Skip to main content

Le Fantôme de l’Opéra (Upiór w Operze) – To upiór tej opery ma we władzy sny

Ten głos nawiedzał mnie, przybywał w snach
Christine w utworze Upiór w Operze

Bruno Cathala. Cóż, mógłbym na tym zakończyć ten artykuł, zwłaszcza że rozgrywka nawiązuje mechanicznie do Mr. Jacka, który jest dość popularny w Polsce. Nie mniej redaktorski obowiązek, a także zamiłowanie do tego musicalu i autora gry nakazują mi w pełni zrecenzować ten tytuł. Fabuła dość luźno nawiązuje do książki, na której oparto wspomniany spektakl (jeden z moich ulubionych!), bowiem w budynku Opery grasuje tajemniczy Upiór, którego tożsamość nie jest znana.

W gmachu Opéra Garnier

Świat głos mój zna
Upiór w utworze Upiór w Operze

Opera, przerażona diwa, górujący nad wszystkim Upiór. Tak przedstawia się okładka, podoba mi się ujęcie Upiora, jest on tajemniczy, a dodatku większy niż opera, więc ma się wrażenie jakby nad wszystkim górował, jakby pociągał za sznurki, jakby to on tu miał władzę. Wielkością pudełko jest takie same jak Mr. Jack, a wizerunkowo wolę zdecydowanie Upiora. Szata graficzna jest pełna kolorów, ma ciekawszą kreską i przyjemniej się na nią patrzy. Zawartość gry wydaje się dość skromna: pionki postaci, karty alibi, karty akcji, żeton La Carlotty i plansza. Karty to tak naprawdę kafelki, bardzo grube i porządnie wykonanie, zaś pionki to kawałek drewna, który należy okleić naklejkami. Podsumowując: Le Fantôme de l’Opéra pod względem wykonania i estetycznym jest porządny. Nie mniej mnie trochę boli fakt, że jest tak dużo przestrzeni w środku opakowania, co zostało podyktowanie wielkością planszy – gdyby nie ona, pudełko mogło być spokojnie dwa razy mniejsze.

Podobnie jak w Mr. Jacku, tak i tutaj rozgrywka jest asymetryczna: jedna osoba wciela się w Upiora, a druga w detektywa. Upiór chce wypłoszyć La Carlottę, aby anulować przedstawienie, zaś detektyw chce odkryć prawdziwą tożsamość Upiora. Gracz-Upiór dobiera jedną kartę alibi – to jest postać, w którą się wciela. Rozstawiamy postacie na wszystkich polach poza środkowymi, dajemy żeton ciemności gdzie jest Joseph, i blokujemy drzwi sąsiadujące z Madame Giry. Plansza przedstawia plan opery, po którym gracze będą poruszać pionki. Rozgrywka składa się z dwóch podobnych faz: detektywa i Upiora. Na początku tej pierwszej, należy przetasować postacie i wykładamy 4. Jedną z nich aktywuje detektyw, potem dwie Upiór, a następnie ostatnią również detektyw. Nie będę specjalnie wdawał się jakie są zdolności, część jest obowiązkowa, część wykonuje się zamiast ruchu, część po ruchu, a inne przed lub po. Ruch to przemieszczenie się maksymalnie o tyle pokoi, ile jest pionków w pomieszczeniu startowym na początku aktywacji (tak, tak, mankala). Po tym Upiór musi się określić czy może się objawić (jest sam w jasnym pomieszczeniu lub jakkolwiek w ciemnym) czy nie (jest z kimś w oświetlonym pokoju). Detektyw wyklucza niepasujących podejrzanych (np. jak Upiór może się ujawnić, to na pewno osoby będące z kimś w jasnym pokoju nim nie są) i zostaną obróceni na stronę niewinny. Carlotta przesuwa się w stronę pola anulowania przedstawienia o tyle pól, ile wynosi liczba podejrzanych. Faza Upiora jest podobna, tylko wykłada się pozostałe 4 postaci, a aktywacja przeprowadzana jest w następującym schemacie: Upiór, 2x detektyw, Upiór. Jeżeli spektakl zostanie odwołany lub zostanie tylko jedna postać jest na stronie “podejrzany”, to odpowiednio wygrywa Upiór lub detektyw.

Co skrywa maska?

W harmonii splata się, i głos i myśl
Upiór i Christine w utworze Upiór w Operze

Zawsze w takich grach dedukcyjnych przychodzi mi na myśl sformułowanie “Pojedynek umysłów”. Myślę, że najbardziej pasuje ono do charakteru Upiora w Operze. Każdy z graczy będzie chciał się wykazać większymi umiejętnościami dedukcyjnymi, czy detektyw da się złapać na rozrzucane mu przed nosem okruszki, czy Upiór jest przewidywalny, że da się zastawić na siebie pułapkę? Dlaczego taki właśnie ruch? Dlaczego ta postać? Dlaczego w to miejsce? Upiór zaś będzie dręczony myślami, czy przeciwnik się zorientuje, jak wykorzysta akcje, co zrobi z zaistniałą sytuacją? Zawsze w tych przypadkach jest ważne wyczucie rywala.

Zupełnie jak w większości gier dwuosobowych Bruna Cathali, tak tu ważne jest wykorzystanie okazji oraz odpowiednie reagowanie na reakcję przeciwnika. Mając jasny cel, dążymy do wygranej, przy czym jako Upiór nie chcemy wykonać zbyt oczywistych ruchów. Często swoimi akcjami będziemy chcieli rzucić cień podejrzenia na inną postać, zaś jako detektyw będziemy chcieli mieć takie ułożenie, które uniewinni największą liczbę osób. Wszystko to musi odbywać się przez wyważony wybór swoich akcji. Warto uwzględnić co potrafią postacie, bowiem akcja specjalna przybliży nas do wygranej. Meg zna tajemne korytarze, więc może się prześlizgnąć przed wzrokiem innych osób lub znienacka udaremnić plan Upiora. Przeniesie żetonu ciemności może odwrócić uwagę lub wykluczyć pewne opcje. Ściągnięcie sporej liczby osób do jednego pomieszczenia przez Christine utrudni zdemaskowanie Upiora, albo wręcz przeciwnie uniewinni większość podejrzanych.

Niegdyś wspominałem, że nie grałem Mr. Jacka, jedynie wersję kieszonkową i w porównaniu do niej rzadko wygrana jest kwestią przypadku. Nie doświadczyłem takich losowych ruchów, czy braku obrony przed ruchem kończącym. Często wygrana Upiora to brak dostatecznej dedukcji, zaś jego przegrana to złe wykorzystanie płytek postaci przez detektywa. Zauważyłem, że zapomina się o możliwości poruszenia się o tyle pokoi, ile postaci było w pomieszczeniu na początku aktywacji. Pójście dalej niż o sąsiednie pole może uratować beznadziejną sytuację.

Jest to gra asymetryczna, więc oczywiście pojawi się pytanie “Kim się gra łatwiej?”. Jeżeli pokazujemy komuś grę, proponuję dać mu detektywa. Upiór musi być bardziej uważny, ale po partii czy dwóch można zamienić się rolami. Potem różnice się zacierają i nie ma znaczenia w jaką rolę się wcielamy. Po prostu później będziemy dobrze się chować Upiorem lub wyciągać dobre wnioski grając detektywem.

Rozgrywka jest całkiem dynamiczna. Bierzemy jeden z dostępnych kafli i stosujemy się do akcji z nim związanych. Oczywiście analizowanie ruchów i wybór postaci może chwilę trwać, ale wtedy każdy jest zaangażowany w rozgrywkę. Gdy decyzję podejmuje Upiór, wtedy detektyw zważa na ruchy, aby wyłapać jakieś prawidłowości, zaś jeżeli jest tura detektywa, ten drugi gracz będzie patrzył czy jego tożsamość nie jest zagrożona. Raczej rzadko się zdarzy, że wykroczymy czas partii poza ten pudełkowy.

Często będzie tak, że po skończonej rozgrywce będziecie chcieli się zrewanżować zamieniając się rolami. Inne ułożenie postaci, inny sformowany stos akcji i alibi, inne podejście do partii. Dla mnie regrywalność jest na całkiem przyzwoitym poziomie. Nie widzę powodu, aby szybko się znudziła czy dojść łatwo jak myśli druga strona. Dodatkowo rozgrywka sprawdza się w praktycznie z każdym: nowicjuszem, doświadczonym graczem, starszą osobą, czy nawet dzieckiem. Wiadomo, że w niektórych przypadkach musimy poświęcić więcej czasu, aby przeciwnik przyswoił zasady, więc można dwie rundy pokazać przykładowo jak wyglądają.

Myślę, że warto wspomnieć o pewnej sytuacji, która nastąpiła podczas rozgrywki z osoba, której pokazałem tę grę po raz pierwszy. Po drugim ruchu już zostałem zidentyfikowany jako Upiór. Stwierdziłem, że to niemożliwe i zamieniliśmy się rolami. Analogiczna sytuacja, złapałem Upiora dość szybko. Nie wiem co nie grało, nie pamiętam czy graliśmy dobrze zgodnie z zasadami. Pewno teraz mając tyle partii za sobą mógłbym przeanalizować co się działo. Być może jednak to była wyjątkowa sytuacja i każdy z nas nadaje się na detektywa.

Problemy rozkapryszonej diwy

Fantazji odrzuć dziś nieostry kształt
Upiór w utworze Upiór w Operze

Upiór w Operze to ciekawa gra asymetryczna, w której ważne są zdolności dedukcyjne i blefowanie. Dla mnie to jedna z lepszych dwuosobówek Bruna Cathali. Podoba mi się ta umysłowa gierka, psychologiczne zagrywki i gonitwa między Upiorem a detektywem. Polecam!

Plusy:

  • bardzo ładna szata graficzna i dobre wykonanie
  • dobra asymetryczna rozgrywka
  • ciekawe zdolności postaci i mechaniki wyczucia gracza wraz wykorzystaniem danych akcji
  • zmusza do kombinowania i dobrej dedukcji ruchów przeciwnika
  • dynamiczna rozgrywka bez większego downtime’u (nawet jak ktoś długo myśli nad ruchem, nie przeszkadza to)
  • całkiem dobra regrywalność

Minusy:

  • dużo powietrza w pudełku

PowerMilk

Swoją przygodę z planszówkami zacząłem od Jungle Speed, Spadamy! i podobnych gier każualowych. Im więcej zagłębiałem się w gry planszowe, tym bardziej byłem nimi zainteresowany. Poza tym lubię musicale (ale ciężka muzyka rockowa też mi nie obca), seriale i filmy.