Skip to main content

Poprawność polityczna złamana?

Dużo osób słyszało, że jestem wielkim fanem Batmana, ale niewiele osób wie, że moją przygodę z komiksami zaczynałem od serii Hellboy. Kiedy ogłoszono, że Ed Skrein zagra Bena Daimano cieszyłem się niesamowicie, to dla mnie doskonały wybór. Niestety, aktor zalany falą hejtu w Internecie – no bo jak to, że Azjatę grę biały – szybko wycofał się z projektu. Postać jest trzecioplanowa, a jej pochodzenie nie odgrywa takiej wielkiej roli jak protestujący twierdzili. To dziwne, że w dzisiejszych czasach taki wybór castingowy osoby niezbyt ważnej dla historii zbiera takie żniwo, ale głosy oburzenia na obsadzenie w roli Deadshota Willa Smitha nie mają większego znaczenia. Zastanawiałem się nad tym, ale do głębszej refleksji w kontekście bliższej mi branży rozgrywkowej zmusił mnie znajomy. Otóż rozmawialiśmy sobie trochę o Puerto Rico i spłaszczeniu roli niewolników w tej grze. No i z tej dyskusji wyszło ciekawe pytanie: czy znam jakieś gry planszowe, które jawnie śmieją się z politycznej poprawności? Podał parę gier elektronicznych, które mniej lub bardziej to robią i zaciekawił się czy też tak może być z planszówkami.

Osobiście sądzę, że branża gier elektronicznych i planszowych jest mimo wszystko trochę inna. W tytułach opartych na South Parku wręcz oczekujemy podobnego typu i poziomu żartów jak z tej kreskówki. Poza tym, nie oszukujmy się – wydawca gry komputerowej może sobie pozwolić na więcej, ponieważ tworzy produkt dla konkretnego typu odbiorcy, kontrowersje mogą nawet zwiększyć mu reklamę, a i graczy elektronicznych jest po prostu więcej. Nawet jeżeli jest to gra sieciowa i inny użytkownik wjeżdża mu na światopogląd, to ten dostanie zaraz bana lub można zrobić tzw. rage quit. Natomiast planszówki mają zrzeszać grupę znajomych, który chcą się dobrze się bawić i spędzić miło czas, więc nie ma miejsca na jakieś tanie zagrywki, kłótnie światopoglądowe czy skandale z jakimś tytułem w tle. Mają sprawiać frajdę osobom o różnych poglądach i wizjach na świat, co więcej – w przypadku gry wideo mamy często pewne ostrzeżenie, że może uderzać w naszą filozofię życia. Raczej rzadko, który wydawca planszówkowy zaryzykuje swoją karierę wydając coś, co może godzić w punkt widzenia gracza, który ostatecznie chce jedynie dobrze bawić się.

No, ale temat wydawał mi się ciekawy, więc postanowiłem go trochę zbadać. Oczywiście natknąłem się na odpowiedni wpis w serwisie BoardGameGeek. Spodziewałem się tytułów, które grają na nosie politycznej poprawności lub ją jawnie łamią, ale większość propozycji była… niesmaczna. No bo w życiu bym nie uznał, że do omawianego aspektu pasuje Jude raus, który jest tytułem powstałym na fali propagandy, krótko po wyborze Hitlera na przywódcę tego kraju. W innym przypadku były to “feminazistowskie” (przepraszam z góry za określenie) oburzenia, typu: w grze What shall I be? The Exciting Game of Career Girls można zostać jedynie stewardesą, pielęgniarką, tancerką, aktorką i modelką. (w sumie czy to nie pasuje właśnie do poprawności politycznej?). W innym przykładzie oburzony użytkownik napisał, że w Listach w Whitechapel jeden z graczy zabija prostytutki! Chyba nie zdawał sobie sprawę z nawiązana do prawdziwych czynów Kuby Rozpruwacza, i szczerze nie bardzo rozumiem jak to pasuje do tego tematu. Wiele pozycji zawartych na tej liście jest po prostu kontrowersyjna, ale nie drwi albo łamie polityczną poprawność. Dla ciekawskich link jest zawarty na końcu artykułu.

Zdziwiłem się, że nikt nie umieścił we wspomnianym wpisie wręcz obowiązkowego – przynajmniej moim zdaniem – tytułu, to dla mnie pewnik w omawianym temacie. Bowiem jeżeli mowa o byciu niepoprawnym politycznie, to w kontekście planszówek przychodzi mi od razu na myśl Cards against humanity. Teksty drwiące z czarnoskórych, żarty z martwych płodów, śmieszki z męskich i żeńskich narządów rozrodczych czy inne tego typu akcje są chlebem powszednim tej karcianki. Na moje Karty Dżentelmenów poszły o krok dalej tworząc dowcipy adekwatne dla polskiego odbiorcy, dając czasem tak mocne opisy, że aż dziwne, że przeszły przez jakąś cenzurę (do tej pory “Kawa tak czarna, że aż zbiera bawełnę” nie chce wyjść z mojego umysłu). Oczywiście jest to pewien poziom humoru, który może oburzać, bo nie każdy ma tyle dystansu i wizję świata, w której będzie śmiał się ze wszystkiego. Zatem zejdźmy na lżejsze tematy w podobnym tonie.

Nie mogłem się nadziwić jak prosty pomysł może być wylęgarnią zabawnego podejścia do stereotypów. Podejrzani, bo o tej grze teraz piszę, to tytuł w którym jeden jest świadkiem pewnego zdarzenia, a gracze na podstawie odpowiedzi “tak” lub “nie” muszą odgadnąć o kogo chodzi. Co ciekawe, uczestnicy zabawy widzą jedynie twarze tytułowych podejrzanych, a pytania są pokroju “Czy chodzi do kościoła?”, “Czy jest miły dla sąsiadów?”, “Czy ogląda komedie romantyczne?”. Szybko odkryjemy, że wszyscy na bazie wyglądu danej postaci będą weryfikować odpowiedź świadka. “Ta, to taka typowa pani Krysia z dziekanatu, wiecznie niezadowolona, na pewno nie jest miła dla sąsiadów”, “Ten to hipster, więc komedie romantyczne są dla niego mainstreamowe”, “Ta? Ta jest typową oazową dziewuszką, więc chodzi do kościoła”. Oczywiście to najmniej uderzające w czyjeś dobre imię wypowiedzi graczy jakie pamiętam, bo dość szybko po pytaniu “Czy lubi seriale?” pojawił się tekst “Ta Murzynka siedzi na socjalu i tylko ogląda te opery mydlane, więc ona nie jest podejrzana”. Nie każdy kto wygląda na hipstera nim jest, członek Oazy może mieć kryzys wiary, niemiła pani z dziekanatu może jest wredna dla studentów, ale niekoniecznie dla sąsiadów (poza tym studiowałem dwa kierunki, na obu panie były wyrozumiałe i przemiłe), a gruba pani o hebanowej karnacji niekoniecznie żyje jedynie z pieniędzy od opieki socjalnej.

Przepraszam wszystkich czarnoskórych czytelników, że tak często nawiązuję w tym felietonie do osób z tym odcieniem skóry, nie chce aby mnie nazwano rasistą, ale wiecie kto ginie pierwszy w horrorach? Szkolna piękność, która jest cheerleaderką, rzecz jasna! A wy myśleliście, że kto? A tak przynajmniej wynikało z mojej rozgrywki Monster Slaughter: Horror w Głębi lasu. Ten tytuł w zabawny sposób nawiązuje do klasyków kina grozy: mamy pewną ekipę studentów, która urządza imprezę w opuszczonej chacie w lesie, a nagle ktoś wbija do środka i chce ich zabić. Dla odmiany do większości planszówek, to my gramy tymi złymi. No i kto jest w tej paczce znajomych? Kapitan drużyny futbolowej, jego dziewczyna (wspomniana cheerleaderka), typowy imprezowicz, kujonka i… tak, powiem to: czarnoskóry student (w sumie z jaką rolą w tej drużynie, to nie wiem, ale aby nie być oskarżony o rasizm wolę nie dociekać co twórcy mieli we łbie). Jeszcze tylko jakiegoś grubasa brakuje, zawsze w każdej paczce przyjaciół jest grubas – co wy Stephena Kinga nie czytaliście albo nie oglądaliście Stranger Things? Znów nabijanie się ze stereotypów. Szybko przypomniałem sobie o innej grze z podobnym tematem, ale mechanicznie nawiązującej do Listów z Whitechapel, czyli o Ostatnim piątku. W tej planszówce jeden z graczy jest seryjnym mordercą, a pozostali gracze studentami na letnim obozie. Po szybkim przejrzeniu postaci wydaje mi się, że nie są aż tak stereotypowe i “żartogenne” (ale przynajmniej jest ktoś otyły!).

Natomiast jeżeli chodzi o kontrowersje, to na myśl przychodzi mi Black Monk. Przypomniałem sobie o tym pisząc poprzedni akapit, bo przecież ten wydawca wprowadzi na polski rynek Monster Slaughtera. Myślę, że wielu znajdzie łamanie poprawności politycznej nawet w Munchkinie, ale dla mnie na dłuższe wspomnienie zasługują aż trzy tytuły. Pierwszy warty uwagi to Gloom, gdzie łamie się pewien temat tabu, czyli śmierć. To zagadnienie jest raczej smutne, a tutaj przekuto go w śmiech i zabawę. Niecodzienne, z pozoru tragiczne i dramatyczne sytuacje, które doprowadzają do absurdalnej śmierci naszego bohatera nieraz spowodowały u mnie ogromną salwę śmiechu. Następny przykład jest w podobnym tonie, bowiem jest to posępna, pełna groteskowego i czarnego humoru Rosyjska Ruletka: Mistrzostwa Świata – gdzie rozgrywamy finał zawodów w tytułowej dziedzinie “sportu”. Bawi już, że do ostatniego etapu dotarli jedynie Rosjanie, chory pomysł na organizację tych rozgrywek, no i wisielcze żarty umieszczone w tej niecodziennej imprezówce. Najwięcej uwagi powinienem poświęcić grze iGranie z gruzem, która łamie konwencję politycznej poprawności w grach planszowych. Niestety, nie grałem w ten tytuł – mechanicznie mi nie podpasował, a też na podstawie zasłyszanych tekstów z rozgrywki nie bardzo czułem, że to pozycja dla mnie, choć żarty z dorosłości i pewnych chorób mogą trafiać w określoną grupę.

To zupełnie inny poziom tytułów, ale myślę że warto wspomnieć o grach japońskich. Wśród tych prym wiedzie Barbarossa oraz sequel tej gry, czyli El Alamein, gdzie prowadzimy niemiecki oddział kobiet chcących pokonać wroga – odpowiednio w pierwszej części głównym bossem jest Stalin, a w kontynuacji Alexandria. Ach, oczywiście, Japonia i kobiety to nie muszę dodawać, że są dość skąpo odziane :)?. Takie zagrywki to rzecz jasna wynik jakiejś mody i kultury orientu, która jest nieco odmienna niż europejska. Coś co dla nas będzie obraźliwe, odrażające lub niezbyt wyszukane, to dla mieszkańca Kraju Kwitnącej Wiśni jest normą. Dlatego nie dziwią mnie takie gry jak Oppai Go (Choć wydał to włoski MaxManga), Tentacle Bento (choć wydane przez amerykańskie Ninja Division / Soda Pop Miniatures) czy Tanto Cuore (choć ta nawiązuje do motywu meido). Przez chwilę zastanawiałem się czy skoro obracam się w takich tematach, to nie wspomnieć o Lap Dance, ale skoro mechanicznie mnie nie porwała, a mam podejrzenia o chęci wybicia się na tematyce, to sobie pozwolę pominąć wywody na temat tej gry.

Na szybko wymienię parę tytułów, w czasie mojego poszukiwania przemknęły przez moje oczy. Na początek idą Tajniacy bez cenzury, których humor – chyba można tak rzecz – opiera się głównej mierze na dwuznaczności niektórych słów. Niestety, ale nie każdy umie w tę wersję grać jak trzeba i rzuca hasło: “cycki 4”, zamiast bawić się w mniej bezpośrednie skojarzenia. Również zadziwiło mnie istnieje Exploding Kittens: NSFW Edition, które mają więcej akcji i trochę kart budzących kosmate (ej, w końcu to koty!) myśli. Oczywiście fani Cyanide and happiness spodziewali się po Joking Hazard wyszukanych żartów w tonie tego internetowego komiksu. Skoro wspomniałem o Gloom, to do tematu śmierci mniej lub bardziej nawiązuje seria Czarne historie. Również nasza rodzima gra, dość kontrowersyjna w niektórych kręgach, powinna zostać uznana za pasującą do danego tematu, mowa oczywiście o Czas Zaorać Socjalizm.

Niestety wiele przypadków wyszukania jakiejś gry łamiących poprawność polityczną sprowadza się do odnajdywania obraźliwych planszówek. No bo taka gra jak Five little niggers – swoją drogą nawiązująca do wyliczanki zawartej w powieści Agathy Christie 10 małych murzynków – gdzie strzelamy do czarnoskórych chłopczyków nie łamie żadnego tabu, to po prostu rasistowski tytuł. No, ale jak wspomniałem wcześniej, planszówki gromadzą ludzi przy wspólnej zabawie którzy chcą się dobrze bawić, dlatego nie pieklę się że ten przemysł rozgrywkowy przedstawia pewnie zagadnienie w sposób bardziej ugrzeczniony.

W większości przypadków wziąłem z przykładów wziętych na podstawie moich doświadczeń, ale przypomniałem sobie o niektórych dzięki tym linkom:

  1. https://boardgamegeek.com/geeklist/140330/most-horrifyingly-politically-incorrect-games-ever
  2. http://thefederalist.com/2017/09/29/todays-hottest-adult-board-games-release-valve-political-correctness/
  3. https://www.reddit.com/r/boardgames/comments/73l2ek/what_board_games_are_politically_incorrect/
  4. http://butterflyblue2004.blogspot.com/2004/08/politically-incorrect-board-games.html
  5. http://joemonster.org/art/14975

PowerMilk

Swoją przygodę z planszówkami zacząłem od Jungle Speed, Spadamy! i podobnych gier każualowych. Im więcej zagłębiałem się w gry planszowe, tym bardziej byłem nimi zainteresowany. Poza tym lubię musicale (ale ciężka muzyka rockowa też mi nie obca), seriale i filmy.