Skip to main content

Najemnicy: Parszywa Drużyna – Wredne typki do wynajęcia

Najemnicy to seria, z którą zetknąłem się prawie rok temu na zjAvie, przypadła mi do gustu i czekałem na jej premierę. Nie mniej gdy wyszła zawsze miałem coś innego na oku i odkładałem chęć zakupu jakiejś części z tej serii. Aż tu nagle w przesyłce od Lucrum Games zobaczyłem Parszywą Drużynę.

Bardzie, do gildii

Okładka przedstawia poszukiwaczy przygód, którzy mogą dołączyć do naszej gildii. Kreska oraz stylistyka tej serii jest bardzo przyjemna, miła dla oka i pasuje do tematyki. Ilustrator miał niezwykle czuły zmysł na fantastykę i na moje daje się to odczuć. W skład gry wchodzą głównie karty, a poza tym żetony do oznaczenia punktów zwycięstwa. Instrukcja jest uniwersalna, informuje o wszystkich zasadach, które są ważne, aby grać dowolną część z serii. Okraszona przykładami pozwala lepiej zrozumieć nasze wątpliwości i niepewności. Rozgrywka jest głównie oparta na symbolach, które w trakcie partii będą jasne i intuicyjne, ale z początku ikonografia sprawia problemy. Już od nowości miałem rozdartą wypraske, nie wiem czy to częsty przypadek dla tej pozycji.

Z początku mamy 9 kart i będziemy nimi operować wykonując odpowiednie czynności: w swojej turze wykonujemy dwie z trzech dostępnych:

  • Zagrywamy kartę profesji i aktywujemy jej zdolność – jest to zależne od liczby kart w cechu odblokowujemy nowe zdolności, nie możemy mieć najemnika o takiej samej nazwie i tym samym kolorze. Najemnik zostaje w obszarze gry do końca tury, nie możemy zagrać dwóch tych samych profesji w jednej turze.
  • Odrzucenie dowolnej liczby kart i uzupełnienie ręki do 6.
  • Zdobycie punktów zwycięstwa – skompletowany cech (mający 5 kart różnego koloru o tej samej nazwie) układamy w stos i odwracamy rewersem. Możemy mieć do trzech skompletowanych cechów, a te będziemy wydawać, aby zdobyć jedną z pięciu kart dającej punkty zwycięstwa, a część z nich daje możliwość wykonania jakiejś dodatkowej akcji czy inną zdolność.

Jeżeli ktoś zdobył 20 punktów na koniec swojej tury, wygrywa.

Wojownik żywemu nie popuści

Rozgrywka polega głównie na szukaniu zależności między kartami i cykaniu hardych kombosów, po których przeciwnicy się nie pozbierają. Przykładowo dokładamy Mnicha, która pozwala wymienić dowolną liczbę kart na 2 karty z gildii, więc dokładamy tak, aby ukończyć kolejny cech (Mnich daje taką możliwość jeżeli mamy 4 karty w cechu). Zagrywając następnie Zaklinacza dostajemy akcję, dzięki której możemy uzupełnić karty. W następnym ruchu dobieramy 7 punktów zwycięstwa za dwa skompletowane cechy dostając dwie dodatkowe akcje.

To jeden z przykładów, niezbyt wymyślny, bowiem w czasie partii były takie kombosy, że zdziwiłem się jak ktoś na to wpadł. Dodatkowo Parszywa Drużyna posiada możliwość interakcji z przeciwnikami w ten negatywny sposób. Zniszczenie kart rywala za pomocą Wojownika, kradzież na rękę Zaklinaczem czy podbieranie ich do swojej gildii punktami zwycięstwa. Łowca pozwala pobierać punkty zwycięstwa za przekazanie karty do gildii przeciwnika (nie można przekazać duplikatu). Interakcji jest całkiem sporo, a największą z nich jest wkurzenie innych graczy wykorzystaniem zależności między profesjami.

Trzeba odpowiednio zarządzać swoją gildią, ręką i zamykać tak cechy, aby przeciwnik nic nie mógł zrobić. Oczywiście dochodzi jeszcze kwestia doboru kart, bowiem możemy mieć pechową rękę. Ale skoro mamy taką, na której nic nie ugramy, to warto sprawdzić czy nie pokrzyżujemy zamiary przeciwnika. Niewiele rzeczy może wkurzyć jak zniszczenie dwóch kart przez Wojownika w cechu mającym już czterech przedstawicieli. Może i w wielu przypadkach wygrana zależy od szczęścia, ale co namieszaliśmy to nasze ;).

Wśród tych wszystkich intryg warto czasem zastanowić się chwilę co chcemy osiągnąć. Czy chcemy może od razu nabić sobie trochę punktów biorąc od razu kartę za jeden zamknięty cech czy może przyczaimy się na ten za dwa cechy. Dołożymy teraz kartę odsłaniając się na ataki przeciwnika i pokazując, że mamy prawie zamknięty cech, a może najpierw namieszamy u rywali, aby bezpiecznie realizować nasz plan? Będziemy chcieli użyć maksymalnej zdolności profesji czy wcześniejszą (bo to też jest możliwe)? Całkiem duża decyzyjność i od nich wiele zależy, więc nie gniewajmy się, że ktoś myśli dłużej niż zwykle.

Nie oszukujmy się, że to jest gra dwuosobowa z możliwością rozgrywki na 3-4 osoby. Grając przeciwko jednemu rywalowi mamy większą kontrolę nad tym co się dzieje, nie musimy uważać na zasadzki i ataki z każdej strony, więc więcej możemy przewidzieć. Nasz ruch jest wtedy odpowiedzią na działanie przeciwnika, zatem mamy tu klasyczną dwuosobówkę. Im więcej graczy, tym więcej losowości i chaosu, i liczymy że w tym bałaganie ktoś nie zauważy nasze knucie.

Z instrukcji jasno wynika, że rozgrywka jest nastawiona na posiadanie innych zestawów, szczególnie spodobał mi się opis i możliwość łączenia. Zastanawiałem się czy z tego względu gra jest zbyt przewidywalna i nastawiona na posiadanie wszystkich części. Rzeczywiście może i po kilku partiach podobne ruchy i kombosy nam się znudzą, ale nie jest wymagane mieć inną wersję, aby grać. Oczywiście po tym, co odczułem i po zapisie w spisie zasad widać, że regrywalność będzie większa, gdy będziemy posiadać wszystkie części, ale chyba wielu zadowoli się jedną z nich.

Druidzie, przyciągniesz nowych członków?

Najemnicy: Parszywa Drużyna to całkiem miła karcianka nastawiona na tworzenie kombosów, które spowodują opad szczęki u rywali. Generalnie właśnie na to nastawiona jest każda partia – wygrać może osoba, która wcale nie była pretendentem do zwycięstwa. Mimo niewielkiej skazy w postaci słabej skalowalności, i tak polecam ten tytuł, szczególnie na dwie osoby.

Plusy:

  • miła dla oka szata graficzna
  • tworzenie niesamowitych kombosów
  • dawka negatywnej interakcji
  • ciekawe możliwości zarządzania kartami i uprzykrzania życia przeciwnikom
  • mimo tego, co sugeruje instrukcja regrywalność jest całkiem dobra

Minusy:

  • jest to tak naprawdę gra dla dwóch osób

Dziękuję wydawnictwu Lucrum Games za przekazanie egzemplarza do recenzji

Wydawnictwo Lucrum Games

PowerMilk

Swoją przygodę z planszówkami zacząłem od Jungle Speed, Spadamy! i podobnych gier każualowych. Im więcej zagłębiałem się w gry planszowe, tym bardziej byłem nimi zainteresowany. Poza tym lubię musicale (ale ciężka muzyka rockowa też mi nie obca), seriale i filmy.