Skip to main content

Patchwork Express – Szybsze szycie kołderki

Ze zdziwieniem stwierdziłem, że zrecenzowałem jedynie elektroniczną wersję gry Patchwork. Nadal nie wiem jak to jest możliwe, że ta interesująca dwuosobówka nie pojawiła się na blogu w tradycyjnej formie, ale na szczęście Wydawnictwo Lacerta postanowiło naprawić tę sytuację przekazując do oceny wersję Express.

Bez igieł i nitki?

Niebieska okładka z bardzo kolorowymi skrawkami materiału jest jednoznacznym wyróżnikiem pomiędzy emanującą brązowymi barwami bazowej edycji tej gry. Nieco uproszczona wersja została zrobiona z myślą o rozgrywkach rodzinnych i osobach nieznających nowoczesnych planszówek. Widać to już na pierwszy rzut oka, głównie przez nieco bardziej pstrokatą stylistykę. Różnicą też jest wielkość elementów, te są troszkę większe – dostosowane do nieporadnych rączek maluchów. Naprawdę wielobarwne wykonanie może przyprawić o zawrót głowy, na pewno przyciągnie wzrok i skupi nasze zainteresowanie. Grubsze i dobrze wykonanie elementy są silnym atutem tej pozycji. Nie mam żadnych uwag, jeżeli chodzi o jakość wykonania tego tytułu.

Już elementy sugerują mechanikę zbliżoną do oryginału, więc znający tradycyjnego Patchworka śmiało mogą pominąć tę część. W swojej turze możemy wykonać jedną z dwóch akcji: przesunięcie się na planszy czasu oraz dobranie skrawka materiału. Pierwsza czynność to wyprzedzenie naszego rywala o dokładnie jedno pole i dostanie guzików za przebyte pola. W tym momencie warto wspomnieć o kolejności rozgrywania akcji: swoją turę ma gracz, który jest za aktualnym liderem na torze czasu, więc zdarza się mieć dwie, a nawet i trzy akcje z rzędu. Drugą możliwością jest następujący ciąg czynności: wzięcie jednego z trzech pierwszych skrawków materiału, przesunięcie pionka wskazującego wybór kafli, opłacenie wybranej płytki, położenie jej na planszy i przesunięcie swojego znacznika czasu. Gdy zostanie przekroczony symbol guzika, dostajemy “wypłatę”, a gracz, który stanie na łatce (lub przekroczy ją) dostaje ją i natychmiast używa. W momencie, gdy stole zostanie tylko pięć skrawków materiału, dorzucamy te niebieskie. Rozgrywka kończy się w momencie, gdy oba pionki dotrą do mety – liczymy punkty: od sumy zdobytych guzików odejmujemy 2 punkty za każde niezakryte pole na planszy kołdry.

Byleby bez dziur

Patchwork ma nietypową i na moje bardzo nieplanszówkową tematykę. Przecież wszystko obraca się wokół szycia za pomocą tej specyficznej metody i okazuje się, że wszystko tutaj pasuje do siebie: mamy kafelki wzorowane na patchworkowe skrawki materiału, mamy łatki, a walutą są guziki. Naprawdę cała ta otoczka, aż się prosiła, aby podać w lżejszej formie. Byłem świadkiem chichotów i niedowierzania, gdy po pytaniu o grę dla dwójki doświadczonych graczy ktoś proponował bazową wersję recenzowanej pozycji.

A i niepotrzebnie, bo jak się okazuje pod płaszczykiem czynności krawieckich ukryto całkiem sprytną grę ekonomiczną, w której ważne jest zarządzanie trzema czynnikami: walutą, która ostatecznie stanowi o końcowym wyniku, czasem (długością naszej tury, a momentami i przeciwnika) oraz miejscem do zagospodarowania. Nieco szybsze i lżejsze wydanie sprawdza się wśród początkujących graczy oraz dzieci, po prostu dla każdej grupy ta pozycja okazała się świetna.

Jeżeli ktoś ma wersję podstawową i chce się zaopatrzyć w Express, to szczerze odradzam. Różnic jest naprawdę niewiele. Niebieskie płytki, które wchodzą w późniejszym etapie rozgrywki może i są ciekawe, bo są tanie zarówno pod względem czasu i punktów zwycięstwa, więc mogą przydać się osobie, będącej nieco z tyłu – jednak to jedyna większa zmiana. Osoby idące na rekord mogą być zawiedzione, że nie ma punktowania za stworzenie pola 7×7, ale jeżeli weźmiemy pod uwagę, że to jest tytuł przeznaczony dla młodszych i początkujących, to takie rozwiązanie wcale nie dziwi.

Właściwie cała magia opiera się na kaflach. Niesamowicie spodobało mi się, że mamy płytki o niestandardowych kształtach, które można określić mianem tetrisowych. Przez użycie takich, a nie innych form, rozgrywka jest po prostu trudniejsza i trzeba lepiej rozplanować ułożenie ich na naszej planszetce. Należy się wykazać większą wyobraźnią przestrzenną, większym przeczuciem co można zrobić, czy większymi zdolnościami planowania. Im gorzej się zacznie, tym ciężej nadrobić straty. Zostaną na koniec ochłapy, które mogą nam nie pasować.

Partia przebiega bardzo szybko, jest ona dynamiczna i tura trwa dosłownie niecałą minutę, no może dwie jeżeli gramy z nowicjuszem lub osobą lubiącą się zastanowić. Na pewno nie odłożymy tego pudełka na półkę po jednej rozgrywce, bowiem te paręnaście minut jest czasem zachęcającym do rewanżu. Zastanawia mnie co jest siłą napędową tej pozycji, przecież to jest tak naprawdę zwykły Patchwork bez dwóch elementów, a naprawdę rozgrywka toczy się jakby szybciej. Rozumiem jakbym testował w gronie osób, które grały w ten tytuł, ale również partia z dziećmi i nowicjuszami była krótsza. Może to złudzenie? Efekt placebo? Sam sobie wmówiłem szybkość rozgrywki? Fakt, że plansza jest 7×7 a nie 9×9 naprawdę ma spory wpływ? Nie mam pojęcia, fakt jest taki, że odczuwam jakby zabawa przebiegała w ekspresowym tempie.

Warto wspomnieć, że ten tytuł nie ma zbyt dużo losowości, głównie objawia się ona poprzez ułożenie startowe kafli, jednak mamy wpływ na większość aspektów rozgrywki. Od nas zależy co weźmiemy, jak ułożymy kafelek na planszetce, czy też jak daleko chcemy przesunąć się na torze. Oczywiście będzie to najpewniej podyktowane tym co aktualnie zrobił przeciwnik i ile guzików mamy w swoich zasobach. Inne ułożenie startowe, to inne decyzje, zaś położenie płytki w inny sposób to już nowa sytuacja – zatem dla mnie regrywalność jest na dobrym poziomie.

Piękna kołdra wyszła

Pstrokata wersja Patchworka jest alternatywą dla osób niesplanszowanych. Jeżeli nie podobała się szata graficzna pierwowzoru lub rozgrywka okazała się zbyt wymagająca, to Patchwork Express jest odpowiedzią na wasze bolączki. To nadal dobra gra dwuosobowa, która została lekko zmieniona, aby dostosować rozgrywkę dla nowicjuszy i dzieci.

Plusy:

  • bardzo kolorowa, przyciągająca uwagę szata graficzna
  • dynamiczna, szybka i nie przeciągająca się partia
  • idealna dla nowych oraz młodszych graczy
  • kombinacyjny charakter rozgrywki
  • wspaniały pomysł na nietypowe wzory kafelków
  • bardzo dobra regrywalność

Minusy:

  • nie dla osób posiadających pierwowzór

PowerMilk

Swoją przygodę z planszówkami zacząłem od Jungle Speed, Spadamy! i podobnych gier każualowych. Im więcej zagłębiałem się w gry planszowe, tym bardziej byłem nimi zainteresowany. Poza tym lubię musicale (ale ciężka muzyka rockowa też mi nie obca), seriale i filmy.