Skip to main content

Ostriches – Struś głowę w piasek chowa

Dla uniknięcia domowych niesnasek
Struś schował głowę w piasek
Jan Brzechwa, Głowa w piasku

Charakterystyczną cechą twórczości Bruna Faiduttiego jest swego rodzaju chaos i niewiadoma. Objawia się to szczególnie w Maskaradzie, gdy w pewnym momencie w czasie partii nie jesteśmy pewni kim jesteśmy. Natomiast inny Bruno – Cathala – w swoim portfolio ma w dużej mierze gry oparte o klasyczne tytuły jak mankala, pasjans, domino czy oczko. Co ci panowie mogą zrobić razem? Chaotyczny klasyczny tytuł, chociażby warcaby połączone z wspomnianą Maskaradą.

Żar pustyni

Struś ze strachu
ciągle głowę chowa w piachu.
Jan Brzechwa, Struś

Cóż, zawsze zaczynam recenzję od wykonania, a o tym w przypadku tej gry gry mam do powiedzenia dość sporo. Tytuł jest ciężko dostępny i płaciłem dość sporo, a zobaczywszy co oferuje, to stwierdziłem że mogli zrobić print to play i byłoby lepiej… Kojarzycie sobie taką grę jak Jungle Speed? Wspominałem raz czy dwa, że ona jest sprzedawana w nietrwałym pudełku, który po rozpakowaniu można wywalić. Zasadniczo to prawda, ale te opakowanie ma za zadanie zabezpieczyć zawartość gry, która mieści się w woreczku. Wiecie jakie było moje zdziwienie, kiedy z przesyłki wyjąłem sam worek, a elementy będące w środku były w “strunówkach”? Przepraszam, ale jak mam odróżnić używkę od nowej gry? Dlaczego worek płócienny, a nie tradycyjne pudełko? No już z tym mnie nieco rozdrażniono. W ogóle nie miałbym pojęcia, że to ta zamówiona gra planszowa, gdyby nie malutki wydruk na wspominanym worku. Graficznie w ogóle nie urzeka, ale miałem nadzieję, że taki obrót spraw wynika z specyficznego materiału, na którym musiał zostać wydrukowany obrazek. Komponenty… Pożal się, Boże – 14 żetonów, 4 płytki i instrukcja. Spis zasad do wydrukowana kartka papieru, ja serio myślałem, że ktoś mnie oskubał na te kilkanaście euro, skoro w podobnej cenie dostałem 3 pierwsze gry Cathali, które jakościowo są jakby nieco lepsze. To wygląda jakby ktoś na szybciora zrobił wersję print and play w domowym zaciszu, a przecież nabyłem to bezpośrednio od wydawcy! A wracając do kwestii grafiki: widać, że kto to robił rysować jakoś umie, ale nie jest grafikiem i talentu nie ma żadnego – przecież już uczeń szkoły plastycznej (uczeń, nie student) ogarnąłby to lepiej. A zatem… Płytka przedstawia skażone morze, które mieni się ni to żółtym, ni to zielonym kolorem, zaś w wyniku radioaktywności tej wody rozgwiazdy, które uformowały symetryczny układ przybrały kolor zielony. Tak, wiem że to tak naprawdę pustynia widziana z lotu ptaka, a te rozgwiazdy to palemki, ale tylko takie wyjaśnienie ma sens. Ja wiem, że struś jest największym ptakiem, ale skoro pionek reprezentujący te stworzenie jest 6 razy niż owa plama, to coś tu jest nie tak (zwłaszcza, że krzaki są tak duże jak struś). Też tępy wyraz twarzy “zwykłego” strusia może być wyjaśniony przez promieniowanie. Ponoć każdy z tych ptaków jest specjalnie wyszkolony, więc misja pod wodą, nawet dla z pozoru normalnego zwierzęcia nie jest taka głupia. No dobra, myślę że nie będę się dalej pastwił nad jakością wykonania oraz szatą graficzną, fakt że ten “artysta” w portfolio ma trzy gry i wszystkie dla nieznanego wydawnictwa Nestorgames, to o czymś świadczy. Przejdźmy do opisu zasad.

Płytki ustawiamy w kwadrat 2×2 tworząc pole do gry 6×6 (ta, bo to widać, jakieś delikatnie zaznaczone linie, dopiero później zauważyłem, że palmy wyznaczają jakieś pola, a brakowało w instrukcji rysunku poglądowego setupu), drzewa na centralnych polach płytek po przeciwnych stronach (ustawiam w obliczu lustrzanym, bo nie wiem co miał na myśli autor spisu zasad mówiąc po przeciwnych stronach) zaś pionki strusiów zakryte na 6 polach przed nami. W swojej turze poruszamy się wybranym pionkiem i obracamy płytkę o 90° w dowolną stronę. Jeżeli ruch zakończyliśmy na polu najbliżej przeciwnika (ruch, nie obrót płytki), to odsłaniamy ten pionek – jeżeli ma jakąś zdolności specjalną, to osoba do której należy ten żeton (bowiem możemy odsłonić ten przeciwnika) wykonuje ją. Wygrywa osoba, która jako pierwsza będzie miała odsłonięte 4 swoje pionki.

Ten czy tamten to mój struś

Żwawe są skrzydła strusia,
czy tak jak pióra bociana?
Księga Hioba 39, 13 (Biblia Tysiąclecia)

Pomijając kwestię samego wykonania, to Ostriches jest całkiem niezłą pozycją. Rzeczywiście jest to gra logiczna będąca krzyżówką jakiejś gry logicznej przypominającej warcaby z którąś “chaotycznych” gier Faiduttiego. Koleżanka stwierdziła, jakby zrobić z tego typowy abstrakt wykonany chociażby z drewna, na pewno by się lepiej przyjęło niż wersja z jakimś tematem wykonana jak gra typu print and play. Mogę się połowicznie zgodzić – na pewno klimatu nie ma w tej grze żadnego, a ruch strusi nie jest niczym uzasadniony, jednak świetne wykonanie graficznie w tym temacie na pewno by też pomogło.

Jak mówi staropolskie przysłowie “trollowanie jest sztuką”. I bez problemu można odnieść je do tego tytułu. Tutaj chodzi jak bardzo można zmylić przeciwnika, przecież na odwrocie te pionki wyglądają tak samo. I właśnie ruchem można sugerować wykonanie pewnej czynności rywalowi, wkurzać go oddalając od wygranej (chociażby cofając mu ruchy), czy już tak mieszać płytkami, że sam nie wie co się dzieje.

Choć po paru ruchach – zwłaszcza jak chce się ogarnąć kilka sytuacji podbramkowych na raz – ciężko zapamiętać gdzie są nasze pionki, to warto się starać to robić, gdyż niektóre mają ciekawe efekty: Podmiana dwóch kafelków, zamiana dwóch pionków, podejrzenie dwóch strusi oraz ustawienie drzewa w inne miejsce. Te ostatnie jest najmniej ciekawe, ale może się przydać przy torowaniu drogi – bowiem nie można ruszyć się na zajęte pole, a ruch pionka jest taki sam jak króla w szachach. Zamieniając płytki możemy przechylić szalę zwycięstwa na naszą stronę, a podglądając pionki mieć pewność co do następnego ruchu. Zatem odpowiednie wykorzystanie umiejętności również ma sens.

Z początku myślałem, że forma i zabawa szybko się wypali. Po odkryciu podobnych ruchów i technik oszukiwania oraz zmylania przeciwnika gra jednak odejdzie w odstawkę. Zagrałem około 10 razy i stwierdzam, że każda kolejna partia ma wiele do pokazania, że jednak ma sens usiąść do rozgrywki, choć widzę podobne ruchy otwierające. Mimo wszystko pomysłów na ukrycie swoich intencji, a tym samym wyprowadzenie rywala w pole jest całkiem sporo.

Gnaj ptaka

Szalony jest struś, który wtyka głowę w piasek, gdy otacza go stado hien.
Dan Brown, Inferno

Ostriches jest raczej ciekawostką, którzy zagorzali fani jednego z Brunonów będą chcieli mieć w kolekcji. Każda osoba, z którą testowałem stwierdziła, że mechanicznie jest całkiem dobrze, ale szału nie robi. Nawet zastanawiałem się, czy przez beznadziejne wykonanie już nie ma się żadnych oczekiwań do owej pozycji (naprawdę, graficznie nie zachęca i nie jest ciekawe) i stąd się stwierdza, że nie jest najgorzej, ale myślę że mechanika broni się sama z siebie.

Plusy:

  • proste zasady i przyjemna mechanika
  • pozwala na dozę kombinowania zmylając przeciwnika
  • całkiem niezła regrywalność

Minusy:

  • beznadziejne wykonanie, autor zasługuje na chłostę.

PowerMilk

Swoją przygodę z planszówkami zacząłem od Jungle Speed, Spadamy! i podobnych gier każualowych. Im więcej zagłębiałem się w gry planszowe, tym bardziej byłem nimi zainteresowany. Poza tym lubię musicale (ale ciężka muzyka rockowa też mi nie obca), seriale i filmy.