Skip to main content

Bang! Gra kościana: Old saloon – Bez przebaczenia

Zabijałem kobiety i dzieci. Zabijałem wszystko co się rusza i na drzewo nie ucieka, a teraz zabiję ciebie.
Cytat z filmu Bez przebaczenia

Bang! przez długi czas był jedną z moich ulubionych imprezowych karcianek, ale poznałem trochę lepiej rynek i długie rozgrywki przy szybkiej możliwości odpadnięcia z gry przestały mi się podobać, a tym bardziej moim znajomym. Na szczęście kościana wersja naprawiała błędy poprzednika wprowadzając zabawę na nowy wymiar. Z chęcią wracałem do tej gry, więc tym bardziej byłem ciekaw dodatku. No i zagrałem, więc wydaję swój werdykt.

Jak zdobyto Dziki Zachód

Zostawmy wojnę tym, których to bawi
Cytat z filmu Jak zdobyto Dziki Zachód

Przed saloonem stoi paniusia z pokaźną strzelbą, zaś z budynku wychodzi zaskoczony jegomość. Nie mamy pojęcia o co chodzi, ale i tak się spodziewamy jak to się skończy – będzie krwawa jatka. Styl graficzny jest taki sam jak w podstawce: silna kreska, wyraźna stylistyka i ciekawa kolorystyka wpasowuje się dobrze w temat westernów. W dodatku dochodzi kilka elementów: nowe postacie, nowe kostki i inne ciekawe rozwiązania. Jakością wykonania oraz stylem wszystko nawiązuje do bazowej wersji, więc nie ma żadnych odstępstw od podstawki.

Tytuł wprowadza pewne moduły, które możemy łączyć lub rozgrywać osobno. Zatem opiszę każdy z nich i wydam opinię, co myślę o tej opcji. A zatem po kolei:

Zabójstwo Jesse’ego Jamesa przez tchórzliwego Roberta Forda (Nowe kości)

Pogódźmy się i spędźmy wieczór w miłej atmosferze.
Cytat z filmu Zabójstwo Jesse’ego Jamesa przez tchórzliwego Roberta Forda 

Element niezwykle prosty w wykonaniu, ale przypadł mi do gustu. Dochodzą dwie kości i możemy jedną z nich w swoim rzucie podmienić. A ich nazwy to Pyskata kość i Tchórzliwa kość. Ta pierwsza potrafi nieźle namieszać podwójnym strzałem albo gatlingiem, ale może to nasz kosztować utratą punktu życia. Druga dla mniej odważnych, ale za to będących w potrzebie i chcących się podleczyć.

Dziwię się, że rzadko ktoś podmieniał kość. Osobiście uważam, że to ciekawa opcja i czyniłem to prawie co rzut. Ktoś się skarżył, że nie może rozróżnić kolorystycznie tych kości, sam raz w kiepskim świetle dokonałem pomyłki. Innym razem nie objaśniłem, że jest różnica między nimi i która jest pyskata, a która tchórzliwa. Myślę, że można było je lepiej rozróżnić dając dwa zupełne inne kolory jak na przykład fioletowy i zielony, wtedy nie musiałbym przeglądać symboli, aby dowiedzieć się czy wziąłem odpowiednią. Będąc bandytą chcącym szybko dobić szeryfa z chęcią sięgam po pyskatą kość. Liczę na szybkie unicestwienie celu, szczególnie jeżeli życie schodzi mu za wolno. Szybko przekonałem się, że symbol zabierający życie jest straszakiem, bowiem ta ścianka padała dość rzadko. Druga kość nazywana jest tchórzliwą raczej po to, aby podburzyć nasze morale – no bo jak to? Jaki tam że mnie tchórz? Nie będę brał tej kostki. Prawdziwa nazwa powinna być ostrożności albo pierwszej pomocy, bowiem używana jest głównie w sytuacjach podbramkowych.

Winnetou (Strzała Wodza Indian)

Będąc młodym, nie zastanawiałem się wówczas nad tym, że dopiero życie jest właściwym i prawdziwym uniwersytetem, w którym uczniowie są pytani co dzień i co godzina.
Karol May, Winnetou

Ach, kolejny moduł, który niby nic nie zmienia, ale jak okazuje wymiar zabawy jest nieco inny. W momencie kiedy dobieramy strzałę, możemy wziąć specjalną – wodza Indian – która daje 2 obrażenia zamiast jednej. To po co to brać, skoro nie ma takiej potrzeby? A bo jak mamy najwięcej strzał, to nie dostajemy obrażeń.

Te rozszerzenie przyjęło się z mieszanymi uczuciami w gronie moich znajomych. Osobiście uważam, że takie niewielkie urozmaicenie jest sprytnie zaprojektowanie, nie miesza wiele w mechanice, a ktoś może się pokusić. Jednak jeżeli ktoś nie miał jakiejś umiejętności związanej z strzałami (np. branie strzały zamiast rany), to nie ryzykował za bardzo wzięciem. Strzała Wodza daje też możliwości na wyrolowanie gracza, zginąłem przez strzały, bo byłem pewny swego i że będę miał ich najwięcej, ale jak się okazało ktoś zebrał ich więcej. Możliwość wzięcia tego specjalnego żetonu była używana jeszcze rzadziej niż wymiana kości, więc z żalem muszę stwierdzić, że to najmniej potrzebny moduł, jednak osobiście go lubię.

Pat Garett i Billy Kid (Karty ról)

Billy: Stary Pat… Szeryf Pat Garrett. Sprzedany gangowi z Santa Fe. Jak to jest z Tobą?
Garrett: To jest tak… czasy się zmieniły.
Billy: Czasy, może. Ja nie.
Dialog z filmu Pat Garett i Billy Kid

Zamiast dawać tradycyjne role, warto rozdysponować te specjalne z dodatku. Każda rola ma pewną zdolność specjalną, która aktywuje się po ujawnieniu. Najczęściej stwierdzamy, że odsłaniamy się, pokazujemy wszystkim w jakiej drużynie gramy i aktywujemy umiejętność, ale też możemy się ujawnić dopiero pod pewnymi warunkami.

Co ciekawe, każda rola ma kilka umiejętności, chociażby taki Zastępca raz może być Sędzią a raz Doktorem. Oznacza to, że nie możemy się spodziewać w 100% kto ma jaką zdolność, nawet jak jesteśmy niemalże pewni co do posiadanej przez pewnego gracza roli. Osobiście wolę grać z rolami z dodatku, no może Szeryfa (który dostaje 3, a nie 2 dodatkowe życia) sobie daruję, aby nie miał za łatwo. Naprawdę to jest ciekawe, jakie kombinacje i machlojki można robić zmylając przeciwnika, nierzadko go drażniąc w ten sposób.

Nienawistna ósemka (Nowe postacie)

Daisy chciałbym żebyśmy wyrobili sobie system komunikacji oparty na sygnałach, jeżeli przypierdalam Ci z łokcia w łeb to chciałbym żebyś się nie odzywała. Czy to jest jasne?
Cytat z filmu Nienawistna Ósemka

Osiem nowych postaci do dyspozycji. Dwójka jest podobna, po prostu jeden z nich może dodać Tchórzliwą Kość do puli bez wymieniana, a inny Pyskatą. Reszta coś tam potrafi – rozpatrzenie efektu strzał po ostatnim przerzucie, zabieranie Strzały Wodza Indian, przekazywanie zebranych strzał, tracenie punktów życia za przeciwnika, czy leczenie punktów życia za każde zadane 3 obrażenia.

Dla mnie to nie moduł, zawsze losuję ze wszystkimi postaciami i daje po dwie do wyboru graczom. Ogółem postacie są silniejsze i gorsze, jak w przypadku podstawki dla mnie są niezbalansowane i część nie ma racji bytu. Taki Apache Kid, który podbiera innym strzałę wodza nie ma sensu, bowiem nie ma pewności, że użyjemy jej. Musimy być pewni, że będziemy mieli więcej strzał niż inni przeciwnicy, w dodatku aby to zrobić musimy mieć symbol na kości (akurat o to nie trudno). Po prostu część zdolności przydaje się jedynie w określonej sytuacji, a inne działają prawie zawsze.

Tańczący z wilkami (Zjawa)

Zrozumiałem swój błąd. Do tej pory jedynie czekałem. Na co? Żeby Indianie mnie znaleźli? Żeby skradli mi konia? Od początku byłem zbyt ostrożny. To zła taktyka. Jutro pojadę do Indian. Nie wiem, czy to mądre, ale stałem się celem, a to sprawia złe wrażenie.
Cytat z filmu Tańczący z Wilkami

Crème de la crème tego rozszerzenia, bez wątpienia najlepszy moduł. Jeżeli gramy co najmniej w pięć osób, to osoba, która pierwsza odpadła staje się Zjawą wspierając jedną ze stron. Duch posiada zestaw żetonów będący odpowiednikiem wynikiem kostek. W swojej turze duch rzuca jedynie dwoma kostkami (w dodatku zwykłymi, ale ma tradycyjnie dwa przerzuty). Wybrany przez nas jeden z rezultatów przekazujemy dowolnemu graczowi w postaci żetonu. Wybrany uczestnik musi ustawić jedną z bazowych kości na odpowiedniej ściance.

Lubię ten moduł głównie ze względu na fakt, że Renegat nadal ma szansę wygrać – ten w zależności od liczby graczy przyłącza się do jednej z drużyn. Mieszanie w szykach przeciwnika przez zmuszenie otrzymania konkretnej kostki brzmi nieźle. Od drugiego rzutu może ją obrócić, ale jak dostanie taką strzałę czy dynamit, to może okazać się mocno ingerujemy w ruch przeciwnika. A myślicie, że to służy tyko do przeszkadzania? A co jak przyjaznej osobie z drużyny dam piwo albo strzał i interesującym go zasięgu? No właśnie, taka pomoc jest nieoceniona. Ciekawe jest to, że choć osoba, która szybko odpadła, to nadal ma realny wpływ na wygraną jednej z frakcji. Oczywiście w kościanej wersji Banga! ten element jest mniej drażniący, bowiem naprawdę szybko kończy się partia po śmierci czyjejś postaci – ale to nie zmienia faktu, że fajnie przedłużyć zabawę.

Człowiek zwany Ciszą

Wyznaczasz za kogoś cenę i czerpiesz z tego korzyść
Cytat z filmu Człowiek zwany Ciszą

Dodatek jest genialny, niezbyt mocno miesza w zasadach, odświeża rozgrywkę dodając nowe elementy. Osobiście używam wszystkich modułów na raz, nie są one jakoś specjalnie inwazyjne, jedynie grając z duchem i z rolami rozgrywka może przedłużyć się do kilku – kilkunastu minut. Jedynym minusem dla mnie są niezbalansowane postacie, ale reszta? Przewspaniała, interesujące pomysły dające jeszcze więcej frajdy i tak już dobrej gry imprezowej. Zabawa właśnie weszła na nowy poziom!

Dziękuję wydawnictwu Bard Centrum Gier za przekazanie egzemplarza do recenzji

Bard Centrum Gier

PowerMilk

Swoją przygodę z planszówkami zacząłem od Jungle Speed, Spadamy! i podobnych gier każualowych. Im więcej zagłębiałem się w gry planszowe, tym bardziej byłem nimi zainteresowany. Poza tym lubię musicale (ale ciężka muzyka rockowa też mi nie obca), seriale i filmy.