Skip to main content

Micropolis – świat mrówek na planszy

Choć wróg twój jest rzędu mrówki, zaliczaj go mimo to do słoni!
Przysłowie duńskie

Tematyka gier planszowych może być przeróżna, planszówka może opowiadać nawet o mrówkach. Już taki obrót spraw zaprezentował wcześniej Myrmes, ale jeżeli ktoś chce otrzymać zarządzanie kolonią tych owadów w lżejszej wersji, powinien sięgnąć po Micropolis – grę autorstwa Bruna Cathali i Charlesa Chevalliera.

Ku chwale królowej!

A te mrówki, tak wspaniałe,
Pełne żądzy, wiedzy, pychy,
Jakże twór to śmieszny, lichy.
Aleksander Fredro, Dożywocie

Styl graficzny okładki już zapowiada, że mamy do czynienia raczej z familijną pozycją. Otóż królowa, żołnierz i robotnik wyglądają zza wejścia do mrowiska. Niżej widać skomplikowaną sieć labiryntu będącą najpewniej konstrukcją tego “małego miasta”. Oprawa wizualna ilustracji frontowej jest kreskówkowa, taka przyjemna dla oka i zdecydowanie przyciąga uwagę. Trochę żałuję, że w zawartości dominuje kolor brązowy, ponieważ kafle przedstawiają część mrowiska, które de facto jest w ziemi. Poza wspomnianymi płytkami mamy figurki żołnierzy, znacznik pierwszego gracza, dwa żetony architektów i podstawy mrowiska. Jakość wykonania jest dobra. Pewno osoby lubiące figurki by chcieli, aby te miały więcej szczegółów, ale to przecież prosta gra planszowa, żaden ameritrash, więc odlew jest wystarczający. Brakuje mi jedynie, jak wspomniałem, więcej widoków takich jak z okładki.

Każdy gracz dostaje podstawę oraz 5 żołnierzy, których umieszcza w “slotach” u wlotu do mrowiska. Żetony architektów i pozostałych żołnierzy dajemy do rezerwy. Tasujemy części mrowiska i ustawiamy 7 w jednej linii. Najmłodszy gracz dostaje znacznik Czerwonej Armii (pierwszego gracza) i możemy przystąpić do rozgrywki. W swojej turze będziemy wykonywać po kolei dwie akcje: wybór kafelka i rozszerzanie mrowiska. Pierwsza polega na wybraniu części kopca i zostawieniu po jednym żołnierzu na każdej poprzedzającej płytce. Oczywiście jeżeli na wybranym kaflu stoją jakieś figurki, to dołączamy je do naszej armii (limit to 10, nadmiar odkładamy do rezerwy). Druga akcja do dołożenie wybranej części gniazda do już istniejącego, obojętnie czy z prawej czy z lewej strony (jeżeli to pierwsza płytka, dokładamy gdzie chcemy) tworząc sieć korytarzy (nazywanymi galerią). Od razu aktywujemy efekty, o ile są na niej jakieś mrówki specjalne lub koszary. Jeżeli po tym jak każdy gracz zrobił ruch jest mniejsza liczba kafli niż uczestników zabawy, uzupełniamy linię do siedmiu części mrowisk – w przeciwnym wypadku zostawiamy aktualny stan rzeczy. Dodatkowo osoba mająca największą siłę militarną (najwięcej figurek na podstawce) zostaje nowym pierwszym graczem. Jeżeli każdy z graczy zrobił całe “kółko” z płytek, rozgrywka się kończy. Zliczamy punkty: za każdą mrówkę (tą narysowaną, nie za figurkę), 5 punktów za najwięcej mrówek w jednej galerii, za każdą królową, która nie dzieli tunelu z inną dostajemy tyle punktów, ile jest w niej poddanych, za różne owoce w każdym korytarzu (im więcej różnych, tym więcej punktów), odpowiednio za żołnierzy w koszarach, no i za posiadanie największą siłę militarną na koniec gry dostajemy 5 punktów. Osoba mająca najlepszy wynik wygrywa.

Zbudujmy sieć korytarzy

Dziś czuję się, jak mrówka gdy czyjś but tratuje jej mrowisko
Edyta Geppert, Zamiast

Tematyka jest dość oryginalna, ale bez ciekawego ujęcia byłaby raczej pusta. A podejściem do mrowiska jako starożytnego miasta zostałem kupiony. Królowa niczym Kleopatra, Setnik to ewidentnie rzymski legionista, natomiast zwykły robotnik jest ubrany w grecką togę. Sprawia to, że gra wygląda wyjątkowo i nadaje jakiegoś ducha. Ha, Micropolis, mówicie? Mogło być o tworzeniu miasteczka albo sieci tunelów, nie mniej w stosunku do życia mrówek ten tytuł nabiera ciekawego znaczenia. A i określenie najsilniejszego wojska Armią Czerwoną! Przypadek? Nie sądzę…

Rozgrywka jest dynamiczna, otóż odpowiednio kalkujemy czy wystarczy nam na kawałek mrowiska, który sobie upatrzyliśmy i poświęcamy na to żołnierzy. Zatem czas oczekiwania na swoją turę jest niewielki, zwykle to minuta lub dwie. Motyw pozyskiwania komponentu znany chociażby ze Small Worlda, Majestatu czy Century: Korzenny Szlak, tutaj sprawdza się równie dobrze. Przypomina mi to trochę kroczenie mrówek z jedzeniem znane z kreskówek, choć o ile tego owada z arbuzem jestem w stanie sobie wyobrazić, tak z częścią kopca już niekoniecznie :P.

W tej grze niezwykle trudne jest osiągnięcie wszystkich upragnionych celów, więc musimy zdecydować z czego chcemy zrezygnować. Nie da się mieć na raz wszystkich różnych owoców w każdej galerii, najliczniejsze wojsko, najwięcej mrówek w jednym tunelu, przy jednoczesnym dbaniu, aby w jednym korytarzu nie spotkały się dwie Królowe. Jednak nie znaczy to, że nie możemy mieć największej armii i sporej różnorodności w owocach. Zatem musimy balansować tak, aby nie przedobrzyć, bowiem jeżeli będziemy starali się pociągnąć za dużo srok za ogon, to ostatecznie wyjdziemy jak Zabłocki na mydle ;).

Nie oznacza to, że optymalizacja w danej pozycji jest wymagająca i trudna do ogarnięcia. Głównie ze względu na szerokie grono odbiorców, zatem w grze, gdzie spokojnie do rozgrywki usiądą młodsi, dorośli i seniorzy nie może być za dużego poziomu. Podejrzewam, że dla tej pierwszej grupy wachlarz możliwości będzie zbyt wielki i nie będą wiedzieć co sensownego można zrobić, ale z odrobiną pomocy ze strony starszych będą sobie radzić w następnych partiach zdecydowanie lepiej.

Rozgrywka niezależnie od liczby graczy przebiegała sprawnie, a obawiałem się, że będę miał kiepskie odczucia, bo pozycja jest przeznaczona od 2 do 6 osób. Taki rozstrzał najczęściej powoduje, że lepsze wrażenie otrzymuje się przy wariancie pięcio- lub sześcioosobowym. Mimo wszystko w celu lepszych doświadczeń z partii proponuję wariant zaawansowany przy zabawie 2 i 3 graczy. W dużym skrócie jest to zabawa na dwa mrowiska: zawsze po dwóch rundach uzupełnia się linia, a rozszerzając kopiec musimy dążyć, aby każdy z nich miał taką samą liczbę części. Jest to cięższa forma rozgrywki, ponieważ musimy dbać na raz odpowiednio o dwa gniazda, a też możemy używać żołnierzy z tego mrowiska, które zostało rozszerzone jako ostatnie.

Można też się sprzeczać o użyteczność niektórych specjalnych mrówek. Królowa daje punkty, Architekt możliwość wzięcia za darmo kafelka, a Pielęgniarka dostarcza nowych żołnierzy, zatem ci są przydatni w kolonii. Natomiast Sierżant… cóż, dwóch nowych członków w armii niby spoko, ale nie widzę, aby ktoś opierał swoją strategię o tę postać. Jednak całkowicie bezużyteczny jest dla mnie Setnik, który pozwala przeorganizować koszary w ten sposób, aby po tej czynności wszystkie były pełne lub puste. Chyba raz na te 10 partii widziałem, aby ktoś wziął Setnika sensownie wykorzystując tę umiejętność. W dyskusji widziałem, że ktoś stwierdził, że może i jego akcja jest słaba, ale na kafelku znajdują się 4 mrówki (licząc tę specjalną), więc 4 punkty zawsze w cenie.

Cóż, będąc szczerzy, to miałem dziwne wrażenie, że już miałem taką samą rozgrywkę od jakiejś 3 partii. Niestety, ale dosyć szybko zabawa staje się powtarzalna: ot, kupujemy fragment kopca i dołączamy go tworząc ciekawe połączenia w naszym mrowisku. Może zbyt często i zbyt krótkim czasie ten tytuł lądował na stole, ale w pewnym momencie się wypaliłem, nie miałem frajdy i przebieg gry był dla mnie monotonny.

Powiem szczerze, że mimo tylu rozgrywek nie jestem pewien czy dobrze interpretuję pojęcie “galerii”. Początkowo myślałem, że to korytarz na kafelku, potem że wybrana odnoga w tunelu, ale chyba najsensowniejszą opcją jest jeden zamknięty korytarz wraz odnogami. Sięgnąłem po pomoc na forum BoardGameGeek i widziałem, że już toczy się tam rozgorzała dyskusja. Sam wydawca przyznał się do błędu, że rzeczywiście instrukcja nie do końca opisuje tego pojęcia i przyznał rację osobie uznającej za galerię odizolowany od reszty tunel.

Czerwona armia też jest ważna

Nawet mrówki przestają pracować, gdy dostają skrzydła.
Karol Bunsch

Micropolis jest prostą i przyjemną grą pozwalającą na dozę kombinacji i strategii. Zastanawiam się czy dało się jakoś ciekawiej rozwinąć pomysł na rozgrywkę. Przecież nie wszystkie kafle w czasie partii schodzą, ale i tak ma się te same wrażenia. Jeżeli będziecie sensownie “dawkować” tę pozycję, to może nie doświadczycie tego uczucia powtarzalności. W każdym razie wygląd w połączeniu z ciekawym motywem budowania mrowiska zachęca do rozgrywek.

Plusy:

  • interesujące podejście do życia mrówek jak do funkcjonowania miasta w starożytności
  • proste zasady gry
  • dynamiczna rozgrywka.
  • szerokie grono odbiorców
  • ciekawy balans pomiędzy dostępnymi opcjami zdobywania punktów
  • wariant zaawansowany dla 2 i 3 graczy dający dobre wrażenia dla tego składu

Minusy:

  • kiepska zdolność Setnika
  • problematyczne pojęcie galerii
  • zbyt szybko się nudzi

PowerMilk

Swoją przygodę z planszówkami zacząłem od Jungle Speed, Spadamy! i podobnych gier każualowych. Im więcej zagłębiałem się w gry planszowe, tym bardziej byłem nimi zainteresowany. Poza tym lubię musicale (ale ciężka muzyka rockowa też mi nie obca), seriale i filmy.