Skip to main content

Rycerze: Dziennik Bohatera (Komiks paragrafowy) – Bransoletki? To przecież dla bab

Po pełnym emocji, walki, pościgów i zwrotów akcji Wilkołaku zachciałem trochę spokoju. Patrząc na pozostałe tytuły, ten wydawał mi się najbardziej lajtowy. Myślę sobie: pewno dla dzieci, godzinka zabawy bez stresu i kombinowania. No prawie miałem rację, prawie…

Syn rolnika

W tym komiksie wcielamy się jednego z trzech synów rolnika, którzy zapragnęli być rycerzami i w tym celu wyruszają do akademii rozpocząć swoje szkolenie. Jak się okazuje polega ono na eksploracji królestwa i poszukiwaniu rozrzuconych po krainie bransoletek męstwa… Model zabawy jest podobny, po podjęciu decyzji przechodzimy do wybranego kadru tworząc historię naszego bohatera.

Zabawne kadry wprowadzające oraz miła dla oka kreska skojarzyły mi się z moim okresem dzieciństwa i fascynacją Kajkiem i Kokoszem. Krótki spis zasad w postaci reguł rycerskiego życia przedstawia wszystkie mechaniki rządzące tym tytułem. Możemy dosłownie wszystko, co znajdziemy po drodze wpisać w ekwipunku, pod warunkiem, że wyraźnie nie jest czyjąś własnością. Skoro podczas podróży widzę topór, to mogę go wziąć, nie? Zastanawiałem się czy jestem wtedy uzbrojony i w przypadku walki mogę się bronić. Uznałem za sensowne, że tak jest. Praktycznie nic innego poza bransoletkami i monetami nie będzie nas interesować.

Wyprawa po bransoletki

Miałem pewne obawy, że jednak ten komiks będzie za prosty, ale nie, życie szybko zweryfikowało, że jest inaczej. W wielu, ale to naprawdę wielu przypadkach trzeba być spostrzegawczym i zatrzymać się na chwilę, aby pomyśleć jaki powinien być nas wybór. Próbując zejść ze stromego zbocza zginąłem, bo nie zauważyłem najbardziej oczywistej opcji. Trzeba było się przyjrzeć, aby ją dostrzec, ale wydawała się najbardziej oczywista i została zasłonięta przez inne równie dobre opcje.

Oczywiście najwięcej uwagi spędzimy szukając bransoletek oraz monet. Rysownik sprytnie ukrył je wtapiając w otoczenie: czy to na śniegu, trawie czy drzewie. Już chciałem iść dalej wkurzając się, że to kolejny kadr pełniący rolę zapychacza i wydłużania ścieżki, aż tu nagle zmieniając stronę spostrzegłem się, że zostawiłbym bransoletkę.

Zagadki, które napotkamy są mniej lub bardziej złożone. Chyba najtrudniejsza jest związana z ułożeniem słów na wzór Scrabbli. Odpowiedź wydała się prosta i charakterystyczna, ale aby ją znaleźć zajęło mi dobre 10 minut. Ogółem zagadki nic nie sugerują, nie ma żadnej podpowiedzi, nie ma wskazówek, tylko schemat działania. A ten warto przeczytać dokładnie. Przykład? Nie otworzyłem zamku, ponieważ obróciłem go zgodnie z ruchem wskazówek zegara zamiast PRZECIW jak było opisane… Czasem ważna jest interakcja z mieszkańcami królestwa, bywa że nie możemy zrobić jakiejś akcji, jeżeli uprzednio z kimś nie porozmawiamy.

Niektóre zakątki krainy są ciekawe i tajemnicze. Trafiamy do opuszczonej wioski, cała zrujnowana. Dlaczego? No powiem wam, że nadal nie wiem i pewno usiądę do rozgrywki szukając odpowiedzi. Ach, no właśnie. Na początku zabawy dostajemy instrukcję, że musimy pokonać las, bagna i góry podając konkretne lokacje. No to też tak udałem się z początku. Było nudno, a miałem minimalną liczbę bransoletek, aby ukończyć szkolenie. Postanowiłem pójść inną ścieżką i za każdym razem było ciekawe, a jak widziałem, że wracam do znanych mi miejsc, to postanowiłem skorzystać z okazji, aby nabić sobie parę punktów lub sprawdzić co zrobiłem ostatnio źle.

A co do próbowania nowych dróg, to nie raz i nie dwa miałem wrażenie, że krążę w kółko. Chodzę po okolicy, łażę gdzieś i nie widzę sensownej drogi. Okazuje się, że wiele ścieżek się ze sobą krzyżuje i musimy je zapamiętać, aby nie poplątać ich i nie robić kółek. Ważne jest to względu, że po każdym natknięciu się na kadr z symbolem czasu musimy to zaznaczyć – 5 symboli i koniec zabawy. A krążąc po okolicy napotykając te same miejsca jest szansa, że szybciej ubiegnie nam czas potrzebny na ukończenie misji.

Wspominałem, że nasz bohater może zginąć lub spotkamy się z jakąś brutalną sytuacją. Czy zatem to komiks dla dzieci? Generalnie na żadnym kadrze – nie licząc sceny śmierci naszego śmiałka – nie uświadczyłem krwi, ani większej przemocy, czy przekleństw. Zwykle śmierć jest zaznaczona raczej delikatne, informacja z potrzaskanym narzędziem lub coś w ten deseń, ale są makabryczne sceny pokazane oczami pierwszej osoby i dokoła rozbryzguje krew (pokazałem przykładowy obrazek, aby rodz. Brutalność raczej przedstawiona jest w kreskówkowym stylu, nie przeraża czy obrzydza, to dość subtelne sytuacje. Czy zatem dorosły nie będzie mieć przyjemności z obcowania z tym tytułem? Cóż, jest to lekka zabawa, która powinna wciągnąć każdego. Młodsi uznają to za przygodę z ciekawym elementem intelektualnym, a starsi będę mogli odpocząć.

Jestem zadowolony, że ten komiks posiada sporą regrywalność. Przeszedłem go jakieś 4-5 razy (a mówiąc przeszedłem mam na myśli, że misja została doprowadzona do końca, nie liczę zgonów), zawsze jakoś się różniły obrane drogi, a nadal w czasie wertowania kartek widziałem kadry do których nie trafiłem (ten z filtrowaniem z córką piekarza wydaje się kuszący :P). Na pewno jeszcze nieraz siądę do rozgrywki szukając nowych rozwiązań i przegapionych możliwości, aby odnaleźć nieznane opcje.

Na koniec zastanawia mnie jedna rzecz, bowiem podczas przerzucania stron są kadry z autorami komiksu. Zastanawiam się czy są one w formie ciekawostki, jakiegoś easter egga czy rzeczywiście można dość do tego okienka. Z jednej strony mają konkretny numer, który może się trafić, ale z drugiej nie ma kolejnej opcji wyboru w danym kadrze.

Szkolenie zakończenie

Rycerze: Dziennik bohatera to przygoda dla małych i dużych. Nie jest może to porywająca fabuła, ale ciekawa podróż, którą warto przeżyć. Informacja na końcu misji, że to dopiero początek zapowiada kontynuację tego komiksu. W każdym razie czuję, że jeszcze nie zakończyłem zabawę z Rycerzami i nie szybko odłożę ją na półkę.

Dziękuję wydawnictwu FoxGames za przekazanie egzemplarza do recenzji

Wydawnictwo FoxGames

PowerMilk

Swoją przygodę z planszówkami zacząłem od Jungle Speed, Spadamy! i podobnych gier każualowych. Im więcej zagłębiałem się w gry planszowe, tym bardziej byłem nimi zainteresowany. Poza tym lubię musicale (ale ciężka muzyka rockowa też mi nie obca), seriale i filmy.