Skip to main content

Bukiet – Florysta z ołówkiem i kartką

Nie wiem czy to jakaś ostatnia moda, czy po prostu częściej trafiam na produkcje typu roll&write (turlnij i zapisz). Z danym gatunkiem spotkałem się całkiem niedawno ogrywając Dice Stars. a potem im więcej poznawałem ten rodzaj zabawy, tym bardziej się do niego przekonywałem. Można powiedzieć, że stałem się fanem wspomnianej kategorii planszówek, więc z radością sięgnąłem po Bukiet.

Dzień dobry, ja po bukiet

Okładka jest nieco tajemnicza – na czarnym tle jawią się kolorowe motywy ludowe (próbowałem znaleźć do folkloru którego rejonu nawiązuje na ilustracja, wydaje mi się, że łowickie), choć po grze o sprzedaży kwiatków spodziewałem się innej stylistyki nie mogę odmówić, że ilustracja frontowa jest ładna, intrygująca i przyciąga wzrok. W środku zawartość może nie imponować, bowiem mamy jedynie kostki, kartki (2 bloki, łącznie 4 różne strony) oraz ołówki. Jest to gra typu roll and write, więc nie spodziewałem się cudów, mnóstwa komponentów czy eleganckich elementów. Owszem, wygląda ładnie, jednak dla nieznających gatunku zawartość może być szokująca.

Osoba rozpoczynająca rundę rzuca kostkami i zaczynając od niej trzeba wybrać jedną z nich. Po wybraniu na posiadanej kartce zaznaczamy grupę sąsiadujących kwiatów (nie na ukos) o wielkości liczby oczek na kości i jej kolorze. Jeżeli nie możemy spełnić tego warunku, to zaznaczając mniej kwiatów (nie można więcej!) lub kwiat innego koloru (co najmniej jeden) zdobywamy niezadowolenie naszego klienta (w przypadku spełnienia obu warunków zaznacza się dwa niezadowolenia). Jeżeli w wyniku zakreślania grupy kwiatów mamy zaznaczone wszystkie jednego koloru informujemy o tym fakcie innych graczy. Wtedy ta osoba zamalowuje najwyższe dostępne pole z wartością punktową przy tym rodzaju kwiatków (początkowo jest to 7), a reszta skreśla je zaznaczając w ten sposób, że zdobędą już mniej punktów za sprzedaż. Jeżeli zaś zakreślone są wszystkie kwiaty z jednego prostokąta (pola), również to ogłaszamy i zamalowujemy dostępne pole z najniższą dostępną wartością (inni gracze nic nie robią, te punkty są dostępne dla każdego). Po tym jak każdy wybrał kostkę i ściął kwiaty, to przekazuje się znacznik pierwszego gracza i zabawę kontynuujemy do końca gry. A ten aktywuje się po tym jak ktoś sprzedał kwiaty w 3 kolorach albo zamalował 4 pola (dokańczamy rundę). Każdy zlicza punkty: wartość na zamalowanych polach, a od tego odejmujemy liczbę niezadowolonych klientów; dodatkowo gracz mający najmniej niezadowoleń dostaje +3 punkty, a ten z największą -3. Oczywiście wygrywa osoba mająca ich najwięcej. Dla dwóch graczy rozgrywka przebiega nieco inaczej: każdy wybiera po dwie kostki. Natomiast w czasie gry jednoosobowej będziemy mieli 8 rund na zdobycie największej liczby punktów wybierając w każdej z nich dwie kości.

4 różowe poproszę!

Prosta mechanika rzutu kostką i odwzorowania go na kartce jest znana od dawna, ale jakby od pewnego czasu cieszy się większym zainteresowaniem. Powód jest według mnie prosty: obecnie chce się pokazać nowe możliwości w grach planszowych, a ten obszar nie był dostatecznie wyeksploatowany. Obecnie to nie tylko zapisywanie jakiegoś wyniku w tabelce jak w jakiejś grze kasynowej, ale rysowanie czy wybrana kostka informuje o możliwościach i jedną z nich zaznaczamy. Zatem gatunek ewoluuje, a wspominam to o tym, ponieważ Bukiet jest świetnym jego przedstawicielem dla początkujących graczy.

To jest piękne jak niezbyt trudne zadanie, czyli zaznaczenie grupy elementów na kartce daje ciekawe możliwości. Wybór kwiatów zgodnie z wynikiem na kostce można wykonać na kilka sposobów, a jeżeli uwzględnimy dodatkowo te, które powodują niezadowolenie klienta, to mamy jeszcze więcej opcji. Zatem mamy całkiem duży aspekt kombinacyjny połączony z regrywalnością. A właśnie, co do braku powtarzalności… Mamy 4 inne układy kwiatów, instrukcja wspomina, że jeżeli gramy pierwszy raz, powinniśmy mieć ten samą stronę. Nie mniej jeżeli jesteśmy już zaprawionymi graczami, to możemy rozpocząć z różnymi. Inne wyniki, inne podejście, inna strona, inna strategia, inna gra. Bardzo ciężko znaleźć podobne partie, choć może niektóre ruchy wydają się oczywiste, to w dalszym etapie gry mogą mieć inne konsekwencje.

Interesującym aspektem tej pozycji jest fakt, że nigdy nie uda nam się zakreślić grupy 6 kwiatów. Po prostu taka nie istnieje! Zatem wysokie wyniki niekoniecznie muszą być najlepsze, bowiem zawsze wybranie 6 oznacza niezadowolenie klienta: nieważne czy odbywa się ono poprzez zaznaczenie mniejszej liczby kwiatów czy odrzucenie jednego innego koloru. To ciekawa rzecz i warta uwagi jeżeli chcemy wkurzać i blokować przeciwnika dając mu niepotrzebny wynik. Z tym wyborem też się wiąże nieco motyw z losowością: no bo jeżeli jesteśmy ostatni, to jest pewne, że rywale zostawią nam ochłapy.

Ta ostatnia niedogodność jest szczególnie wyraźnie widziana w pełnym składzie osobowym. Po tym jak ostatni gracz zrobi swój ruch zostają kostki i im więcej graczy, tym mniej do opcji dla tego ostatniego. Na trzy osoby jako osoba kończąca rundę mamy 4 kostki do wyboru, zaś już na pięciu tylko 2. Wtedy ma większe znaczenie co zostawiamy przeciwnikom i wyniki mają ogromny wpływ. Ogółem tytuł jest mocno losowy – czego innego spodziewać się po grze z kośćmi? Nie oznacza to, że ta ma ostatnie słowo i przez to mamy gorzej. Przecież co rundę zaczyna kto inny i mamy szansę dokonać lepszej decyzji, która spowoduje sprzedanie odpowiedniej liczby kwiatów.

Nie byłbym sobą, gdybym nie opisał trybu solo, a ten jest bardzo płynny i ciekawie się go rozgrywa. Przede wszystkim największym wrogiem jest czas, nie możemy tracić go na wybieranie niskich wyników, a wysokie mogą dać zbyt dużo niezadowolonych klientów. Szkoda, że nie określono inaczej zadania niż posiadanie największej liczby punktów, mogli chociaż podać progi, aby wiedzieć jak dobra to była partia. Nie mniej i tak zdobycie sensownego wyniku jest zadaniem trudnym, bowiem widziałem w połowie pierwszego podejścia, że mam połowę rozgrywki, a nic nie przyniosło mi punktów.

Są tylko 3 różowe, podać?

Bukiet to lekki przedstawiciel gatunku roll and write, który idealnie sprawdzi się w gronie osób nieznających tego typu zabawy. Dodatkowo powinna trafić do nowicjuszy nowoczesnych planszówek. Prosta rozgrywka dająca pewne zaplecze kombinacyjne jest tym, co oferuje ta pozycja.

Plusy:

  • przyjemne dla oka wykonanie ozdobione w motywy ludowe
  • dynamizm rozgrywki
  • mega proste zasady będące wprowadzeniem do mechaniki roll and write
  • ciekawy aspekt kombinacyjny
  • dobra regrywalność
  • interesujący tryb jednoosobowy

Minusy:

  • im więcej graczy, tym mniej do wyboru ma ostatnia osoba

Dziękuję wydawnictwu Nasza Księgarnia za przekazanie egzemplarza do recenzji

PowerMilk

Swoją przygodę z planszówkami zacząłem od Jungle Speed, Spadamy! i podobnych gier każualowych. Im więcej zagłębiałem się w gry planszowe, tym bardziej byłem nimi zainteresowany. Poza tym lubię musicale (ale ciężka muzyka rockowa też mi nie obca), seriale i filmy.