Skip to main content

10 gier Bruna Cathali, które bym wydał będąc wydawcą

Bruno Cathala ma na koncie sporo gier, które nie są znane szerszej publiczności w naszym kraju. Za granicą są to dość popularne i cenione tytuły, ale w Polsce wydaje mi się, że raczej mało kto je posiada, najpewniej tylko fani tego autora. Cóż, jakbym miał pomysł na wydawnictwo i środki na tę działalność najpewniej wydałbym jakąś pozycję stworzoną przez tego mistrzowskiego projektanta gier planszowych. Mój wybór pewno padłby na te tytuły:

Shadows over Camelot (Recenzja)

Cóż, wybór tak oczywisty, że aż dziw mnie bierze, że nadal nie ma polskiej edycji tej pozycji. Planszówka została stworzona w 2005 roku i jest to pierwsza gra kooperacyjna z motywem zdrajcy. Przygoda okraszona legendami arturiańskimi powinna przyjąć się dobrze wśród graczy. Obecnie ten tytuł jest całkiem popularny, podejrzewam że najbardziej popularny ze wszystkich prezentowanych, więc mogłoby być problematyczne odpowiednie sprzedanie tej gry. Obawiam się, że każdy kto chciał ją mieć, już ją nabył. Dodatkowo gatunek gier ze zdrajcą nieco wyewoluował, więc obecnie można uznać te rozwiązanie za przestarzałe.

Histrio

Tytuł może mechanicznie jest banalny, a na dwie osoby działa średnio, ale już dzięki ślicznemu wykonaniu powinien trafić w szczególności do każuali. Król Leonus ogłasza festiwal teatralny, który odbędzie się za pół roku. W tym czasie będziemy zdobywać nowych aktorów, akrobatów, przeżywać różne koleje losu jako wędrowna trupa, odwiedzać miasta oraz wypełniać specjalne zadania. Ilustracje robią wrażenie oferując przyjemny styl graficzny. Monety również wyglądają bardzo elegancko, natomiast trójwymiarowy teatr jest elementem, który najbardziej przykuwa wzrok. Warto wspomnieć, że w tym świecie panują zwierzęta, więc widząc je w renesansowych strojach trudno zachować jakąś powagę.

Jako, że tej pozycji nie recenzowałem, to szybko zaprezentuję zasady. Rozgrywka składa się z trzech faz: podróż, rozstrzygnięcie oraz nowe możliwości. Pierwsza z nich polega na wybraniu przez graczy jednej karty podróży i ujawnienie jej, po tym jak każdy dokonał wyboru. Następnie ustawiamy swoją karawelę przed wybranym miejscem, do którego podróżujemy. Faza rozstrzygnięcia jest zależna od tego czy jesteśmy sami w mieście, czy też nie. W pierwszym wypadku wykładamy po kolei wszystkie karty spotkań i wykonujemy jej efekt. Wśród wszystkich kart aktorów wysyłamy jednego na dwór odpowiednio modyfikując nastrój króla. Jeżeli zaś kilku graczy wybrało się do jednego miasta, należy odrzucić wszystkie karty spotkań, a humor króla zmodyfikować odpowiednio sprawdzając różnicę aktorów tragicznych i komediowych. Dodatkowo gracze, którzy odwiedzili to miasto dostają tajne zlecenie jako rekompensatę. Nowe możliwości to uzupełnienie kart spotkań w każdym mieście. Jeżeli wyczerpał się stos spotkań, to kończy się sezon. Dostajemy jedną monetę za aktora, który pasuje do nastroju króla. Odpowiednio 3 lub 5 monet za pierwszy lub drugi sezon, jeżeli różnica sił naszych aktorów będzie wskazywać na humor monarchy. Możemy zagrać jedno tajne zlecenie, które jest bonusowym sposobem na zdobycie punktów. Rozgrywka kończy się na koniec drugiego sezonu. Wygrywa osoba mająca największą liczbę monet.

Kiwara (Recenzja)

Niedawno Ôz Editions wydało nową wersję tej gry (znanej jako Drôles de zèbres. Co ciekawe to też tytuł francuskiej komedii, po polsku brzmiałby on Zabawne zebry), więc jest okazja do odświeżenia tytułu. Nowy wygląd jest bardziej przystępny dla graczy: dodano nowe karty posiłków, zmieniono szatę graficzną, plansza też jest większa i bardziej przejrzysta oraz rozszerzono zabawę o inne tryby. To prosta i ciekawa gra logiczna na dwie osoby, która powinna spodobać się zarówno doświadczonym graczom, jak i nowicjuszom.

Micropolis (Recenzja)

Może i w recenzji narzekałem na niską regrywalność, ale te odczucia mogłby być związane zbyt częstym ogrywaniem tego tytułu. Poza tym obecnie na moje praktycznie każda gra, która jest uznawana za gateway (Dixit, Carcassonne czy Wsiąść do pociągu) również szybko się nudzi, więc to może być jedynie złe wrażenie. A skoro gry przeznaczone dla początkujących mają taką opinię u mnie, to może oznaczać, że Micropolis trafi do każuali.

Okiya (Niya) – Recenzja

To kolejny tytuł, który doczekał się nowego wydania, więc to kolejna okazja, aby wzbudzić zaciekawienie wśród graczy. To prosta, oparta o mechanice kółka i krzyżyka dwuosobowa gra logiczna. Rozgrywka jest dynamiczna, jest można uznać ją za dobrego fillerka, którego zagrywa się do kolacji (czy śniadania, w zależności od preferencji). Zaprezentowana szata graficzna orientu intryguje, dobrze się komponując w całość.

Cleopatra and the Society of Architects

Ta pozycja jest zdecydowanie zapomniana, ale niedługo nadarzy się odpowiednia okazja do odświeżenia, bowiem planowana jest jej druga edycja. Typowe wykonanie dla Days of Wonder, dzięki któremu wspomniana gra wygląda przepięknie i jest na co popatrzeć. Mamy tutaj pomniki, sfinksy, obeliski i kolumny, które wyglądają jak zminiaturyzowane wersje architektonicznych elementów pałacu w starożytnym Egipcie. Praktycznie każda gra tego autora osadzona w tych ramach czasowych posiada motyw korupcji i kultu Sobka. Będziemy balansować pomiędzy legalną działalnością oraz nieczystymi interesami.

W swojej turze będziemy wybierać czy udajemy się na rynek czy do kamieniołomu. Pierwsza akcja to wzięcie jednego z trzech dostępnych kramów (kupek kart). Jeżeli w wyniku tej czynności mamy na ręce powyżej 10 kart możemy odrzucić je, aby zachować limit (bierzemy wtedy żeton korupcji) lub zostawić je na ręce – wtedy bierzemy 1 żeton za każdą kartę powyżej limitu. Druga możliwość to opłacenie i wzniesienie konkretnej części pałacu, ta czynność odbywa się inaczej zależnie od rodzaju budowli. Po budowaniu rzucamy kośćmi najwyższego kapłana: te z symbolem ankh dokładamy na ołtarz. Jeżeli nie ma już żadnej kostki z pustą ścianką, to przechodzimy do ceremonii ofiarnej – decydujemy się ile talentów chcemy przeznaczyć na ofiarę: osoba, która zaoferowała najwięcej usuwa 3 żetony korupcji, zaś pozostali dostają odpowiednio 1, 2, 3 lub 4 korupcji w zależności od zajętego miejsca w składaniu pieniędzy. Jeżeli 5 z 6 części pałacu zostały wybudowane, to następuje koniec gry. Robimy szereg czynności, dzięki którym manipulujemy wielkością naszej puli korupcji. Osoba mająca najwięcej tego rodzaju żetonów odpada z punktacji, zaś wygrywa mająca najwięcej talentów.

Madame Ching

Tematyka piracka kojarzy się raczej z Morzem Karaibskim, nie? Okazuje się, że morscy rozbójnicy również byli postrachem wód azjatyckich. Doskonałym przykładem może być Ching Shih, do której odnosi się jedna z gier Bruna Cathali. W tej planszówce może nie uświadczymy epickich bitew, niesubordynacji wobec kapitana czy innych aspektów pirackiego życia, bo w niej chodzi o zarządzanie ręką i wykonaniu bardziej wartościowych misji. Zatem to dość spokojna pozycja, w której chcemy osiągnąć pewne cele szybciej niż inni gracze. Dodatkowo dochodzi do tego wszystkiego zbieranie setów, aby spełnić główne założenia wygranej. Dla osób szukających raczej spokojnej planszówki w temacie rozboju morskiego będzie w sam raz. Dodatkowo jest ona osadzona na Morzu Chińskim, a nie Karaibskim, więc też szukający ciekawostek mają coś dla siebie.

Na początku rundy odkrywamy karty nawigacji równe liczbie graczy: pierwsza z nich jest odkryta, pozostałe zakryte. Następnie każdy wybiera jedną kartę z ręki. Po tym jak wszyscy dokonali wyboru, odkrywamy je. Kolejność wykonywania tury jest określana na podstawie wartości właśnie odkrytej karty nawigacji. Faza ekspedycji przebiega w następujący sposób: liczba na karcie jest większa niż tej ostatnio zagranej? Super, kontynuujemy podróż! Mamy już ten kolor w swoim zestawie? Płyniemy prosto. Jest inny? Płyniemy na ukos. Jeżeli natomiast karta jest niższa lub dopłynęliśmy do skraju mapy natychmiast kończymy wyprawę. Sprawdzamy czy możemy wziąć łupy z misji oraz czy zdobywamy nowe umiejętności – jeżeli nie mamy takiej możliwości zdobywamy kartę starcia. Gra się kończy po tym jak ktoś zdobędzie 4 różne umiejętności. Zliczamy punkty za zdobyte łupy oraz bonusy z kart starć, umiejętności, Hong Kongu i zdobycia panowania nad statkiem – osoba mająca ich najwięcej wygrywa.

Queen’s Necklace (Recenzja)

Pierwsza współpraca Bruna Cathali i to ze swoim imiennikiem, Brunem Faiduittim. To elegancka gra, w której jako jubilerzy na francuskim dworze królewskim będziemy dbać o jego przepych. Czuć te dwa światy projektantów, ale wbrew pozorom wszystko działa płynnie tworząc spójną całość. Intrygi, kombinatorstwo i negatywna interakcja w tle dworskiego życia powoduje, że tytuł jest dość interesujący. Błyskotki i niesamowity wygląd spowoduje, że osoby kupujące wzrokiem zwrócą na niego uwagę, a nietypowa mechanika pełna sposobów wbijania noża w plecy powinna zaciekawić fanów takiej formy zabawy.

Dice Town (Recenzja)

Można rzec, że to klasyczny Cathala ;). Mamy tutaj przerabianie znanej klasycznej gry (w tym przypadku poker) na główną mechanikę planszówki. Taki motyw występuje w Kingdomino, Pięć Klanów czy Haru Ichiban. Osadzenie rozgrywki na Dzikim Zachodzie spowodowało, że interesowałem się tym tytułem od początku kolekcjonowania gier tego autora. I jak się okazuje nie zawiodłem się. Poker pozwala na wybór akcji, jeżeli mamy więcej symboli na kościach niż reszta graczy, wykonujemy przypisaną do tej ikony akcję z budynku. Mimo, że szło mi kiepsko, to jednak rozgrywka była płynna i miodna. To jedna z bardziej cenionych gier tego autora i dziwne, że nie pojawiła się w naszym języku.

Longhorn (Recenzja)

Pozostając w temacie Dzikiego Zachodu, to po co wcielać się w obywatela jakiegoś generycznego miasteczka z tamtego okresu, skoro można w osobę o szemranej reputacji? Konkretniej w bydłokrada! Dwuosobowa gra, która może być uznawana za poprzednika Pięciu Klanów przez zaimplementowaną mechanikę mankali. Rozgrywka jest bardzo dynamiczna i pozwala na kombinowanie. Przebieg zabawy i zastosowana strategia są zależne od wylosowanych żetonów (te aktywują się jeżeli lokacja została wyczyszczona z krów). W mojej opinii jedna z lepszych gier dwuosobowych!

PowerMilk

Swoją przygodę z planszówkami zacząłem od Jungle Speed, Spadamy! i podobnych gier każualowych. Im więcej zagłębiałem się w gry planszowe, tym bardziej byłem nimi zainteresowany. Poza tym lubię musicale (ale ciężka muzyka rockowa też mi nie obca), seriale i filmy.