Skip to main content

Szybcy i ścigani – czyli Policjanci i złodzieje: Gra planszowa

Kojarzycie taką zabawę z dzieciństwa jak “policjanci i złodzieje”? To mieszanka chowanego, berka i podchodów – złodzieje chcą zakraść się do banku i uciec do kryjówki, a policjanci muszą ich złapać. Aresztowany przestępca trafia do więzienia, z którego może wyciągnąć go kolega z drużyny będący na wolności. Mniej więcej w takiej formie funkcjonowało to na moim osiedlu i z czego co czytam w Internecie większość bawiła się podobnie albo w uproszczoną formę. W każdym razie Szybcy i ścigani – najnowsza pozycja od Board&Dice – przypomina mi planszowy odpowiednik tej podwórkowej gry.

Tam, za rogiem!

Cóż, charakterystyczne zielono-szare pudełko może nie przyciąga wzrokiem, ale intryguje. Po wyglądzie spodziewałbym się prędzej abstrakcyjnej gry logicznej niźli planszowej wersji berka. Osobiście lubię minimalizm w szacie graficznej, zwłaszcza ten ciekawie ujęty, ale bez znajomości reguł te kafle i styl nie robią większego wrażenia. Po prostu grafika ma być funkcjonalna, bez zbędnych rozpraszaczy. W czasie rozgrywki niezbyt ma się okazje wykryć smaczki ukryte na płytkach, chociażby dopiero po kilku partiach znajomy zauważył, że jeżeli położymy kafle zgodnie z zasadami, to dzielnice tworzą spójny teren. Zawartość pudełka to głównie wspomniane kafle (trasy, początkowe czy więzienia) oraz żetony (pościgu i punktów). Niewiele? Prawda, ale za całkiem przystępną cenę: sugerowana cena detaliczna wynosi 65 zł, więc w ulubionym sklepie planszowych (szczególnie w internetowym i mając rabat) można mieć ten tytuł za dość niewiele.

O co chodzi? Najprościej: uciekający ucieka, a ściągający ściga. No i co chcecie wiedzieć więcej ;). Rozgrywka toczy się się w czasie rzeczywistym, od momentu kiedy uciekający położy dwa kafle startowe. Ten ma dwa stosy, które może przeglądać, ale może mieć jeden na raz w ręce. Jego zadaniem jest kłaść te płytki, aby wyłożyć 3 różne przedmioty i kafel kryjówki. Musi przy tym trzymać się kilku zasad:

  1. nowy kafel może być dołoży jedynie do ostatnio położonego
  2. Ulice sąsiadujących kafli muszą do siebie pasować
  3. Barykada policyjna musi przylegać bezpośrednio do drzew (nie do pustej ulicy), ale drzewa mogą do pustej ulicy.
  4. Kafelek z kryjówką może zostać położony jedynie jeżeli na trasie są już przedmioty

W czasie ucieczki trwa pościg. Gracz, który goni uciekającego musi kłaść żetony pościgu, czyli patrzy z której dzielnicy jest najwięcej twarzy skierowanych w stronę kierunku ucieczki i na ten kafel trafia odpowiedni symbol. Gdy położony zostanie taki żeton na ostatniej płytce na trasie, przestępca został schwytany, a gdy ten schował się kryjówce to on wygrywa. Uciekający dostaje żeton doskonałego zwycięzca za ucieczkę, a ścigający za złapanie złodzieja pomniejsze zwycięstwo. Zmieniamy co rundę rolami, jeżeli na jej koniec ktoś ma 2 doskonałe zwycięstwa albo 1 doskonałe i 1 pomniejsze albo 3 pomniejsze – wygrywa grę. Oczywiście opis mechaniki jest prawidłowy dla rozgrywki dwuosobowej, dla innej liczby graczy wygląda to trochę inaczej.

Łapać go!

Szczerze mówiąc, gry rozgrywane w czasie rzeczywistym nie są kategorią planszówek, w której czuje się dobrze: zręczność, refleks, szybkie reagowanie? Nie, to zdecydowanie nie są moje przymioty. Zwykle takie tytuły omijam albo gram okazjonalnie (np. Jungle Speed), jedynie dla towarzystwa, ewentualnie jak nie przeszkadza kompanom moje przymulanie, to może być kooperacja. Przypadek Szybkich i Ściganych pokazuje, że można zrobić ten typ gry w sposób przystępny dla wrogów wspomnianego gatunku. Ciekawa gonitwa – nawet jak widzę, że uciekający mają 3-4 kafle więcej niż ja albo ścigający już depcze mi po piętach, to zawsze jest szansa, że w wyniku emocji nastąpiła jakaś pomyłka. Nie zabieramy jakieś najlepsze surowce sprzed nosa, nie podkładamy świni, nie ma jakiejś negatywnej interakcji. Po prostu berek na planszy!

I właśnie ta separacja ról jest wspaniała, robię swoje. Widzę, że się zbliża lub za bardzo jest do przodu? To staram się wyłączyć bodźce i skupić na zadaniu. To działa. A jeszcze inna ciekawa mechanika w tej plaszówce to zmiana ról. Jeżeli ktoś jest nastawiony ucieczkę albo pościg, to przy rotacji funkcji może być kłopot i jest to jakieś wyrównanie szans – chociażby wynikający z samego faktu przedstawienia swojego myślenia na inne. Szczególnie w sytuacjach podbramkowych, gdy widzimy jak przeciwnik osiągnie niedługo cel.

Oczywiście o niewielkim czasie partii i dynamizmie podczas jej trwania nie muszę wspominać, skoro wszystko dzieje się w czasie rzeczywistym? No właśnie :). Cała partia zwykle trwa 2-3 rundy, wiec jakieś 10-15 minut, a to oczywiście generuje chęć rewanżu i zagrania kolejny raz z rzędu. Podchodząc kolejny razy rozgrywka powinna pójść nam sprawniej, a wcześniejsze kłopoty nie powinni już się powtórzyć i tworzenie tras czy wyszukiwanie świadków nie będzie tak trudne. Jeżeli jednak jakaś rola nadal nam sprawia problemy, to dostosować grę do naszego poziomu – co prawda instrukcja określa tylko dodatkowe wsparcie dla uciekających, ale kreatywne osoby pewno wymyślą swoją zasadę dla uczestników zabawy kiepsko radzących sobie w funkcji ścigającego.

Tak naprawdę siła tej gry według mnie tkwi w prostocie i ciekawym pomyśle. Po przeczytaniu instrukcji stwierdziłem “Ej, to może być fajne”, a po zagraniu byłem tytułem zachwycony. Skoro takie słowa gry płyną od osoby, co nie przepada za grami w czasie rzeczywistym, to musi coś znaczyć. Minimalizm w zasadach podany w interesujący sposób to jest to. Trzeba przyznać, jest to emocjonująca i dostarczająca frajdy planszówka, w której czuć tę presję czasu, czuć działanie przeciwnika, istnieje obawa pomyłki – ale ja się wybornie przy tym bawiłem :).

Choć doceniam mechanicznie ten tytuł, to w tej beczce miodu znajdziemy łyżkę dziegciu. Głównie wynika ona niezbyt dobrego wariantu wieloosobowego. Widać, że gra została przygotowania z szczególną myślą rozgrywek dwuosobowych i w moim odczuciu na taką liczbę chodzi najlepiej. Całkiem dobrze bawiłem się na 3 osoby, ale trzeba pamiętać, że jest dwóch uciekających – mój wspólnik zwykle nienawidził mnie za powolną reakcję, przymulanie i panikowanie w podbramkowych sytuacjach skutkujących błędem. Nie mniej w przypadku wariantu czteroosobowego występuje chaos i małe mieszanie kto teraz powinien rozgrywać swoją turę. A jest nadal presja czasu, więc ktoś bardziej zorganizowany może to wykorzystać.

Kryjówka tuż przed nami!

Szybcy i ścigani są ciekawą pozycją jeżeli chodzi o gry czasu rzeczywistego. Kompaktowe pudełko pozwala na łatwy transport, a proste zasady na rozgrywkę z prawie każdym. Oczywiście jeżeli ktoś nie wykazuje bystrości umysłu lub ten pracuje na wolniejszych obrotach (jak to jest w moim przypadku) może nie dać szansy temu tytułowi – ten dość logiczny truizm jest na tyle oczywisty, że nie potrzebnie to wspominam, ale chciałbym zaznaczyć, że warto chociażby wypróbować. Ten gatunek jest nie dla mnie, ciągle przegrywam w tę grę, ale lubię ją :).

Plusy:

  • prosta mechanika przypominająca zabawę w “Policjanci i złodzieje”
  • szybka partia: może być jako filler, może jako tytuł na zakończenie wieczoru, itp
  • krótki czas gry i dynamizm zachęca do zagrania kilku razy z rzędu
  • warianty pozwalające słabszemu zawodnikowi na lepszy start oraz potencjał modułowy na tworzenie takich zasad
  • duża dawka emocji

Minusy:

  • mimo możliwości rozgrywki na 3-4 osoby, raczej polecam ją na dwie.

Dziękuję wydawnictwu Board&Dice za przekazanie egzemplarza do recenzji

PowerMilk

Swoją przygodę z planszówkami zacząłem od Jungle Speed, Spadamy! i podobnych gier każualowych. Im więcej zagłębiałem się w gry planszowe, tym bardziej byłem nimi zainteresowany. Poza tym lubię musicale (ale ciężka muzyka rockowa też mi nie obca), seriale i filmy.