Skip to main content

Puerto Rico: Gra karciana – Dbaj o rozwój San Juan

Puerto Rico jest pozycją, która już raczej zakorzeniła się w świadomości większości graczy. Dla mnie jest to jedna z ulubionych gier w stylu europejskim i jeden z pierwszych tytułów jaki poznałem. Mimo pewnej prostoty posiada pewną głębię i pozwala na niezłe główkowanie. Zresztą, pewno ktoś tu zajrzał właśnie dlatego, że zna tę grę, ale jeżeli nie kojarzysz oryginału warto zapoznać się z jego recenzją. O San Juan (oryginalna nazwa gry) słyszałem jakiś czas temu, nawet mam elektroniczną wersję, ale jakoś nigdy nie było po drodze, aby zobaczyć z czym to się je. No, to jak już wyszło po polsku, to jakże nie sprawdzić o co z tym tytułem chodzi?

Czas rozbudować miasto

Na okładce widać, że powstaje jakieś miasto, że tutaj jakiś architekt idzie z planami, tragarz nosi beczki, w oddali powstaje budynek – coś jest na rzeczy. Szata graficzna ilustracji frontowej przypomina tą z pierwowzoru – pewien malunek czy tam rycina w charakterystycznym stylu. Pudełko jest niewielkie, przez ten mały format bez problemu można go transportować. Jako, że jeszcze trwa okres wakacyjny, to warto rozważyć, aby którąś kieszeń wypełnić tym tytułem. W środku mamy masę kart. Od razu zobaczymy, że estetyka oraz stylistyka nawiązują do planszowej wersji gry, nawet część budynków ma tę samą nazwę. Dla osób, które polubiły oryginał będzie to nie lada gratka. Same karty są całkiem dobrej jakości, pod względem wykonania nie można się do niczego przyczepić.

Już na samym początku zobaczymy pewne mechaniczne nawiązania do pierwowzory. Dla osób nieznających bazowej wersji, przedstawię przebieg rundy. W swojej turze gubernator wybiera rolę i wykonuje jej akcję oraz dostaje konkretny przywilej. Pozostali gracze wybierają czy podążają za tą akcją czy pasują. Po tym jak wszyscy podjęli decyzję i wykonali ruch, to następny gracz wybiera rolę z pozostałych. Jeżeli każdy miał okazję wybrać akcję, to gubernator przechodzi do następnego gracza – ten przypomina o paru sprawach (między innymi o limicie kart na ręce czy działaniach niektórych budynków). No to jeszcze szybki skrót jakie mamy role i czynności z tym związane. Budowniczy pozwala na wybudowanie karty z ręki – należy zapłacić za to innymi kartami na ręce, a ich liczba to numer w rogu (przywilej: jedna karta mniej do zapłaty). Nadzorca powoduje produkcję towaru, oznaczane jest to poprzez wzięcie wierzchniej karty z talii na wybrany, pusty budynek produkcyjny (przywilej: można wybrać dwa budynki). Kupiec pozwala na sprzedaż wyprodukowanych towarów, najpierw ciągniemy kartę rynku, aby znać aktualną cenę za nie i sprzedajemy wybrany przez nas towar z jednego budynku otrzymując odpowiednią zapłatę, czyli liczbę kart (przywilej: sprzedaż dwóch towarów). Dzięki Burmistrzowi dostaniemy nową kartę na rękę – osoba wybierająca tę rolę wybiera z pośród 5, zaś pozostali z 2. Ostatnią rolą jest Poszukiwacz, który pozwala na dobranie jednej karty, reszta graczy nic nie robi. Kiedy po fazie Budowniczego ktoś ma dwanaście budynków, gra się kończy i zliczamy punkty – te są wypisane na kartach (jawnie lub w postaci warunku). Osoba mająca ich najwięcej wygrywa.

Towary, sprzedam towary

Wspomniałem na Facebooku, że w czasie partii padły porównania do Race for the Galaxy. Jak słusznie zauważył jeden z komentujących, to porównanie powinno być odwrotne. To najpewniej Puerto Rico: Gra Karciana dała nam mechanikę, w której karta może być użyta na kilka sposobów, ten jest wykorzystany w takich hitach jak 7 Cudów Świata, Osadnicy: Narodziny Imperium czy Na chwałę Rzymu. A niejednokrotnie pisałem, że uwielbiam takie zagrania, że gra pokazuje nietypowe rozwiązania przy minimum zasad. Niewielkie rozmiary, format i elementy pokazują jak można poprowadzić ciekawie prosty tytuł.

Właśnie, bo zasady tak naprawdę niezbyt trudne, ale już kombinować jak wygrać to jest zagadka. Będziemy się zastanawiać jakie karty chcemy zachować, co nam nie jest potrzebne, a jeszcze jak dorzucimy do tego zdolności budynków oraz możliwości wybrania roli, to zauważymy, że jest to dość spora zagwozdka. Sprawne operowanie kartami pozwoli nam wygrać, bowiem nie zawsze strategia, w której budujemy jak najszybciej te 12 budynków jest skuteczna. Ostatecznie może się okazać, że osoba mająca ich 10 czy 11 wygra. Dlatego warto zastanowić się nad zdolnościami i ich wykorzystaniem.

Budując z głową z początku drogie budynki jesteśmy za dosłownie jedną czy dwie karty postawić przed sobą. Zatem nie tylko punkty dawane z tych kart się liczą, ale ich efekt. Tańsze budowanie placówek miejskich albo produkcyjnych? Nie ma sprawy! Dobieranie dodatkowej karty za sprzedaż co najmniej jednej karty? Co to za problem! Możliwość nadbudowania niepotrzebnego budynku za koszt różnicy? Też się przyda. Opcje są różnorodne i można wygrać na wiele sposobów.

A jak już ciągnę temat budynków, to warto wspomnieć, że podobnie jak w pierwowzorze, tak i wersja karciana posiada rozszerzenie w postaci dodatkowych budynków. Te są jeszcze ciekawsze, niejednokrotnie zależne od działań przeciwnika, wprowadzające większą interakcję, również tę negatywną. Po jednej czy dwóch partiach warto wypróbować te rozszerzenie, aby przenieść grę na wyższy poziom.

Jedynie co mi przeszkadza, to że karcianka jest bardziej losowa od planszówki. Jedynym czynnikiem przypadkowości był tak naprawdę dociąg plantacji, zaś tutaj mamy talię kart i budynki – czy dostaniemy tańsze, droższe, czy pasujące do reszty to kwestia szczęścia. Niektórych w ogóle możemy nie zobaczyć, bowiem przeciwnik dobierze albo może trafić jako towar, więc czasem nawet nie wiemy, że coś w ogóle istniało i mogło pasować do naszego “tableau”. Zatem trzeba planować z tym, co daje los, a nie liczyć na szczęście i dobre dobranie odpowiedniej karty.

Przyznam, że bardzo dobrze grało mi się na dwie osoby, większa kontrola, szybki czas gry, taka partyjka na koniec dnia, krótka rozgrywka na pożegnanie, itp. Nie mniej czas partii w innych wariantach osobowych nie jest znacząco dłuższy i zauważalny, więc pod tym względem tytuł przypadł mi do gustu. Skoro mamy dodatek, który zwiększa liczbę budynków oraz mechanikę, dzięki której większość nie zobaczymy, a także aspekt kombinacyjny to chyba dość logiczne, że regrywalność jest na przyzwoitym poziomie.

To ja będę gubernatorem!

Karciana wersja Puerto Rico posiada ciekawe nawiązania do pierwowzoru i czuć duchowe następstwo. Tytuł również zawiera interesujący sposób zarządzenia kartami, możliwość używania ich na kilka sposobów oraz spore pokłady kombinowania. Szybki i sprawny przebieg partii przez dynamiczne wybieranie ról jest sporym atutem tej pozycji. Osobiście polecam z całego serca, wręcz się dziwię, że wydawnictwo Lacerta wydało tę grę dopiero niedawno.

Plusy:

  • proste zasady i dynamiczny przebieg tury
  • nawiązania do pierwowzoru (zarówno mechaniczne i w wyglądzie)
  • kombinacyjny aspekt rozgrywki
  • szukanie powiązań między kartami, aby zdobyć największą liczbę punktów
  • ciekawe zarządzanie swoją ręką
  • dodatek wbudowany w grę
  • dobra skalowalność i regrywalność

Minusy:

  • większa losowość niż w planszowej wersji, teraz ona czasem ma wpływ

PowerMilk

Swoją przygodę z planszówkami zacząłem od Jungle Speed, Spadamy! i podobnych gier każualowych. Im więcej zagłębiałem się w gry planszowe, tym bardziej byłem nimi zainteresowany. Poza tym lubię musicale (ale ciężka muzyka rockowa też mi nie obca), seriale i filmy.