Skip to main content

Wilkołak (Komiks Paragrafowy) – W pełnię wyruszę na żer

Osobiście zastanawiałem się czy nie zrobić wspólnego tekstu dla wszystkich komiksów paragrafowych. Sam się dziwiłem się widząc wpisy kolegów po fachu, że rozdzielają coś o podobnej mechanice na cztery artykuły. Jednak widząc rozpiętość tekstu chcąc przedstawić różnice pomiędzy każdym komiksem stwierdziłem, że te nie są jednak tak podobne jak z pozoru myślałem.

Idea komiksu paragrafowego bardzo przypadła mi do gustu. Bawiłem się niegdyś paragrafówkami (głównie komputerowymi odpowiednikami), a podobny element w grach planszowych (chociażby czary w drugiej edycji Posiadłości Szaleństwa) zawsze witałem z optymizmem. Przedstawię wpisy na temat tych tytułów w kolejności przechodzenia. A dlaczego akurat Wilkołak? A bo najbardziej spodobała ta nazwa, a skoro przyciągnęła mój wzrok, to znaczy, że mam się tym zając, nie?

Wilczym śladem

Młody uczeń czarodzieja podczas wypełniania misji dla swojego mistrza zostaje ugryziony przez wilkołaka stając się od teraz przedstawicielem tych kreatur. Tyle z fabuły, reszta byłaby psuciem zabawy. Wydrukowałem kartę postaci, drzewko umiejętności a dysk zastąpiłem kością sześcienną. Zasady gry opisano na stronach po prologu. W zależności od wybranej opcji czy ścieżki będziemy skakać pomiędzy kadrami układając naszą historię w całość.

Generalnie nie było powiedziane o tym we wprowadzeniu, ale konfrontując wiedzę o zasadach z tego komiksu z innymi zastanawiałem się czy są większe wskazówki w kadrach. Nie mówię drodze na skróty, sugestiach czy podpowiedziach w podejmowaniu wyboru, czy szukania ukrytych możliwości. Zastanawiałem się czy mogę podnieść tylko ten przedmiot, o którym wyraźnie powiedziała mi gra. Przykładem mogą być rozrzucone po drodze monety. Mogę je mieć czy nie? Uznałem, że skoro instrukcja o tym nie wspomina, to znaczy że nie da się tego zrobić. A szkoda, bo zawsze jest za mało pieniędzy.

Kiedy wkurzałem się na brak możliwości zdobycia punktów życia – albo trzeba zapłacić horrendalną liczbę sztuk za eliksiry albo za darmo znaleźć parę możliwości przywrócenia 2-3 punktów – zauważyłem jedną rzecz: zapomniałem o bonusie za awans na nowy poziom. Warto to gdzieś zapisać, nieraz też zapominałem odpisywać punktów magii po walce i zaznaczać zdobyty poziom. Należy upewnić się dwa razy czy zrobiliśmy wszystko zanim przejdziemy dalej. Warto też pamiętać, że niektóre przedmioty, chowańce i wyposażenie w ekwipunku daje jakieś bonusy.

Wataha cię zrozumie

Wilkołak jest wypełniony dynamicznymi scenami, zwrotami akcji oraz ciekawymi momentami. Mamy pościgi, epicką bitwę, ale też momenty kiedy możemy odpocząć i poszperać oraz połazić tu i ówdzie, a momentami rozwiązać jakąś zagadkę. Rozgrywka jest bardzo emocjonująca i wciągająca, pozwala się wczuć naprawdę w bohatera gry. Kojarzycie takie gry komputerowe, w którym możecie podjąć wybór, a niektóre sceny są wypełnione seriami szybkich akcji, na które trzeba szybko zareagować (tzw. quick time events)? Miałem wrażenie, że przeniesiono właśnie na papier taki rodzaj gry i uzupełniono o system znany z RPG-ów, czyli rozwój postaci, zdobywanie ekwipunku i system zdobywania doświadczenia.

Osobiście drażnił mnie losowy system walki oparty na wynikach na dysku (lub jak w moim przypadku kostki K6). Wrogowie są coraz silniejszy i czysto teoretycznie wraz awansem powinniśmy się do nich dostosowywać. Nie tylko ważne jest w co zainwestujemy, jaką ścieżką będziemy kroczyć i na co wydamy te punkty umiejętności, ale też jak uważnie przyjrzymy się kadrom, jak długo będziemy przygotowywać się na dalszą drogę i jaką decyzję co do kolejnego numeru podejmiemy. Mając za mało pieniędzy nie inwestowałem w broń, więc skupiłem się na czarach. Jednak w walce z niektórymi osobnikami było to za mało i przypadłoby się coś, co pozwoliłoby skończyć atak w dwóch seriach. Z drugiej strony okazuje się, że za dużo szperałem i przez pazerność straciłem życie.

Mając na uwadze poprzedni akapit powiem, że każdy punkt życia jest na wagę złota. Warto uzbroić się coś w sensownego, co ochroni naszego bohatera lub zdobyć dobry oręż do walki. Jeżeli zdobędziemy parę monet możemy mieć jadeitowy amulet pozwalający zmieniać się w wilkołaka w dowolnym momencie (ale to kosztuje 1 PŻ, więc warto się zastanowić, zwłaszcza że możemy rozwinąć podobną umiejętność), co da przewagę w czasie walki. Wspominam o nich, ponieważ jest sporo momentów, w których musimy się wykazać siłą i zabić przeciwnika, zatem nie możemy za bardzo folgować i mieć za nic rozwój swojej siły i wytrzymałości.

Poprzez kreskę i poważny ton historii, a także brutalne sceny (może nie jakoś szczególnie, ale zmutowana jaszczurka nadal spędza mi sen z powiek), które dzieją się głównej mierze wieczorem uważam, że młodsi gracze nie powinni przystępować do tej pozycji. Komiks wymaga myślenia, spostrzegawczości, dużej liczby kalkulacji, podejmowaniu trudnych decyzji oraz zapisywania postępu rozgrywki, więc komiks jest jednak przeznaczony dla młodzieży i dorosłych.

Nie powiem, że się nie bawiłem szukając malutkich liczb sugerujących, że można przejść do innego kadru i jest inna droga, którą autor rzucił wielkimi cyframi. Jednak momentami miałem takie problemy z odczytem, że sobie darowałem z odgadywaniem o jakie okienko w tej książce chodzi. Nie raz z powodu moje lenistwa wpadałem w pułapkę, która kończyła się śmiercią. Przy pierwszych trzech razach zaczynałem potulnie od początku idąc jakaś inną drogą, aby zobaczyć co się stanie jak podejmę inną decyzję. Potem nie bardzo mi się chciało, a raz nawet oszukałem (przyznaję się, widziałem że to jest walka finałowa, nie chciałem zaczynać z powodu, że zamiast 3 wypadło mi 2), ale zauważyłem pewną prawidłowość: nie dzieje się wiele poza głównym wątkiem. Owszem są misje poboczne, które mogą pomóc w późniejszym etapie gry, ale oznacza to, że historia jest liniowa. Nie ma innych dróg, nie ma alternatywnej wersji zakończenia, zawsze historia kończy się w tym samym punkcie. To mnie zasmuciło, bo po skończeniu komiksu nic mnie nie zachęcało do dalszej eksploracji.

Los wilkołaka

Wilkołak to dość ciekawy komiks paragrafowy z wciągającą historią i interesującymi rozwiązaniami, któru dostarcza zabawy na kilka ładnych godzin. Ciągłe umieranie może być męczące, pół biedy jak to było rzeczywiście przez nieostrożną eksplorację, ale drażni przegrana w walce – dlatego należy powoli się zastanowić co chce zrobić, nie spieszyć się, aby móc się dobrze rozwinąć. Ta część jest kierowana przede wszystkim do młodych oraz osób lubiących systemy RPG. Liniowość fabuły to największa wada danej pozycji, bowiem po poznaniu historii nie ma tego elementu, który przyciągnie nas drugi raz do przejścia komiksu.

Dziękuję wydawnictwu FoxGames za przekazanie egzemplarza do recenzji

Wydawnictwo FoxGames

PowerMilk

Swoją przygodę z planszówkami zacząłem od Jungle Speed, Spadamy! i podobnych gier każualowych. Im więcej zagłębiałem się w gry planszowe, tym bardziej byłem nimi zainteresowany. Poza tym lubię musicale (ale ciężka muzyka rockowa też mi nie obca), seriale i filmy.