Skip to main content

NMBR 9 – Troszkę Tetris, troszkę Katamino

Nic nie ma tak zwodnego jak cyfra
Melchior Wańkowicz

Tak określił jeden z graczy ten tytuł. Choć porównywanie czegoś do innych gier po pierwszej rozgrywce jest niezbyt w moim stylu, to muszę przyznać, że opis bardzo trafny. NMBR 9 to ciekawa gra logiczna, w której wyobraźnia przestrzenna jest bardzo ważna.

9 na 7? Chyba się nie uda

Mówią, że cyfry rządzą światem. Nie, one tylko pokazują, jak świat jest rządzony.
Johann Wolfgang von Goethe

Całkiem duże pudło z nazwą gry od razu nam bije z informacją “to jest gra abstrakcyjna”. Oczywiście nie dosłownie, ale widząc opakowane, które nie ma pięknych, kolorowych i cudacznych ilustracji można się tego spodziewać. W środku mamy kafelki cyfr w dość nietypowych kształtach, które teoretycznie się wzajemnie uzupełniają (wyjaśnię to w dalszej części recenzji), a poza tym dodatkowo karty z cyframi. Nie mam za bardzo do czego się tutaj doczepić, wykonanie całkiem niezłe, mocno minimalistyczne i oszczędne, podobnie jest z szatą graficzną. Z jednej strony twórcy gry nie udawali, że gra jest niczym innym jak abstraktem, z drugiej strony widziałem, że takie gry można podać w ciekawszej formie.

Zasady gry nie są zbyt trudne. Po kolei gracze wyciągają kartę (ale może to robić jedna osoba) i mówi jaka cyfra na niej jest, po czym gracze otrzymują odpowiedni kafelek. Zadaniem uczestników zabawy jest ułożenie płytki: musi być ułożone stroną z cyfrą ku górze i musi się stykać z co najmniej jednym kwadratem z poprzednio dołożoną liczbą (oczywiście nie tyczy się to dla pierwszej płytki). Sednem zabawy jest “wchodzenie” na wyższy poziom, czyli położenie jakieś cyfry na innych, możemy to zrobić jeżeli ona nie będzie znajdować się nad pustą przestrzenią i będzie leżeć na co najmniej dwóch cyfrach. Gra kończy się w momencie, gdy wyczerpie się stos kart (czyli każda cyfra będzie dwa razy). Zliczamy punkty, czyli suma cyfr na danym poziomie razy ten poziom – przy czym najniższy jest zerowy (zatem żadna cyfra nie daje nam punktów).

Wciąż istnieją matematyczne szanse

Zera są jajkami znoszonymi przez inne cyfry.
Ramón Gómez de la Serna

Logiczna gra, w której ułożenie jest bardzo ważne. Oczywiście zauważymy, że płytki do siebie pasują, jak wspomniałem czysto teoretycznie. Dlaczego? A bo dlatego, że dochodzi jeszcze kwestia obrotu, ustawienia i aktualnego ułożenia całości naszej konstrukcji. Przeważnie większość osób ustawia kafelek, gdzie uważa to za właściwie, a potem widzi błędy swoich decyzji nie mogąc ułożyć najprostszych konstrukcji ponieważ pojawiła się jakaś dziura i nie można jakoś sensownie ułożyć. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby przykładać kafelek na każdy możliwy sposób i szukać optymalnego rozwiązania, no jedynie w ten sposób testujemy cierpliwość mniej wyrozumiałych graczy.

Jeden z uczestników zabawy stwierdził, że jedyną interakcją między graczami, to podglądanie jak kto układa. Oczywiście było to wypowiedzane w formie żartu, bowiem każdy grał fair, ale ciężko mu nie odmówić racji. Nie ma żadnego elementu, który powoduje nawiązanie interakcji między graczami, więc każdy sobie rzepkę skrobie. Z drugiej strony, nie wiem jak ona miałaby wyglądać. Karty pozwalające zamieniać u przeciwnika cyfry? Jakiś sposób na kradzież kafelków? Żeton zmuszający do pomocy innego gracza? No właśnie brzmi to głupio i psuje cały sens rozgrywki.

A skoro nie ma żadnej interakcji, to czy stoi coś na przeszkodzie, aby grać samemu? Właśnie dla mnie jest to pozycja solo z dodanym wariantem wieloosobowym. Instrukcja wspomina, że 100 punktów to bardzo dobry wynik, ale ja nigdy nie wyszedłem poza pułap 40 paru punktów, choć rozumiem, że jest możliwe, aby tyle nagromadzić. Fani łamigłówek i układanek będą ślęczeć nad jednym ruchem kilka minut, więc opanują zdobywanie punktów do perfekcji.

Istotą tej pozycji jest właśnie “masterowanie”, czyli co raz większa optymalizacja i planowanie ruchów, aby uzyskać jak najwyższy wynik. W pewnym momencie osoba, która mocno ogrywa ten tytuł będzie zdecydowanie na lepszej pozycji niż nowicjusz. Może to trochę zniechęcić nowych graczy, ale też po to jest tryb jednoosobowy, aby nadrobić straty. Dodatkowo kiedy mamy różne sposoby na ułożenie tych samych cyfr, to znaczy, że mamy większą regrywalność. Jakie było zdziwienie mojej znajomej, że dokładając drugą płytkę w grze czteroosobowej każdy zrobił to na inny sposób. Stąd przecież różnice punktowe, każdy układa jak mu wygodnie. A 20 kart daje trochę możliwych kombinacji, kiedy dodamy to, że możemy ułożyć jeszcze te cyfry w dowolny sposób… O regrywalność nie ma co się martwić.

Pod pojęciem losowości obecnie podpina się dużo rzeczy, na moje za dużo. W tej grze wiemy doskonale ile i jakich cyfr będzie, nie znamy jedynie kolejności. Osobiście to dla mnie nie jest żadna losowość, a nawet zakładając, że zawsze te karty są w tej samej kolejności, to idealny sposób na testowanie tego “masterowania”. Nie mniej inaczej byłoby nudno, więc dobrze, że nie mamy ciągle tak samo. Cóż, skalowalność to dla mnie pojęcie abstrakcyjne w stosunku do tej gry, każdy gra samemu, nic nie przeszkadza nikomu, a ograniczeniem liczby graczy jest jedynie liczba kafli.

Cyfry, cyferki, cyfrunie

Nie wszystko, co można obliczyć liczy się i nie wszystko, co się liczy, można obliczyć.
Albert Einstein

Niesamowicie prosta, przyjemna i abstrakcyjna gra logiczna, która może trafić w serca wielu graczy. Osobiście nie jestem fanem abstraktów (tak, tak, piszę to tu prawie zawsze), ale podane w jakiejś ciekawej formie na pewno mnie zainteresują. Tak było w przypadku NMBR 9. Od pierwszej partii ten tytuł przypadł mi do gustu, a kolejne partie potwierdzają, że to ciekawa pozycja (mimo, że zawsze mam najsłabszy wynik). Być może kwestią sporną cena, rzeczywiście się wydaje że 80zł (SCD) to troszkę dużo jak tę zawartość.

Plusy:

  • ciekawe wykonanie
  • interesująca mechanika
  • naprawdę wysoka regrywalność
  • tryb solo

Minusy:

  • brak interakcji
  • dość wysoka cena

PowerMilk

Swoją przygodę z planszówkami zacząłem od Jungle Speed, Spadamy! i podobnych gier każualowych. Im więcej zagłębiałem się w gry planszowe, tym bardziej byłem nimi zainteresowany. Poza tym lubię musicale (ale ciężka muzyka rockowa też mi nie obca), seriale i filmy.