Skip to main content

Niedocenione gry wydane w Polsce

W zalewie gier planszowych trudno wybrać te dobre tytuły. Oczywiście, co jest dla mnie dobre, niekoniecznie musi być dla kogoś innego. No cóż, obecnie w Polsce wydaje się bardzo dużo tytułów, a może się okazać, że ten promowany przez wydawnictwo nie spełnia naszych wymagań i jest po prostu kiepski. Natomiast okazuje się, że często przemyka wśród tych pozycji coś unikalnego i dobrego, ale szybko się o tym zapomina lub ludzie nie mają świadomości istnienia tej planszówki. A potem one trafiają do wyprzedaży i można kupić po niesamowicie niskiej cenie, a w mojej opinii nie zasługują na taki los. Oczywiście nie znam wyników sprzedażowych, więc w wyborze gier sugerowałem się moim subiektywnym odczuciem uwzględniając obserwację Internetu.

10. Elizjum

Często nazywane Splendorem na wypasie. W tym tytule będziemy jako półbóg konkurować z innymi graczami o możliwość zajęcia miejsca na Olimpie. W tym celu zdobywamy karty, aby odpalać ich efekty, tworząc nieczęsto widowiskowe kombosy. Jednak przede wszystkim będziemy składać sety kart przenosząc naszych bohaterów do tytułowego Elizjum. W rozgrywce jest interesująca mechanika kupowania kart za pomocą takich totemów – aby mieć możliwość jej nabycia potrzeba mieć konkretne kolory totemów, ale po jej wzięciu jeden z nich odrzucamy. Zatem należy planować co chcemy wziąć i w jakiej kolejności, bowiem czasem możemy się zablokować i nie mamy za co wziąć karty.

Całkowicie nie mam pojęcia co zawiodło, że ten tytuł nie trafił zbytnio do graczy. Szperałem trochę w Internecie i REBEL.pl wydawał Elizjum w okolicy Colt Express, Cywilizacji: Poprzez wieki i Alchemików. Same głośne tytuły, które mogły przyciszyć ten, a należy pamiętać, że to są jedynie gry Rebela, nie mam pojęcia co wypuszczały w tym czasie inne wydawnictwa. Być może dodatkowo zaszkodziło porównanie do Splendoru. Każuale raczej nie usiądą do planszówki, która w porównaniu do innego tytułu ma słowo “na wypasie” albo “dla zaawansowanych graczy”. A ci doświadczeni mogą jednak poczuć się urażeni, unieść się dumą albo z jakiegoś powodu nie wypróbować Elizjum.

9. Megawojownicy

Bardzo ciekawa gra, w której jako gladiatorzy na arenie walczymy o chwałę. Wszystko okraszone humorem oraz fajnym systemem akcji. Wybieramy jaką kartę zagramy, a zadziała ona w konkretnej inicjatywie, więc możemy zadziałać później niż nas przeciwnik i nie mieć już szansy jego ataku. Wybrana karta również określa czynności będziemy wykonywać w naszej rundzie.

Megawojownicy byli wydawani w tym samym czasie, co Elizjum, więc mieli ten sam problem wspomniany wyżej tytuł. Dodatkowo skojarzenia z Potworami w Tokio (na moje jak najbardziej słuszne, bo to jest jakaś alternatywa) mogły jakoś wpłynąć na popularność, ale mimo wszystko te pozycje nie są aż tak do siebie podobne jak się wydaje.

8. Szmal

Trzeci tytuł REBEL.pl z rzędu. Przypadek? Nie sądzę. Jest to doskonały przykład, że nazwisko to nie wszystko. Donald X. Vaccarino jest znany głównie jako twórca Dominiona i mechaniki deck-building. Tym razem postanowił sięgnąć do innego klasycznego mechanizmu i stworzył tytuł oparty na drafcie. Według mnie jest to udana pozycja z ciekawym gangsterskim klimatem, w której poszerzamy nasze wpływy i zarabiamy tytułowy szmal.

Ta pozycja również została wydana w pechowym 2015 roku, ale tym razem nie widzę co mogło przeszkadzać w dniu premiery. Być gry innego wydawnictwa, bo tym razem Rebel sam siebie nie zagłusza. Tytuł promowany był jako 16+, więc może to być powód nie przebicia się do świadomości graczy. Wysoki wiek rozgrywki i dość brutalny klimat.

7. 7 Ronin

Numer miejsca nieprzypadkowy ;). Ciekawa asymetryczna dwuosobówka polskiego autora, w której jeden z graczy prowadzi roninów, a drugi zastępy ninja atakujących wioskę bronioną przez tytułowych bohaterów. O grze było trochę głośno, szczególnie z racji tego, że to polska gra. Dzięki Grey Fox Games zagraniczna edycja. Ciekawa mechanika, świetna szata graficzna, interesująca mechanika, to co poszło nie tak? Sam nie wiem, ale według mojego subiektywnego poczucia gra powinna być bardziej rozpoznawalna i znana. Owszem, przez jakiś czas była na topie, ale obecnie? A na moje nie ma ona nic w sobie, co może szybko się przedawnić lub zostać zagłuszone przez zalew nowości.

6. Festiwal Lampionów

To, że teraz tę grę można kupić za 30 złotych to jest jakiś żart. Nie wiem jak interesująca gra logiczna z ciekawym twistem mechanicznym mogła upaść tak nisko. W tej grze dokładamy kafelki, aby tworzyć piękne dekoracje na jeziorze, ale dokładana płytka daje karty w odpowiednim kolorze graczom na których wskazuje. Interesujące rozwiązanie, w którym ważne jest nie tylko co chcemy osiągnąć, ale co inni gracze. Co tutaj zawiodło? Może podobieństwo do innych gier kafelkowych jak Carcassonne, Kakao czy Kingdomino. Może ciemna i niezbyt atrakcyjna szata graficzna? Całkowicie nie mam pojęcia…

5. Jolly Roger

Oj, o tej grze to ja mogę godzinami mówić. Osoba odpowiedzialna za marketing w Galakcie za doprowadzenie do tego, że gra obecnie chodzi po taniości powinna zbierać takie baty, że szkoda gadać… No, ale najpierw trochę o tytule. Jako członkowie pirackiej załogi będziemy przeżywać różne przygody. Jest to ciekawa gra blefu i intryg. Chcemy osiągnąć wspólnie cel, ale tylko jeden może wygrać, więc zdrady i wbijanie noża w plecy jest na porządku dziennym. Ale najzabawniejsze jest to, że jeżeli decyzja kapitana nam się nie spodoba możemy wywołać bunt. Ciekawy dwupodział władzy na kapitana i kwatermistrza oraz rozgrywka przeznaczona dla szerokiego targetu (rodzin, nowicjuszy, dzieci, czy też doświadczonych graczy) to siła napędowa tego tytułu.

Co poszło nie tak? Przede wszystkim brak JAKIEJKOLWIEK reklamy. Kiedyś widziałem zapowiedź, przeczytałem angielską instrukcję i stwierdziłem: o, coś nowego, czekam. A że gra wyszła dowiedziałem się jakieś pół roku po premierze! Nie wiem jak można odwalić taką klapę.

4. Mamma mia

Gry Uwe Rosenberga w naszym kraju mają się całkiem dobrze, nie mniej jednak popularne są jedyne te wielkie sucharowe kobyły, a przyjemne małe fillerki jak ten, to już niezbyt. Jedynie Fasolki jeszcze się jakoś wybijają, a na moje to właśnie Mamma mia jest ciekawsza. Przede wszystkim to karcianka o robieniu pizzy, jest to przyjemna pamięciówka, w której należy pamiętać kolejność rzucanych kart, aby w odpowiednim momencie dodać do stosu zamówienie na konkretny typ pizzy. Jakie składniki szły? Co przeciwnik dał, aby przygotować? Czy dam radę w tym momencie zrealizować zamówienie? Powinienem zostawić jakąś kartę w zapasie? Przyjemna karcianka, ale może moje subiektywne uczucie niedocenienia jest przesadzone, bo przecież niedawno wyszła nowa edycja.

3. O mój zboże

Tej gry jestem najmniej pewien i długo zastanawiałem się czy ją umieść na liście i na jakim miejscu. Ostatecznie wśród różnych przetasowań tego zestawienia znalazła się w rankingu i to wcale nie nisko. Podejrzewam, że wyniki sprzedażowe są zadowalające, skoro wydano dodatek fabularny do tej pozycji (nie wiem czy pojawi się po polsku kolejny, nie widziałem informacji, ale mogła mi umknąć).

Gra jest formatu, który kojarzy się raczej z małymi grami jak Fasolki, Szkoła Alchemii, Sabotażysta, itp. Jednak mechanicznie jest to euro pełną gębą – może nie konkurencyjne do Kawerny czy Trajana, ale do niektórych lżejszych pozycji już tak. I myślę, że ta nie pozorność trochę negatywnie wpłynęła na popularność tej gry. Podejrzewam, że każdy szanujący się geek nie sięgnął po nią ze względu właśnie na to, ona mieści się w klasycznym pudełku na dwie talie. A to ciekawy sposób na wprowadzenie nowicjuszy na wyższy poziom. Najpierw O mój zboże!, potem jakieś miłe lekkie euro jak Epoka Kamienia, a dalej to już pójdzie.

2. Metallum

Długo się zastanawiałem czy dać tutaj Andromedę czy Metallum, potem doszedłem do wniosku, że może być praktycznie każda gra z konkursu dla autorów, a nawet się przez jakiś czas zastanawiałem czy nie każdy tytuł Galakty wydany na innej licencji niż Fantasy Flight Games. Być może trochę przesadzam, ale rzeczywiście puszczane taśmowo gry FFG przynoszą pewny zysk przez co wiele ciekawych tytułów ucierpiało. Wcześniej pisałem o Jolly Roger, teraz Metallum, a kto słyszał o Andromedzie, Królu i zabójcach, Spadkobiercach czy Wieku Złodziei? W okolicach premiery jest dość głośno, a potem cisza. Nawet ominęła mnie informacja, że Wiek Złodziei ma dodatek.

Skoro miałem tyle opcji do wyboru, to dlaczego zdecydowałem się na tę? Otóż przeglądając Internet często na forach był wymieniany Metallum jako niedoceniona gra i to nie tylko przez polskich graczy. Jest to świetna dwuosobowa gra, która zasługuje na więcej niż zapomnienie. Może groźba utraty tytułów na licencji Fantasy Flight Games spowoduje, że znów wróci do łask?

1. Tezeusz

Słysząc, że Portal Games zamyka linię wydawniczą tej planszówki bardzo posmutniałem. Tytuł jest moim zdaniem świetny, można cisnąć niezłe kombosy używając jedynie jednego pionka. No cóż, to jest mankala w kosmosie, nieco nawiązująca wyglądem i tematem do filmów z Obcym. Harda i mózgożerna gra logiczna do której dodano klimat, fabułę i tematykę. Dla wielu osób to było jedynie bieganie w kółko, a nie śmiercionośny pojedynek pomiędzy czterema frakcjami. Nie trafiło to do wielu graczy, również moich znajomych. Po zrecenzowaniu zagrałem jeszcze jakieś trzy razy, a dodatki leżały na półce w folii. Zatem po informacji o zaprzestaniu wspierania tego tytułu sam z żalem go sprzedałem.

A szkoda, bo osobiście wierzyłem, że scena może rozwinąć się tak mocno jak w przypadku Neuroshimy Hex!, ale jednak się przeliczyłem. Mechanicznie nie trafiał do tak szerokiego grona, jak wspomniana Neuroshima Hex!, a spłycanie do biegania w kółko jest niesprawiedliwe. Ciekaw jestem jak sobie poradzi Monolith Arena, czyli nowy tytuł Michała Oracza, który mechanicznie ma wzorować się na wymienianym wcześniej tytule o potyczkach w post-nuklearnym świecie.

Warto wspomnieć…

Zastanawiałem się nad tymi tytułami, ale ostatecznie nie trafiły na listę z różnych powodów. Nie będę specjalnie się nad nimi rozwodził, dwa lub trzy zdania i tyle.

Loyang

Z początku myślałem, że porażka wynika z złego marketingu wydawnictwa FullCap Games, choć pewno to jakoś wpłynęło, jednak przyczynę doszukiwałbym się gdzieś indziej.

Battalia: Początek

Nie grałem w ten tytuł, więc nie dałem do listy, ale jako że często się przewijał w temacie niedocenionych gier, postanowiłem go tu umieścić.

Krwawa Oberża

Pozycja była popularna, potem nagle zrobiło się o niech cicho. Czwarta gra REBEL.pl w rankingu to już trochę byłaby przesada :).

Magnum sal

Również nie grałem, ale myślę, że ta gra powinna mieć większy rozgłos. Wydawnictwo Leonardo Games postanowiło wydać potem drugą edycję Magnum Sal, więc chyba nie jest tak źle jak myślałem.

Okiem innych

Wzorując się nieco Planszówkami we dwoje, postanowiłem zaprosić do tworzenia tego zestawienia innych, abyście poznali ich punkt widzenia. Poprosiłem o wymienienie trzech tytułów wraz prognozą dlaczego nie przyjęły się one dobrze w naszym kraju. A gościnnie u mnie wystąpią: Łukasz z gdańskiego pubu Graciarnia, Planszówki we dwoje i Piotr z serwisu WhatNext.

Graciarnia

Przed pozycjami małe info ;). Łukasz to bardzo zalatany człowiek, więc troszkę nie zrozumiał, że chciałem pozycje wydane po Polsku, zatem będziecie mieli obraz ogólnoświatowy!

Greed – Szmal

Nazwisko Donalda X. Vaccarino z pewnością wielu graczom kojarzy się głównie z Dominionem i deckbuilderami. A Szmal to gra która już przy tłumaczeniu zasad przypomina bardziej 7 Cudów Świata w gangsterskim settingu. W moim mniemaniu jest to jednak tytuł, który ma o wiele więcej do zaoferowania w kwestii regrywalności i combosów niżeli obie te gry razem wzięte :).  Niestety ze względu na tematykę jak i dużą ilość tekstu na kartach gra spotkała się z mieszanym przyjęciem a z czasem zaginęła w natłoku innych karcianek. Niemniej jednak zachęcam Was do zapoznania się z tym tytułem, gdyż posiada niesamowitą regrywalność (wiem powtarzam się, ale robię to specjalnie), świetnie się skaluje a dodatkowo… jest obecnie przeceniony w prawie każdym sklepie z planszówkami :)

El Grande

Pogoń za nowościami w wielu przypadkach doprowadziła do tego, że nie zwraca się uwagi na tytuły wydane w zeszłym roku, a co dopiero 23 lata temu! Gra z 1995 roku, która jest w moim mniemaniu jednym z najlepszych o ile nie najlepszym tytułem o mechanice area control. Fakt – może nie znajdziecie tu wspaniałych figurek jak w Blood Rage (w zasadzie to nie mażadnych), bądź pięknych grafik jak w Scythe, jednak gra nadrabia mechaniką i wspaniałą płynnością rozgrywki. Jeżeli tylko uda Wam się znaleźć ten tytuł – WARTO!

 Seria gier “Spiele für Zwei” Kosmos

Tworząc tę topke chciałem by znalazło się na niej coś strice 2 osobowego – i tak zdaję sobie sprawę, że jest to pozycja ciut przekłamana, gdyż nie skupia się na jednym tytule, a na całej serii. Jednak nie mogłem postąpić inaczej. Bardzo długo zastanawiałem się bowiem, którą konkretną grę z tego cyklu powinienem tu podać, ale biorąc pod uwagę, że z kilkudziesięciu gier jedynie nieliczne tytuły zostały wydane na polskim rynku (m.in. świetne Gejsze, Zakazane Miasta, Holmes) to wypisanie jej w całości uważam, za w pełni uzasadnione. W przeciwieństwie jednak do dwóch pozostałych pozycji te gry jednak nie są niedoceniane przez graczy, a przez wydawnictwa. Targi, Kahuna, Baloon Cup, Die Legenden von Andor: Chada & Thorn, Jäger und Späher (przepraszam za mówienie drutem kolczastym) – wszystkie te tytuły to wspaniałe gry o których w większości bowiem polski przeciętny gracz nie słyszał. A w moim mniemaniu powinien je doskonale znać. Mam wielką nadzieję, że wzrost popularności rozgrywek we dwoje sprawi, że któryś z wydawców pokusi się o wydanie tych gier w naszym ojczystym języku.

Planszówki we dwoje

Zombie Terror

Recenzja!

Galakta przyzwyczaiła mnie już do raczej kiepskiego promowania swoich gier. Sprzedawanie planszówek na licencji FFG chyba trochę rozleniwiło wydawnictwo, przez co tytuły z konkursu dla autorów często znikają równie szybko, jak się pojawiły. Zombie Terror to gra logiczna, w której zadbano też o klimat. Projekt miał być wspierany, zapowiadano dodatkowe scenariusze, jednak z czasem umarł. Być może klimatyczna gra logiczna to coś, na co świat nie był jeszcze gotowy…

Draco Magi

Recenzja!

Bardzo fajna, ładna i dynamiczna karcianka. Była to pierwsza i ostatnia gra wydana przez Dragonsmith z Torunia. Pojedynki władców smoków jakoś nie chwyciły i mimo że pojawiło się kilka tekstów o grze, to zabrakło chyba bardziej aktywnej promocji wśród planszówkowiczów. Szkoda, bo do dzisiaj z przyjemnością wracam do tej niewielkiej karcianki.

Simurgh

Recenzja!

W tym przypadku nie będę narzekał na promocję, bo Simurgh całkiem dobrze poradził sobie na Wspieram.to. Jest to średniej wagi worker placement, który początkowo bardzo mi się spodobał. Gra miała miejsce na naszej półce do momentu, w którym została wyparta przez ciekawsze i osadzone w realiach Dungeons & Dragons Lords of Waterdeep. Simurgha z drugiej ręki można obecnie dorwać w bardzo dobrej cenie i to z dodatkiem, który jednak wprowadził wg mnie zbyt wiele modułów, niepotrzebnie wydłużając też czas przygotowania partii. Szukający średniej ciężkości, kolorowego i raczej prostego worker placementu mogą jednak zainteresować się tytułem.

WhatNext

Imperial 2030

Uwielbiam Imperiala, to jedna z najlepszych strategii w jakie grałem. O ile na moim stole pojawia się dosyć często, o tyle raczej mało kto ten tytuł poleca. Na grupie facebookowej widziałem wzmiankę o nim raptem raz. Dlaczego? Wydaje mi się, że są trzy główne powody. Po pierwsze: gra nie jest zbyt urodziwa. Troszkę drewna, ubogie graficznie elementy… nie oszukujmy się, Imperial 2030 nie rzuca się w oczy. Drugim powodem jest naprawdę długi czas gry. Rozgrywka w Imperiala może trwać kilka ładnych godzin, co nie każdemu to odpowiada. Po trzecie: bardzo podobną mechanikę wykorzystuje rozchwytywana Concordia, z którą Imperial prawdopodobnie przegrywa.

Android: Mainframe

Recenzja!

Kapitalna gra logiczna w uniwersum znanym z Netrunnera. Proste zasady, dużo główkowania, nie najgorsze skalowanie… i zupełny brak rozgłosu. Trafiłem na ten tytuł zupełnym przypadkiem przy okazji… wyprzedaży w sklepie. Zapewne to był jeden z powodów niskiej popularności, gdyż 150zł to zdecydowanie za dużo. Poza tym mimo posiadania sporego grona fanów uniwersum nie sprzedawało się w Polsce jakoś wybitnie, co widać m.in po wsparciu Netrunnera.

Godfather: Imperium Corleone’a

Ta pozycja na mojej liście jest dosyć ryzykowna, zwłaszcza że opieram się wyłącznie na własnej obserwacji, nie znając zupełnie wyników sprzedażowych. Gra Langa jest naprawdę niezłym połączeniem area control z worker placementem. Godfather to bardzo prosta gra, w którą zagramy właściwie w każdym gronie. Problem w tym, że oczekiwania były dużo większe, zwłaszcza po sukcesie Blood Rage’a. W dobrym przyjęciu mafijnego tytułu nie pomogła także wysoka cena oraz wszechobecność Marlona Brando na KAŻDEJ możliwej karcie. Po obu stronach.

 

 

PowerMilk

Swoją przygodę z planszówkami zacząłem od Jungle Speed, Spadamy! i podobnych gier każualowych. Im więcej zagłębiałem się w gry planszowe, tym bardziej byłem nimi zainteresowany. Poza tym lubię musicale (ale ciężka muzyka rockowa też mi nie obca), seriale i filmy.