Skip to main content

PortalCon #11 – Impreza na pełnej petardzie

W dniach 26-27.01 w gliwickim Centrum Kultury Studenckiej Mrowisko odbyła się już 11. edycja imprezy PortalCon. Jakby ktoś nie wiedział, to te wydarzenie jest poświęcone wydawnictwu Portal Games. Oprócz zapowiedzi nowości, możliwości zagrania w prototypów tych zapowiedzianych gier, przypomnienia sobie (a może poznanie) starszych szlagierów, czy też rozmowa z ekipą tego wydawnictwa przygotowano interesujące prelekcje i atrakcje związane z dwudziestoleciem istnienia Portal Games. Staram się opisać jak ta impreza wyglądała moimi oczami.

Cthulhu witał gości

Prezentacje i prelekcje

Pierwszym ważniejszym punktem tego konwentu była prelekcja przedstawiająca nowości wydawnicze na licencji. Całe wydarzenie zaczęło się od 10:00, zaś wspomniana prezentacja była o 11:00. Te czas wykorzystałem na zapoznanie się z rozmieszczeniem pomieszczeń, rozmowy i wymianę zdań kolegami po fachu, robieniem zdjęć grającym i witaniem się ze znajomymi. No, ale dość o tym czekacie na nowości. Pewno już wszędzie czytaliście, gdzie trzeba, a jak nie to warto zobaczyć ten film:

Po tym przedstawiciele mediów przeszli do salki, gdzie mogli rozkoszować się rozgrywką w przedstawione tytuły. Te, które udało mi się rozegrać, opiszę w dalszej części tekstu. Jedynie mam uwagę, że prosta prezentacja składająca się z filmików i paru slajdów miała tyle literówek. O 16:00 odbyła się część, w której prezentowano planowane gry autorskie. Prelekcja jest po angielsku:

Po tej prezentacji krótka prelekcja wspominkowa i pokazująca niespodzianki przyszykowane na 20 lat istnienia wydawnictwa Portal Games. Po tym można było złożyć życzenia ekipie Portalu, zjeść kawałek tortu, wypić szampana (albo jak w moim przypadku Piccolo :P), przekąsić jakąś kanapeczkę czy inne przekąski. Istne szaleństwo, pogawędki, itp. W sobotę jeszcze można było po imprezie wpaść na after party do Hotelu Łabędy.

Ignacy Trzewiczek – CEO Portal Games

To są punkty, w którym uczestniczyłem, poza tym odbywały się wspominki (od 13:00-15:00) na 20-lecie, zaproszeni goście i Ignacy Trzewiczek opowiadają jak to dawniej było w tym wydawnictwie :). Najwyraźniej zdjęto ten live z kanału, bo był dostępny tutaj: https://youtu.be/XFAz9EtlBR8

Dolna część imprez

Wartym uwagi był mecz Ekipa Portalu vs. Drużyna Fanów. Ten pojedynek zakończył się wynikiem 7:5 dla fanów. Niestety, nie oglądałem w pełni tego boju, wpadłem jedynie na kilka minut.

Inis

Rozegrane planszówki

Wierzcie lub nie, ale w styczniu zagrałem dosłownie kilka gier, więc przyjechałem na ten konwent na głodzie, żądny poznania gier, w które nie miałem okazji poznać wcześniej. Ekipa, z którą się kręciłem po imprezie – czyli z Kasią i Wiktorem z Planszówek we Dwoje wraz ich koleżanką Sandrą. Wiktor z racji bycia w kapitule Planszowej Gry Roku chciał poznać jak najwięcej tytułów zgłoszonych przez te wydawnictwo. Z chęcią oddałem się rozkosznej rozgrywce i takie pozycje udało mi się rozegrać.

Ekipa Portalu na 20. urodzinach wydawnictwa

Root

Zacząłem z grubej rury. Rozrywka niesamowicie mi się podobała i chyba na nic bardziej od Portalu nie czekam. Niezwykle asymetryczna gra, w której w lesie ścierają się cztery frakcje. Tura gracza składa się z poranka, dnia i wieczoru, ale każda strona wykonuje ją inaczej, ma inne cele, inne akcje, inaczej punktuje. Duża różnorodność, ale postaram się mniej więcej przedstawić na czym ona polega, lecz nie będę wchodził w szczegóły, bowiem Wiktor znając grę sprawnie am wyjaśnił zasady w ciągu 40 minut. No, ale tak, frakcje:

Root
  • Koty (The Marquise De Cat) – odpowiednik korporacji w świecie Roota, chce zmodernizować las, tworzy swoje maszyny, wystawia budynki, itp.
  • Ptaki (The Eyrie Dynasties) – dawna rasa, która niegdyś rządziła lasem, ale upadła. Kieruje się kodeksem, który muszą wypełnić, inaczej wybierają nowego lidera
  • Myszy (The Woodland Alliance) – nieszkodliwe osobniki, którym wszyscy współczują. W pewnym momencie te współczucie zamienia się w gniew i przeprowadzają rewoltę
  • Szop (The Vagabond) – pojedynczy pionek, włóczy się po lecie, szuka przygód, zbiera przedmioty, odwiedza ruiny i szuka przyjaciół
Root

Właśnie grałem szopem, podoba mi się jego przygodowy aspekt. On niewiele się interesuje tym, co dzieje się w lesie (no oczywiście, skoro potrafi kontrolować jednostki zaprzyjaźnionych frakcji, to warto wiedzieć kogo chce się mieć jako sojusznika). Im więcej zdobędzie przedmiotów, tym więcej akcji wykona. W każdym razie to solidna, strategiczna i interesująca rozgrywka.

Architects of the West Kingdom

Jestem wielkim fanem The North Sea Saga, więc The West Kingdom Saga była dla mnie zagadką. Poziom trudności jest dość zbliżony do znanej już w Polsce jednej z części poprzedniej trylogii – do Najeźdźców z Północy. Również jest to worker placement z twistem, ale tym razem jest to wysyłane więcej niż jednego pionka na pole. Im więcej naszych (bo również w to samo miejsce może iść przeciwnik), tym większy zysk. Nie ma co być zachłannym i uderzać tylko na jedno pole. Wynika to z dwóch powodów: może zabraknąć nam pracowników do wykonania innych akcji oraz możemy zostać uwięzieni. Ha, no tak, bo gracz może pochwycić grupę pionków jednego koloru i potem wtrącić je do więzienia dostając za to pieniądze. Będziemy zbierać surowce, budować budynki, rekrutować pomocników, wspierać budowę katedry, handlować na czarnym rynku i wkupywać się w łaski króla.

Architects of the West Kingdom

Portal Games już zapowiedział, że będą wydawać kolejne części tej sagi. Zatem jestem ciekawy, co Shem Phillips wymyślił tym razem. Architekci rysują się jako solidny worker placement, który nieco odświeży gatunek. Dodatkowo interakcja została rozszerzona o te zabieranie pionków. Skoro praktycznie nie ma blokowania pól w przeciwieństwie do innych przedstawicieli tej kategorii gier, to trzeba było jakoś rozwiązać ten aspekt. Podoba mi się!

Architects of the West Kingdom

Imperial Settlers: Roll & write

Ostatnia nowość od Portal Games, w którą zagrałem – kolejne gry będą już starszymi ich produkcjami. Wiecie, że jestem fanem gatunku, więc nie mogłem przejść obojętnie, a spokojnie mogę porównać tę produkcję ciężkością do Welcome to… czy innych podobnych wykreślanek. Również widać, że gra jeszcze nie jest skończona, mieliśmy okazję zobaczyć tak zwany żywy deweloping. Asia (o ile dobrze zapamiętałem imię) nanosiła poprawki i zmiany na podstawie poprzednich rozgrywek i zbierała opinie o samej partii.

Imperial Settlers: Roll & write

Aktywny gracz rzuca kośćmi, ten dostaje wybrany bonus (pomnożenie jednego surowca, darmowe pobranie surowca z krainy oraz sprzedaż surowców). Rozgrywka dzieje się na trzech blokach: budynki, nowe krainy i tor punktowy. Liczba pracowników na kości, to liczba możliwych wykreśleń, dodatkowo na kościach mamy surowce. Możemy wykreślić surowce przy budynkach, aby opłacić koszt budowy (nie trzeba cały za jednym zamachem), na krainach, aby robotnik obrał je z tej ziemi oraz zapłacić odpowiedni koszt, by zamalować pierwszą, wolną kratkę od lewej. Te dają nam na koniec punkty i mamy 4 rzędy: jabłka, drewna, kamienie i puste pola, pozwalające nam “iść dalej” na mapie krainy. Budynki dają nam jakąś zdolność, zaznaczając odpowiedni kształt na torze punktacji podwajamy ten efekt. Rozgrywka toczy się tak długo, aż każdy dwa razy będzie aktywnym graczem. Po niej zliczamy punkty, kto ma ich najwięcej wygrywa.

Imperial Settlers: Roll & write

Największym problem jest śledzenie jakie posiada się aktualnie surowce. Ten mankament jest już wydawcy znany i wspomniano, że myślą nad rozwiązaniem – najpewniej aplikacja do zapisywania surowców. Sama rozgrywka jest ciekawa i miodna. Będziemy nieźle kombinowali nad ruchami. W czasie prelekcji Ignacy stwierdził, że w odróżnieniu od większości gier tego typu, gdzie mamy dużo możliwości, a potem opcje nam się kończą, to tutaj mamy powolny rozwój. Jest to zgodne z Osadnikami: Narodziny Imperium, bowiem to zabawa w budowanie silniczka. I to też czuć w tej grze, mamy mało opcji, budujemy silnik i potem mamy mnóstwo surowców, które nie wiadomo na co wydawać. Wiadome jest, że będzie tryb przygody, do którego dołączony będzie blok z unikatowymi budynkami. Poinformowano mnie też, ze będzie zdolności specjalnych (w formie żetonów) i będą losowane 3 na rozgrywkę.

Imperial Settlers: Roll & write

Gizmos

A jak mowa o budowaniu silniczka, to chciałem mocno wypróbować Gizmos. Tak się złożyło, że Planszówki we dwoje też. Wykonujemy jedną z akcji: a) Archiwizacja – pozwala nam na wzięcie karty i dodanie do archiwum b) Pobranie – wzięcie kulki z podajnika c) Budowa – zapłacenie kosztu i dołączenie odpowiedniego c) Przeszukiwanie – wzięcie z dowolnego poziomu trzech kart i archiwizacja lub kupno jednej z nich. Rozgrywka kończy się jak ktoś zbuduje 16 budynków lub 4 trzeciego poziomu.

Gizmos

Interesuje nas tworzenie kombinacji, więc chcemy, aby jedna czynność rozpoczęła ciąg akcji pozwalający na uzyskanie przewagi. Nieco ciężko przewidzieć w jak powinien być budowany silnik. Mój był oparty przede wszystkim o budowę żółtych budynków, których w całej grze pojawiło się z siedem… Za późno zorientowałem się, że idę w złą stronę, więc nie mogłem już uratować tej konstrukcji. Nie zmienia to faktu, że rozgrywka przypadła mi do gustu, pewno w następnych partiach bym robił mniej takich błędów

Gizmos

Decrypto

Chyba jestem jedynym recenzentem, który napisał negatywną recenzję tej gry. Kompletnie mnie mi nie siadła, a wielu próbowało doszukać się przyczyny tego faktu. Próbowałem z tego się wymigać, ale już był ustawiony mecz: Edyta i Tomasz Owsianko, Łukasz Makuch oraz Marcin Lubański vs. Sandra Socha, Katarzyna i Wiktor Szafranowiczowie, Kamil Lazarowicz oraz ja.

Decrypto

Pojawiały się głosy, że miałem złą ekipę – co, rzecz jasna, jest bezsensownym argumentem. Jeżeli ktoś nie polubił jakiegoś filmu czy książki, to nie powiemy mu przecież, że miał nie taką ekipę czy nie był odpowiednio nastawiony. Niemniej oddam nieco racji, sposób w jakim reszta grała powodowała u mnie śmiech. W każdym razie zdanie podtrzymuję, tytuł jest nieciekawy, nudny i liczę, że więcej go nie zagram. Dodatkowo pierwszy raz miałem okazję być w grupie pięcioosobowej – nawet nie miałem możliwości zaprezentować swoich domysłów bez podpowiadania przeciwnej drużynie. Kasia odczuła to samo, więc czuliśmy się niepotrzebni.

Muza

Najprościej: drużynowy Dixit. Tytuł dla mnie jest mega świetny, skoro Decrypto był nazywany Tajniacy-killerem, a dla mnie to zabawa-killer, to nie miałem dużych oczekiwań. Okazało się, że ta pozycja to potężny Dixit-killer i rozważałem nawet zakup tego cuda. No, ale już dość przechwałek, o co tutaj chodzi? Dzielimy się na dwie drużyny. Jedna z nich bierze 6 kart oraz zadanie i przypisuje je jednej karcie. Przekazywana ona jest do jednego członka przeciwnej drużyny, który daje wskazówkę zgodnie z poleceniem. Reszta grupy zgadła? Super, mamy punkt! Nie? No to punkt zdobywają rywale. Gramy do pięciu punktów.

Muza

Proste? Bardzo proste. Ale Inspiracje to nietypowe zadania: nazwa potrawy, poza, mina, nucenie melodii, słowo na 6 liter, itp. Daje to dużo zabawy i kupę śmiechu. Jest to nietypowa gra imprezowa, którą warto poznać i zainteresować się nią. Jeżeli gry drużynowe oraz Dixit są czymś, co lubicie, to musicie zagrać w Muzę.

Skarabia

Autorem Bruno Cathala, a ja jeszcze się tym tytułem nie zająłem? No niestety, ale pierwszą swoją partię miałem dopiero na PortalConie. Rozgrywka jest prosta: najmłodszy gracz ciągnie wierzchnią kartę określającą jaki kafelek dostawiamy do planszetki. Stworzyliśmy obszar nie większy niż 4 pola? Zliczamy liczbę skarabeuszy i wielkość pola – tyle dostajemy punktów. Po dwunastu rundach kończy się zabawa.

Skarabia

Wydaje się banalne, ale skoro płytki są dość duże, to zajmują one sporo miejsca na planszy. Planowanie w tym momencie jest bardzo ważne, aby mieć gdzie ułożyć wszystkie kafle. Czasem jednak warto odpuścić, aby mieć więcej punktów. Sama gra jest podobna do Patchworka i Kingdomino, jak ktoś miał okazję rozegrać Plażing, to też widać spore podobieństwo. Mam kilka zarzutów do wykonania, ale więcej o tym w recenzji, która się pooooooooowoli tworzy.

Skarabia

Podsumowanie

Żałuję, że nie miałem okazji rozegrać Reykholta oraz Bolidy. Poza tym? Jestem bardzo zadowolony! Mnóstwo zapowiedzi (na które trzeba szykować swoje pieniądze…), kilka ciekawych rozmów, poznanie interesujących tytułów, poszerzanie znajomości oraz świętowanie urodzin. Portal Games, robisz to dobrze! Mam nadzieję, że do następnego.

PowerMilk

Swoją przygodę z planszówkami zacząłem od Jungle Speed, Spadamy! i podobnych gier każualowych. Im więcej zagłębiałem się w gry planszowe, tym bardziej byłem nimi zainteresowany. Poza tym lubię musicale (ale ciężka muzyka rockowa też mi nie obca), seriale i filmy.