Skip to main content

Wikingowie na pokład! – Kup pan towar

Trzeba przyznać, że w ostatnim czasie mamy spory wysyp gier o tematyce wikińskiej. Nie wiem skąd się wziął ten trend, ale szczerze mówiąc do mnie przemawia bardziej niż Mars. Jednak głównie przedstawiono ich jako barbarzyńców, łupieżców, rozbójników i pogromców cywilizowanego świata, a same ludy północy są nieokrzesane i brutalne. W pozycji od wydawnictwa FoxGames zostali zaprezentowani jako pracowici handlarze :).

Stawiaj miecz na sztorc

Okładka może trochę nas zmylić i sugeruje nam tematykę łupieżczą, gdyż widzimy wielkiego brodacza w rogatym (a, jakże) hełmie wymachującego mieczem (aż dziw, że nie toporem) na dziobie drakkara. Ilustracja frontowa jest wykonana przez Tomka Larka, który już jest znany z opraw graficznych dla tego wydawnictwa. Osobiście podoba mi się dużo bardziej niż oryginał, a też ten styl graficzny nie jest jakoś oderwany od reszty komponentów i się wzajemnie uzupełniają. Zadziwiające jest to, że od razu po otwarciu gry mamy wszystko gotowe do rozstawienia – myślałem, że będzie trzeba coś wyciskać, składać te łódki, i tak dalej, ale nie wszystko już jest przygotowane. Stylistycznie tytuł przypadł bardzo do gustu, łodzie łączące się długą całość, solidne figurki wikińskich wojaków czy żetony wyglądają bardzo elegancko, ciekawe łącząc się z tematyką.

Wybieranie akcji polega na przedstawienie z dołu do góry figurki lub na odwrót w zależności od aktualnej części rozgrywki, wykonujemy efekt wybranego pola równocześnie blokując miejsce innemu graczowi (tak, tak, typowy worker placement). Akcje głównie polegają na manipulowaniu fragmentami łodzi oraz dostawaniem na nich towarów. Pojawia się się też możliwość licytacji. Wszystkie te czynności prowadzą do jednego: mieć najwięcej punktów na koniec gry, a to następuje po odpłynięciu w morze siódmego statku.

Towary, świeże towary

Spodobała mi się dynamika jaką oferuje rozgrywka. Ogółem nie ma większych zastojów, czasem trzeba chwilę się zastanowić nad ruchem (szczególnie w końcowej fazie partii), ale nie są to sytuacje uciążliwe i zbyt częste. Pewno podczas pierwszego zetknięcia z danym tytułem więcej czasu poświęcimy na analizie ruchów i zależności między akcjami.

Wiecie ile razy ktoś mi podkradł statek gotowy do wodowania? Interakcja w tej pozycji jest kluczowym elementem, który objawia się w kilku wymiarach, chociażby przez licytację, ale też wspomnianą kradzież drakkarów. Kombinowanie i myślenie żeby wyszło na nasze jest zrealizowane w tej grze bardzo dobrze. Jest to tradycyjny worker placement, więc kluczowe jest też blokowanie pól, które chce obstawić przeciwnik. Oczywiście będziemy się skupiać na tym co chcemy, ale jak upatrzone przez nas pole jest już niedostępne, to należy zmienić strategię działania.

Myślę, że każdy zorientował się, że sednem rozgrywki jest żonglowanie akcjami tak, aby szala zwycięstwa była po naszej stronie. Przez tę zawieruchę, zmianę sytuacji, wymuszanie wyruszenia w morze oraz licytacje emocje sięgają zenitu. I nie są one złe. Bynajmniej! Owszem, jak ktoś mi zablokuje pole albo podwinie statek, to się wkurzę, ale nie mam uczucia bezsilności, a z powodu zmienności wydarzeń czy jakiegoś chaosu.

Przez zastosowane mechaniki Wikingowie na pokład! nie są grą dwuosobową, a w trzy osoby też nie czułem pełnego wymiaru zabawy. Niestety gra ma problem z skalowalnością, choć osoby z którymi testowałem miały lepsze odczucia odnośnie tej kwestii niż ja. Osobiście będę wolał partię w maksymalnym składzie osobowym niż w jakimś innym. Losowości w tej grze nie uświadczymy, więc tego elementu nie ma co roztrząsać. Co do regrywalności mam mieszane uczucia. Losowy układ i zmienne plany raczej sprzyjają jej, ale przez schematyczne i powtarzalne ruchy mam wrażenie, że robi się w każdej partii to samo.

Właściwie ograniczeniem targetu jest tematyka, mechanicznie może spodobać się całej rodzinie: dzieciom, młodzieży, dorosłym (rodzicom i być może dziadkom). Jeżeli ktoś namówi rodzinę, że wikingowie to nie rabusie, gwałciciele, wojownicy i niszczyciele, a pracowity lud wysyłający towary na swoich drakkarach w odległe krainy, to może usiąść z nią do rozgrywki.

No to w morze

Wikingowie na pokład! to prosta gra, która jest pełna interakcji i kombinowania, która może trafić do szerokiego grona odbiorców. Tytuł jest ciekawy, więc do rodzinnych rozgrywek w klimacie euro jak najbardziej będzie dobry :).

Plusy:

  • świetne wykonanie i szata graficzna
  • prosta i ciekawa mechanika
  • kilka wymiarów interakcji: poprzez licytację, kradzież drakkarów czy blokowanie pól
  • przyjemne kombinowanie i doza negatywnej interakcji
  • dynamiczna oraz emocjonująca rozgrywka
  • teoretycznie jest to gra dla całej rodziny

Minusy:

  • niezbyt dobra skalowalność

Dziękuję wydawnictwu FoxGames za przekazanie egzemplarza do recenzji

Wydawnictwo FoxGames

PowerMilk

Swoją przygodę z planszówkami zacząłem od Jungle Speed, Spadamy! i podobnych gier każualowych. Im więcej zagłębiałem się w gry planszowe, tym bardziej byłem nimi zainteresowany. Poza tym lubię musicale (ale ciężka muzyka rockowa też mi nie obca), seriale i filmy.