Skip to main content

Decrypto – 3. 1. 2. czy 4. 3. 1.?

Jeżeli ktoś mówi o grach z szyfrem, to bez problemu przychodzi mi na myśl Kryptos i Tajniacy. Po większym zbadaniu tematu można w tej kategorii umieścić Alchemików, a jak luźno podejść do tego zagadnienia to Panic Lab czy Gwiazdy są w porządku nadal mieszczą się w tej dziedzinie. Niedawno Portal Games wydał grę Decrypto, w której chcemy złamać pewien szyfr – aczkolwiek nie do końca ;).

Złam ten szyfr

Okładka nie za bardzo nic mówi nam o grze, choć ma przyjemny wygląd, to tytuł gry na niebieskim tle nic nie mówi, a dopiero obraz rozgrywki prezentuje nam tył pudełka przedstawiając przykładowe rozstawienie. Już na ilustracji frontowej powinien być wszędobylski kalkuratorek z instrukcji. Nie mniej elementy gry wynagradzają nam ten początkowy niesmak. Jedna z osób testujących ten tytuł stwierdziła, że zawartość jest gadżeciarska. Jest w tym trochę prawdy, zasłonki posiadają czerwony filtr na karty słów, zaś dyskietki z kodami wyglądają bardzo ciekawe. Trochę szkoda, że została przetłumaczona tylko instrukcja, a na notesie gdzie zapisujemy wskazówki mamy “round”, zaś na karcie z szyfrem “code”. Niewielka pierdoła, która mogła zostać spolonizowana.

Gra jest porównywana do Tajniaków, jest nawet nazywana killerem, czyli gra która z powodzeniem zastąpi dany tytuł. Wynika to z kilku podobieństw, które można streścić jako drużynowa gra słowna w skojarzenia. Na początku rundy określamy kto w zespole jest szyfrantem (przy czym co rundę musi pełnić ją inny gracz) – ten dociąga kartę Kodu, na której jest określona kolejność słów do przekazania (np. tytułowe 3. 1. 2. lub 4. 3. 1.). Szyfranci obu drużyn wypisują wskazówki, a ten z białej drużyny odczytuje wskazówki. Pozostali członkowie grup zastanawiają się w swoim gronie nad przekazywanym kodem. Szyfrant białych odsłania kartę kodu: czarni odgadli przekazywane cyfry? Dostają żeton sukcesu. Białym nie udało się zgadnąć? Dostają żeton porażki. Powtarzamy zabawę w odgadywanie dla czarnej drużyny. Zabawa trwa tak długo aż któraś z grup osiągnie 2 żetony porażki (przegrywa) lub dwa żetony sukcesu (wygrywa).

A może chodzi o 1, a nie 4?

Tajniacy to szybka, zabawna, miła, śmieszna, przyjemna gra imprezowa. Czego nie można powiedzieć o Decrypto… Nie wiem kto nazwał ten tytuł zabójcą Tajniaków. Ale po kolei. Pozycja posiada specjalny tryb trzyosobowy polegający na tym, że mamy dwuosobową drużynę i samotnego Przechwytującego: ten dostanie żeton sukcesu po przejęciu kodu oraz jak odgadujący szyfr się pomyli. Uzyska dwa żetony przed końcem piątej rundy? Wygrywa. W innym przypadku zwycięża grupa. No i co mam tu napisać? Nie polecam partii na 3 osoby, na 4 też nie. Generalnie wtedy gra ogranicza się do pisania w arkuszu i niezbyt emocjonującej rozgrywki, która dzieje się w ciszy. Po prostu koleś, który zgaduje pisze notatki i już.

Coś zaczyna się dziać dopiero kiedy do stołu siada co najmniej 6 osób. Słychać jakąś dyskusję, można podsłuchiwać co wymyślają przeciwnicy, już coś tutaj przypomina grę imprezową. Pierwsza runda i tak jest zawsze dość sucha, bo szyfrant musi załapać o co chodzi, a przeciwnicy jeszcze nie mają danych do przejęcia hasła (w pierwszej rundzie ten krok się pomija), więc ci się dość nudzą.

Interesujące są te skojarzenia, bo jeżeli przedstawimy zbyt oczywiste podpowiedzi, to przeciwnicy bez problemu zaczną dostrzegać wzór, więc bez problemu wygrają. Z kolei jeżeli będziemy iść w coraz bardziej wymyślne i zbyt odległe skojarzenia, to nasi towarzysze nie dostrzegą wzorca, co może doprowadzić do przegranej. Brzmi jak banał i pewien truizm, ale stwierdziłem, że warto to napisać, aby nie było niespodzianek ;).

No dobra, ale czy to są Tajniacykiller? No na moje nie. Ktoś kiedyś opowiedział mi, że Stefan Feld zrobił grę imprezową, która była w jego stylu (czytaj: optymalizacyjny eurosuchar) i mogę sobie mniej więcej wyobrażać jak ona działa, bo grałem w Decrypto. Gra imprezowa ma w założeniach bawić, więc Tajniacy nawet na 3 i 4 osoby (gdzie nie jest to ich mocna strona) sprawdzają się lepiej niż recenzowana pozycja. Żeby nie było, uważam, że Decrypto jest całkiem OK, ale w zestawieniu z Tajniakami wygrywa ta druga pozycja. Dlaczego? No bo jak powiemy nowicjuszowi, który nie zna nowoczesnych planszówek: “Ej, zagramy super grę imprezową” i wyciągniemy Decrypto, to ten może pomyśleć, że wszystkie gry planszowe tak wyglądają. Natomiast pełne emocji, śmiechu i zabawy Tajniacy bardziej przekonają tę osobę do rozgrywki w inne tytuły. No, może to kwestia odbioru przeze mnie i moich znajomych (którzy, nawiasem mówiąc, byli bardziej krytyczni niż ja).

Co do regrywalności, to nie mam żadnych uwag. Mamy 440 haseł, a w czasie jednej partii używamy 8. Jeżeli dobrze liczę, to mamy 1317729037889917699200 kombinacji, choć nie uwzględniłem faktu że karty są dwustronne i każda strona ma 2 hasła, jednak nadal to daje sporo możliwości, zatem jeżeli komuś gra się spodobała na pewno nie znudzi mu się po jednej czy dwóch partiach, a hasła mogą być coraz bardziej wymyślne.

Zazwyczaj ten aspekt poruszam przy opisie elementów, ale wolałem zostawić to na koniec. Instrukcja jest bardzo nieintuicyjna. Kiedy pierwszy raz ją czytałem myślałem, że runda składa się jedynie z działań białej drużyny i próby przechwycenia przez czarnych, ale zastanawiałem się dlaczego czarni też mają swoje szyfry. Coś było mocno nie tak, pomijam, że na dzień dobry mamy sekcję przebiegu gry, która składa się z dwóch akapitów. Nic nie wyjaśnia, a skoro mamy jedenastostronnicową instrukcję, to może zastanawiać co jest dalej. No i dopiero na 6. stronie mamy sekcję, do której pasuje nazwa przebieg gry… Ach, no i jak ktoś znajdzie na podanej stronie filmik z instrukcją, to niech da znać ;).

To nie ten kod, którego szukacie

Niestety, ale Decrypto nie trafiło w mój gust – mogę zagrać, ale nie czerpię z tego żadnej frajdy. Widząc pozytywne opinie jeszcze zanim zagrałem w ten tytuł spodziewałem się czegoś ciekawego. Niestety, ale moi znajomi i ja wolimy Tajniaków ;).

Plusy:

  • elegancki, bajerancki wygląd
  • dobra regrywalność
  • zabawne odgadywanie i szukanie skojarzeń

Minusy:

  • zakręcona instrukcja
  • przekombinowana rozgrywka
  • nie warta uwagi na 3 i 4 osoby
  • na dłuższą metę nudzi (przynajmniej mnie)

Dziękuję wydawnictwu 2Pionki / Portal Games za przekazanie egzemplarza do recenzji

PowerMilk

Swoją przygodę z planszówkami zacząłem od Jungle Speed, Spadamy! i podobnych gier każualowych. Im więcej zagłębiałem się w gry planszowe, tym bardziej byłem nimi zainteresowany. Poza tym lubię musicale (ale ciężka muzyka rockowa też mi nie obca), seriale i filmy.