Skip to main content

Sylvion – Ocalić las przed ogniem

Cztery korzenie wszystkich rzeczy: ogień, powietrze, woda i ziemia.
Ralph Waldo Emerson, Peri physeos

Oniverse to pewne uniwersum gier planszowych, które zapoczątkowało Onirim. Każda gra charakteryzuje się tym, że jest przeznaczona głównie dla jednej osoby, ale jako opcjonalny wariant jest rozgrywka dwuosobowa. Różni je tematyka oraz sposób rozgrywki. Sylvion bazuje na systemie tower defense, w którym za pomocą strażników oraz różnych rodzajów zwierząt próbujemy obronić się przed ogniem.

Siła ognia

Z nami to jak z lasem, Hania. To i tamto drzewo pada pod siekierą, a tymczasem cały las rośnie i pnie się do góry…
Aleksander Kamiński , Kamienie na szaniec

Sylvion to wielki las, który reprezentuje siły Matki Natury, jest schronieniem dla zwierząt, a strażnicy dbają o dobre nawodnienie każdego z drzew. Ravage, Szalony Lord Ognia jednak tak nienawidzi tego miejsca, że od dawna marzy, aby je podbić. W końcu wyruszył z swoją armią żywiołaków. Pudełko jest według standardu gier z oniverse, specyficzne kostkowe opakowanie. Okładka przedstawia wielki płomień pożerający wspomniany bór. Ilustracja jest utrzymana w charakterystycznym stylu Élise Plessis, a dodatkowo dość przerażająca i oddaje doskonale dramaturgię gry. Opakowanie otwiera się w taki sposób, aby zobaczyć “historię”, w której płomienie coraz bardziej ogarniają las. Wypraska mieści każdy element w taki sposób, a zawartość sensownie podzielić. Ta głównie składa się z różnego rodzaju kart, ale też znajdziemy rzucający się w oczy pionek Ravage’a.

Rozgrywka dzieli się na podstawową i zaawansowaną. W podstawowej wersji używamy określonych kart (część w ogóle nie gra) i mamy uproszczoną mechanikę. Na starcie mamy 8 kart obrońców (z wizerunkiem lasu na rewersie). W pierwszej fazie z każdego rzędu odsłaniamy kartę pomocników Ravage’a, głównie będą to Żywiołaki prowadzące swój marsz ku skraju lasu, ale też mogą to być wsparcie robiące okropne efekty. W następnej fazie przesuwamy przedstawicieli Lorda Ognia, gdy któryś z nich wejdzie na piąte pole, obracamy skrajne karty lasu na zniszczoną stronę w liczbie będącą sumą siły ogników. Później przywołujemy posiłki, czyli dobieramy trzy karty (a że to jest deck-building, to jak mamy dobrać, a stos jest pusty, to z odrzutów formujemy nowy). Ostatni etap rundy to obrona, czyli zagrywamy tyle kart ile chcemy, przy czym każdy ma koszt zagrania – cyfra w kropli informuje nas, ile kart musimy odrzucić z ręki na stos odrzutów, aby móc skorzystać z wybranej. Istnieją trzy typy kart: zwierzęta (efekt natychmiastowy, np. Przesunięcie żywiołaków), drzewa (ważne są na koniec gry) oraz fontanny (siła natury, jeżeli Ogień wejdzie na taką, sprawdzamy jego siłę – wyższa? Znika żywioł. Równa? Usuwamy oba. Niższa? Odrzucamy fontannę). Jeżeli odkryliśmy ostatnią kartę z każdego stosu Lorda Ognia, wtedy zaczyna się ostatnia runda, po jej zakończeniu Ravage robi ostatecznie natarcie: każdy pozostały żywiołak rusza się do przodu tak długo aż zginie lub dojdzie do skraju lasu. Zliczamy siłę witalną posadzonych drzew, tyle obracamy kart lasu ze strony zniszczonej na kwitnącą – wszystkie są po kwitnącej stronie? Wygrywamy. Nie? Przegraliśmy. Partia kończy się porażką również jeżeli po ruchu żywiołaka na skraj lasu mamy wszystkie karty po stronie zniszczonej.

Zaawansowane zasady już tak szczegółowo rozpisywać nie będę. Zaczynamy od fazy mobilizacji, która jest swoistym draftem, będziemy wybierać, które karty obrony będą na naszej ręce. Pozostałe reguły się nie zmieniają, jedynie dochodzi więcej kart po jednej i drugiej stronie.

Natury nie oszukasz

Ogień to żywa istota, Brian. Oddycha, trawi i nienawidzi
Donald Rimgale, Ognisty Podmuch

Sylvion to gra niezwykła, prostota i magia tworzenia talii jest pod każdym względem cudowna. Ten moment kiedy idą na twój las hordy sług Ravage’a, a ty próbujesz odeprzeć ten atak poprzez staranne zagrywanie kart. Chcąc wprowadzić do gry silniejsze karty, musimy odrzucić ich więcej z ręki. No i właśnie, to jest dylemat, odrzucając ich więcej, będziemy mniej dobierać, dodatkowo niektóre z nich będziemy chcieli użyć w tym lub w późniejszym etapie rozgrywki i będziemy niepewni czy dobrze zrobiliśmy podejmując taką, a nie inną decyzję.

Istotne jest ułożenie kart, logicznym jest że drzewo, które zaraz może się spalić będzie schowane za fontanną na skraju lasu niż na przodzie bez ochrony. Również widząc silniejsze żywiołaki, nie będziemy dawali słabszych strażników, aby nic nie osiągnąć. Operowanie zwierzętami, które mogą zlikwidować świeże karty, cofnąć żywiołaki, czy przesunąć silnego sługusa na obszar, gdzie czeka na niego odpowiednia fontanna jest bardzo ważne, ale z początku trudne.

Co najgorszego można zrobić to ignorować słabych przeciwników. Takie niepozorne 0, które zabija nawet najsłabszy strażnik może zmienić się w potężny płomień o sile 4, który przysporzy nam nie małych kłopotów. W ogóle wsparcie zmieniające ogniki w płomienie jest dosyć drażniącą przeciwnością, bo nagle nasz wspaniały plan, w którym wszystko wykalkulowaliśmy jest do bani, bo sługusy o większej sile mogą dotrzeć na skraj planszy, a tym samym spalić las. Dodatkowy ruch nie jest tak uciążliwy, jeżeli mamy dobry plan i możemy dzięki temu pozbyć się niektórych przedstawicieli Lorda Ognia.

Przez dłuższy czas opierałem się grze na zasadach zaawansowanych. Podstawową rozgrywkę często przegrywałem, była trudna, nieźle trzeba było kombinować, planować, przewidywać i liczyć na szczęście. Jednak ten wariant wprowadza ciekawy motyw z dobieraniem kart, który opiera się na drafcie. I tak, działa to świetnie w rozgrywce jednoosobowej, z czego byłem zadziwiony ponieważ sądziłem, że ten sposób budowania ręki jest zarezerwowany dla tytułów wieloosobowych.

W czasie rozgrywki towarzyszą mi ogromne emocje. Widzę przecież, że nacierają na mnie hordy silnych wrogów, a ja nie bardzo mam jak ich odeprzeć. Wydaje się, że do takiej mechaniki pasują zombie, ale szczerze przejadły mi się te umarlaki, więc dobrze, że wymyślono coś oryginalnego. Żywe trupy może i pasują, ale ich jest pełno w grach, więc Sylvion zginąłby w zalewie tytułów o podobnym temacie. Mechanicznie to jest tower defense, więc zrozumiały jest bezmyślny marsz przeciwników, a umieszczenie tej gry w dziwnym świecie oniverse potrzebowało odpowiedniego przedstawienia, więc jak najbardziej walka pomiędzy siłami natury i ognia to jest strzał w dziesiątkę.

Powinienem pewno coś wspomnieć o rozgrywce dwuosobowej, ale wariant solo był tak dobry, że nie chciałem sobie psuć tego wrażenia i nigdy nie siadłem do gry w dwójkę. Mam pewne obawy, że podobnie jak w Onirim, gdzie partia solo jest bardzo dobra, a na dwie osoby już nie bardzo (jest to wariant opcjonalny), tak będzie i z tą pozycją (zwłaszcza, że BGG sugeruje rozgrywkę jednoosobową). Jednak nie mogę narzekać na regrywalność, bowiem rozegrałem jakieś 5-6 partii na wariancie podstawowym i drugie tyle na zaawansowanym, a zawsze dobrze się bawiłem.

Właściwie jedynym minusem tej gry to cena: aktualnie można zdobyć ją w Polsce za 105zł, dodajmy do tego koszt wysyłki. Zdecydowanie za wysoka jak na grę, która jest przeznaczona jedynie na jedną osobę i składa się blisko 200 kart…

Las obróci się w popiół?

Prędko może się zdarzyć, że nie dostrzeżemy drzew, widząc tylko las.
Jo Nesbø, Człowiek – Nietoperz

Sylvion to niezwykła gra, dobrze zaprojektowana, ładnie wydana, ciekawe ilustrowana. Mechanika, która została zaprezentowana jest czymś niezwykłym – zrobić dobry deckbuilding to sztuka, ale dodać do tego draft karty, który będzie działać dobrze w czasie gry jednoosobowej to już geniusz.

Plusy:

  • dobre wykonanie i przepiękne rysunki
  • interesująca mechanika
  • dwa tryby gry
  • wymagająca i emocjonująca rozgrywka
  • ciekawy system dobierania kart w wariancie zaawansowanym
  • regrywalność

Minusy:

  • dość wysoka cena w Polsce

PowerMilk

Swoją przygodę z planszówkami zacząłem od Jungle Speed, Spadamy! i podobnych gier każualowych. Im więcej zagłębiałem się w gry planszowe, tym bardziej byłem nimi zainteresowany. Poza tym lubię musicale (ale ciężka muzyka rockowa też mi nie obca), seriale i filmy.