Skip to main content

Duże i Włochate – Gra w skojarzenia

Pierwsze skojarzenie nie bez powodu tak interesuje psychiatrów. Pierwsze skojarzenie bowiem wypływa z podświadomości, a ta wiadomo co zawiera przede wszystkim: szczerą prawdę o poczuciu winy.
Małgorzata Musierowicz, Opium w rosole

Gry skojarzeniowe są raczej popularne: Dixit, Karty Dżentelmenów, czy Apple to Apples. Prosta mechanika połączona z zabawą w dużym gronie znajomych może się sprawdzić. Niedawno do tego typu gier dołączyła gra Duże i Włochate. Czy to już nie przesyt rynku? Czy trafiła w mój gust? Czy wszystko w niej jest w porządku? Postaram się na wszystko odpowiedzieć w recenzji.

Z czym to powiązać?

Skojarzenia są obrazem duszy.
Andrzej Sapkowski, Miecz przeznaczenia

Żółte pudełko z tytułem – słowo “Duże” wzorowane na mur, zaś “Włochate” jakieś owłosione zwierzę (przez kolor kojarzy mi się z Ciasteczkowym Potworem). Niewiele to mówi o grze, prawda? Taki minimalizm ma jednak ma za zadanie uwypuklenie tytułu, aby osoba mająca pierwszy raz styczność z tą pozycją zastanowiła się i pomyślała “o co w ogóle chodzi?”. W środku mamy pełno kart z przymiotnikami, troszkę żetonów i klepsydrę. Raczej zawartość specjalnie nie odbiega od tego, co ze sobą prezentuje typowa gra skojarzeniowa. Prosta szata graficzna, proste żetony, typowa klepsydra, nic co się specjalnie wyróżnia w grafice. Mogę powiedzieć jedynie, że żółte i niebieskie barwy są bardzo przyjemne dla oka.

Każdy po kolejny będzie wcielał się w rolę sędziego. Ten wykłada trzy karty przymiotników i zasłania jeden z nich. Reszta graczy podaje skojarzenie (osoba, miejsce, rzecz, zdarzenie, może być dosłownie wszystko), jego zdaniem pasujące do obu słów. Po podaniu hasła kładzie znacznik na zakrytą kartę. Najwolniejszy gracz zostaje “zgadującym”, nie wymyśla skojarzenia, ale bierze znaczniki i wybiera jeden – w ten sposób wskazuje osobę, która według niego trafi w gust sędziego. Następnie sędzia podaje swój typ i osoba, która go podała otrzymuje odkryte karty, zaś jeżeli zgadujący poprawnie wskazał odpowiedź dostaje zakrytą kartę, w przeciwnym wypadku musi stracić punkt. Po rozegraniu 2-3 kolejek (w zależności od liczby graczy) zliczamy zdobyte karty – osoba mająca ich najwięcej wygrywa. Jeżeli jest mało graczy lub uważacie, że system oceniana jest niesprawiedliwy możecie spróbować wariant bez sędziego. Wszystko jest analogiczne z wyjątkiem, że na umówiony znak wszyscy gracze wskazują kto ich zdaniem podał najbardziej trafną odpowiedź, a zgadujący wskazuje kto dostanie najwięcej głosów. W przypadku remisu należy się podzielić kartami.

Niezbyt fortunne skojarzenia

Australia to ciepłe słowo, wzbudzające trudne do opisania pozytywne skojarzenia.
Marek Tomalik, Australia. Gdzie kwiaty rodzą się z ognia

No cóż, nie powiem, tytuł mnie zaintrygował. Po usłyszeniu jego już wzbudza jakieś skojarzenia, myślę że sporo osób raczej o miejscach intymnych ;). Rozmowy o tej grze posłyszane przez niewtajemniczonych również wzbudzają chichoty i śmiechy. Spełnia swoje zadanie, usłyszysz tytuł i coś się kojarzy, nawet jak jest to wtedy przedmiotem żartów. Na chwilę pozostanę w tematyce tabu. W zależności od grupy osób – szczególnie grając z młodzieżą licealną lub dorosłymi – zestawienia przymiotników mogą wywoływać takie skojarzenia, że pojawiają się wypieki na twarzy, wstydliwe uśmieszki czy inne podśmiechujki. Nawet jedna z osób trochę się zdziwiła, że ma taki jednoznaczny tok myślenia. Rzeczywiście momentami nasuwają się same takie teksty, więc unikanie ich nie ma sensu, ale zamiast użyć je bezpośrednio lepiej jakoś ciekawie zawoalować.

Jednak to nie jest gra, w której trafia się wyłącznie rozporkowy humor. Wręcz przeciwnie, niektóre odpowiedzi nie są proste, zabawne czy jednoznaczne. Bywają refleksyjne, poruszające, nieprostolinijne, interesujące, smutne, dramatyczne, głębokie czy niepokojące. Właśnie takie najbardziej lubię, choć przy tej pozycji często wybuchamy śmiechem, to jednak lubię ten moment, kiedy ktoś wypowie skojarzenie, nad którym warto się zastanowić nieco dłużej.

Zdecydowanie bardziej wolę wariant bez sędziego. Jeżeli znamy dobrze jakąś osobę, to można powiedzieć hasło, które będzie pasować do jego toku myślenia i mamy pewne punkty, ale grając bez sędziego musimy dostosować się do całej grupy. Jest to trudniejsze, ale możemy być bardziej spontaniczni, otwarci i szczerzy. Też jakby punktacja jest bardziej sprawiedliwa, a w dodatku na mniejszą liczbę osób lepiej wypróbować tę opcję.

Oczywiście poziom zabawy zależy w głównej mierze od współgraczy – ich otwartości, kreatywności, poziomu humoru, bystrości i nietypowego myślenia. I zdecydowanie lepiej grać w gronie znajomych, jeżeli ktoś nie czuje się komfortowo w danym towarzystwie albo nie ma jakiejś więzi między uczestnikami zabawy, to można odebrać rozgrywkę jako średnią. W innym przypadku możemy pozwolić sobie na swobodę, więc absurdalne, dziwne i pokręcone skojarzenia nie zostaną odebrane jako niestosowne czy wystawimy już jakąś ocenę graczowi.

Spora liczba przymiotników daje nam ciekawe połączenia, które mogą nawet się wykluczać (pamiętam, że zasłoniłem kartę i zostawiłem “wściekłe” i “łagodne”), więc możliwości do zabawy i puszczenia wodzów fantazji mamy sporo. Nie mniej kombinacji jest całkiem dużo, więc w tym prostym rozwiązaniu zawarto niezłą regrywalność. Tytuł cierpi na typową przypadłość gier imprezowych: im więcej, tym lepiej. W pełnym składzie każdy będzie się prześcigał, aby nie być ostatni, bowiem jako zgadujący będziemy mieli większy problem. Co to za zabawa jak na 4 osoby mamy dwa lub trzy (w zależności do wariantu) skojarzenia?

Pewna możliwość modyfikalności tej pozycji również wychodzi na plus. Teoretycznie osoba, która nie odgadła typu sędziego powinna stracić kartę, ale my gramy, że po prostu nie zyskuje punktu. Po prostu źle typowała i nie widzę sensu, aby ją za to karać, bo rozgrywka ma dostarczać frajdę. A skoro dostarcza, to czemu nie zrobić jeszcze jedną kolejkę? Albo dwie? Gramy z dziećmi, no to wywalmy przymiotniki, które dorosłym będą się jednoznacznie kojarzyć (na pewno “seksowne”, a reszta wedle uznania). Pewno też pojawią się szybko własne warianty, domowe zasady czy sposoby na grę.

Słowo-klucz

Stop. Stop. Przestań, niech skojarzenia wyhamują, zanim będzie tutaj karambol z zylionem ofiar.
Jakub Żulczyk, Zrób mi jakąś krzywdę

Duże i Włochate to zabawna odmiana gier skojarzeniowych, która przez swoją uniwersalność może być zagrywana przez dzieci, dorosłych, rodziny, nowicjuszy planszówkowych czy starych wyjadaczy. Hasła bywają proste, ale bardzo trafne, ale również zastanawiające, które nie są szablonowe. Owa pozycja pobudza wyobraźnię, integruje z ludźmi, a przede wszystkim bawi.

Plusy:

  • uniwersalność tytułu buduje szeroki target
  • wystawia naszą wyobraźnię na próbę
  • nietypowe podejście do sprawdzonego typu gier
  • ciekawy wariant bez sędziego
  • dobra regrywalność i modyfikalność

Minusy:

  • zaburzona skalowalność, typowa dla imprezówek
  • wrażenia z gry oparte są na nastawieniu współgraczy

Dziękuję wydawnictwu Fabryka Kart Trefl-Kraków za przekazanie egzemplarza do recenzji

Trefl Joker line

PowerMilk

Swoją przygodę z planszówkami zacząłem od Jungle Speed, Spadamy! i podobnych gier każualowych. Im więcej zagłębiałem się w gry planszowe, tym bardziej byłem nimi zainteresowany. Poza tym lubię musicale (ale ciężka muzyka rockowa też mi nie obca), seriale i filmy.