co znajduje w tle: kruki, krowy, domki itp.), wiele osób się gubiło widząc tego samego ptaka pod innym kątem. Tutaj jest przydatna ikonka w rogu, jednoznacznie odróżniająca gatunki tych latających zwierząt, która ma też inną funkcję – jeżeli trzymamy karty w wachlarzu, to widzimy informację, co to za ptak. Jak już jesteśmy przy anatomii kart, to warto wspomnieć o innych oznaczeniach: w jednym rogu mamy uwzględnione liczbę przedstawicieli tego rodzaju zaś po przekątnej uwzględniono informację o liczbie ptaków potrzebnych do utworzenia stada. Instrukcja zaś przedstawia skrupulatnie i przejrzyście zasady panujące w tej pozycji – sam postaram się tak zaprezentować reguły :).

Przez całą grę mamy 4 rzędy z ptakami, wstępnie w każdym z nich będą różne gatunki. Dodatkowo na starcie pośród 8 kart wybieramy jedną, którą już mamy przed sobą. W turze musimy dołożyć do rzędu skrzydlatego przyjaciela do rzędu, przy czym wykładamy wszystkich przedstawicieli jakich mamy na ręce. W przypadku jeżeli otoczymy jakieś karty tym samym gatunkiem (np. wystawiliśmy 3 sroki, a po na końcu drugiego rzędu jest kolejna), to bierzemy je na rękę. Jeżeli w rzędzie został tylko jeden rodzaj, dokładamy kartę, tak długo aż będą co najmniej dwa różne ptaki. Opcjonalną akcją po wykonaniu tej obowiązkowej jest stworzenie stada, na karcie znajduje się informacja o liczbie kart potrzebnej do jego stworzenia: 2/3, 3/4, 6/9 itp. Jeżeli mamy odpowiednią liczbę kart na ręku, pokazujemy ją. Pokazaliśmy niższą wartość? Z przedstawionego zestawu dajemy przed siebie jedynie jedną kartę, reszta trafia na odrzut. Wyższa? Analogicznie, ale dodajemy dwie. Jeżeli ktoś pozbył się wszystkich kart na ręce, to wszyscy odrzucają swoje karty na odrzut i dostajemy 8 nowych. Zabawa trwa tak długo, aż ktoś zbierze 7 rodzajów ptaków lub utworzy dwa stada z co najmniej trzema przedstawicielami tego samego gatunku.

Stwórz swoje stado

Kiedy sierpień następuje, resztki zboża koszą, albo sierpem dożynają i przepiórki płoszą.

Przysłowie polskie

Bardzo podoba mi się zastosowany tutaj zabieg: wymieniam ptaki za inne ptaki. Wyważona kalkulacja i odrobina szczęścia spowodują, że plan tej wymiany będzie dobrze wdrożony. Nie możemy bez przemyślenia wykładać kart: bo akurat nam pasuje, a bo nie wiemy co robić, a możemy wziąć, a bo ładnie wyglądają. Oj nie, wtedy najpewniej zapętlimy się i nie będziemy mogli utworzyć dobrego stada, a potem ktoś z lepszym pomyślunkiem poinformuje nas, że wypstrykał się z kart i będzie płacz. No bo jak to? Ja mam tyle kart na ręce i nie zrobiłem absolutnie nic.

Przyglądanie się sytuacji jest dość ważne, bo dzięki temu możemy określić czy możemy sobie pozwolić na przeciąganie struny i zebranie większego zestawu, aby wystawić dwóch przedstawicieli. A może jednak lepiej nie ryzykować, bo komuś kończą się te karty i trzeba szybko działać. Na podstawie bacznej obserwacji działań przeciwnika będziemy wiedzieć na czym mu zależy i czy nie warto podwędzić mu wystawiane karty.

A no właśnie. Należy mieć na uwadze, że wykładając jakieś karty, za chwilę może nimi zainteresować się przeciwnik. OK, jest to wliczone ryzyko i musimy mieć na uwadze, że nie możemy mieć wszystkiego i najpewniej wystawienie kilku ptaków tego samego rodzaju będzie smakowitym kąskiem dla rywala. Pewno z chęcią zgarnie tworząc stado. O ile ta sytuacja jakoś mnie nie rusza, to jest bardzo uciążliwa pod koniec rozgrywki. Po prostu musimy coś wystawić i czasem, kto się do tego dobierze, ten wygrywa – zatem musimy zaryzykować i wierzyć, że żaden inny gracz nie ma potrzebnych ptaków, aby zakończył grę.

Sama zabawa jest dość dynamiczna i interesująca – owszem, może ktoś zbierać zestawy bez planu, więc wtedy rozgrywka się przedłuża. Nie dość, że sam nic nie ugra, to jeszcze psuje innym szyki. Ale poza tym, to partia powinna skończyć się po 20-30 minutach (według pudełka rozgrywka powinna trwać do 20 minut, co jest rzadkim osiągnięciem). Nawet jeżeli musimy nieźle się nakombinować i wymyślić jak wystawić dobre stado, to rzadko zastanawianie się nad ruchem powoduje większy zastój w grze.

Nieraz podkreślałem, że lubię sprytne karcianki, a właśnie takie są Ptakostki. Ten tytuł to przede wszystkim przyjemny filler, który może służyć za grę rodzinną. OK, podkreślałem, że bez planu nie da się wiele osiągnąć, ale osoby młodsze lub z mniejszym doświadczeniem w planszówkach po jednej czy dwóch partiach nauczą się jak powinno się w to grać. A nawet jeżeli nie, to przecież można czerpać przyjemność z zbierania zestawów czy szaty graficznej.

Losowość nieco drażni, czasem dostajemy ptaki w ogóle niepasujące nam albo wychodzą na stół blokujące nam wzięcie potrzebne karty. Dodatkowo wspomniane wliczone ryzyko, o którym wspomniałem. To też jest część zabawy, choć denerwująca. Dynamiczny przebieg rozgrywki sprzyja skalowalności, skoro zabawa jest zawsze szybka, to nie popsuje się przy 2 czy 4 graczach. Dodatkowo zmienne ustawienie i odpowiednie wymiany napędzają regrywalność

No i poleciały

Kwili świst przepiórki tego lata: erkaemu w żytach

Julian Przyboś, Nalot nocny

Ptakostki to szybka i dynamiczna logiczna karcianka. Teoretycznie nic nowego i ciekawego, ale ciekawy twist z wymianą kart dodaje interesujący charakter zabawie. Elegancka oprawa, interesująca mechanika i dynamiczna rozgrywka to silne aspekty tej pozycji sprawiające, że daje ona frajdę.

Plusy:

  • przyjemna szata graficzna oraz dobre wykonanie
  • szybka i dynamiczna partia
  • interesujący “twist” z wymianą
  • momentami wymaga niezłego kombinowania
  • dobra regrywalność i skalowalność

Minusy:

  • momentami drażniąca losowość
  • zmuszenie wystawianie kart przeciwnikom

Dziękuję wydawnictwu Hobbity.eu za przekazanie egzemplarza do recenzji

Wydawnictwo Hobbity.eu

PowerMilk

Swoją przygodę z planszówkami zacząłem od Jungle Speed, Spadamy! i podobnych gier każualowych. Im więcej zagłębiałem się w gry planszowe, tym bardziej byłem nimi zainteresowany. Poza tym lubię musicale (ale ciężka muzyka rockowa też mi nie obca), seriale i filmy.