Skip to main content

E-planszówka: Star Realms – Kosmiczny pojedynek flot

Nie miałem do czynienia z karcianą wersją Star Realms, o ile liczyć reimplementację Cthulhu Światy. Kiedyś ściągnąłem na tablet sprawdzając cyfrowe konwersje gier planszowych i przyznam się szczerze, że aplikacja mnie zachwyciła. Obecnie czekam na polską edycję tego tytułu, ale oczekiwanie umilam grając w elektroniczną wersję.

Po uruchomieniu aplikacji do naszych uszu dojdzie przyjemna futurystyczna muzyka. Menu pozwala na wybranie kilku opcji: rozgrywka on-line, kampania, standardowa przeciw AI i przeciw innemu graczowi na tym samym urządzeniu. Oczywiście dostępne też są opcje, których szczerze mówiąc troszkę nie rozumiem. O ile zmiana szybkości animacji, głośności muzyki i dźwięków jest dla mnie logiczna, to nie widzę co daje zmiana statycznej kamery i dynamicznego pola gwiazd. Pewno są to na tyle subtelne zmiany, że ich nie dostrzegłem.

Ogółem koncept gry jest taki sam dla każdego trybu, różni się jedynie celem, kartami startowymi i tym podobne. Teoretycznie jest jakaś fabuła, jakieś frakcje, jakieś rodzaje statków, ale tak naprawdę nie ma to na wpływu na odbiór gry, więc osobiście mało się tym interesowałem. Star Realms jest grą z budowaniem talii, będziemy dociągać 5 kart (pierwszy gracz w pierwszym dociągu 3) i zarządzamy nimi. Podstawowe karty dają nam atak lub monety na handel. Zawsze jest między graczami 5 kart, to jest “rynek” skąd możemy nabyć nowe do naszej talii. Atak, to liczba obrażeń jakie możemy zadać bazie przeciwnikami lub bezpośrednio jemu – bo właściwie naszym zadaniem jest właśnie wyzerowanie życia (nazywane autorytetem) przeciwnika. Inne akcje są trochę bardziej zaawansowane, pozwalają na zdobycie autorytetu, darmowy zakup statku, usunięcie poza grę jednej karty z ręki lub odrzutów, wywalenie karty z rynku, zmuszenie przeciwnika do odrzutu karty, itp. Niektóre zdolności aktywują się jeżeli mamy zagrany dany kolor karty, najczęściej jest to jakieś wzmocnienie. Poza kartami statków są bazy: te dzielą się na dwa typy – zwykłe i posterunek. Każdy z tych typów nie usuwa się na koniec rundy, więc zawsze przynosi jakieś profity i ma określoną żywotność. Posterunek dodatkowo uniemożliwia atak bezpośredni, dopóki jest w grze.

Właściwie takie są ogólne zasady tej gry. Tryby online, vs. AI oraz pass and play nie różnią się mocno, jedynie kto jest naszym przeciwnikiem – inny gracz w czasie rozgrywki przez Internet, sztuczna inteligencja czy osoba, z którą gramy na tym samym urządzeniu. Najbardziej przypadł mi do gustu tryb kampanii. Jest to fabularne przedstawienie pewnej historii i walki pomiędzy Unią a Rebelią oparte na systemie wyzwań oraz zadań. Każda misja z kampanii to inna talia startowa, coraz trudniejsze zadania i wyzwania przypominające achievementy.

Rozgrywka jest dość kombogenna. Nie raz byłem pod wrażeniem, co przeciwnik wymyślił zabierając mi nawet połowę życia. Sekret tkwi w tym, co chcemy kupować. Jeżeli trafi się dobry dociąg kredytów, możemy kupić kilka tańszych kart lub jedną droższą. Przeważnie te drugie dają lepsze efekty, ale silniejsza może być kumulacja z mniej wartościowych statków. Ogółem stos kart dzieli się na 4 kolory (fabularnie są to frakcje): zielone zapewniają pieniądze, czerwone atak, niebieskie autorytet, a żółte najprościej jakieś triki (np. przeciwnik musi odrzucić kartę). Ogółem tak bywa, nie jest to zasada.

Właściwie co przyciągnęło mnie do tytułu to ta lekkość rozgrywki, za którą stoi głębia. Nie będziemy przecież kupować na oślep, trzeba zastanowić się jak chcemy złożyć naszą talię i jakie efekty móc wywołać. Wspomniałem, że niektóre aktywują dodatkową akcję jeżeli zagramy inną kartę w kolorze. Nie zauważyłem, aby były mieszane efekty, tzn. na żółtych kartach zawsze będzie żółty symbol, więc rzadko opłaca się inwestować w wiele barw – osobiście lubię łączyć żółte z zielonymi lub niebieskimi, wtedy mam możliwość wywołania dość wkurzającej mocy z stałym dopływem funduszy lub możliwością odnawiania życia.

Symbolika jest dość prosta i czytelna. Nie rozumiem jak można było w Cthulhu Światy skopać ten element. Większość efektów jest opisana symbolami: coś dostaje, jeżeli to zagram, dodatkowa zdolność włącza się jeżeli odrzucę kartę z gry, itp. Te nieco bardziej zaawansowane możliwości są opisane za pomocą tekstu. A to darmowy zakup, a to wywalenie karty poza grę (aby uwolnić talię od słabszych kart startowych), a to zmuszenie przeciwnika do odrzucenia karty. Bazy są ustawiane poziomo, więc pewno fizycznie łatwo je odróżnić od reszty zagranych kart, więc przypadkowo nie damy na odrzut.

Interfejs jest dość przejrzysty, możemy zagrywać karty automatycznie przez przycisk “Play all” albo manualnie po kolei każdą. Jeżeli przed zagraniem jakiejś karty musimy podjąć decyzję, to dostaniemy odpowiednią informację. Tak samo jak nie wykorzystaliśmy całego ataku, zakupu czy zdolności bazy. Przez to od razu możemy zacząć grę poznając możliwości. Poza tym grając na małym ekranie możemy przybliżyć kartę czytając konkretniej jakie ona ma opcje.

Z początku zdziwiłem się, że nie ma żadnego tutoriala czy wprowadzenia. Owszem, gra jest prosta, ale przydałby się jakie samouczek, w którym będzie zawarta informacja jak grać oraz co jest celem. Okazało się, że tutorial jest, tylko nie włącza się automatycznie po wyborze rodzaju gry. Jest on dość obszerny i zawiera nawet szczegółowe informacje na temat kart.

Aby móc grać online należy posiadać pełną wersję gry oraz założyć konto. Chciałem wypróbować tę funkcję, ale jak zawsze miałem szczęście i nikt nie miał nigdy otwartej partii, ani nikt nie dołączył do mojej. Szkoda. Rozgrywka zaintrygowała mnie na tyle, że nabyłem dodatki. Na pewno wspomnę o nich więcej jak je ogram i lepiej się dowiem co dodają. Skoro tak mocno wciąga gra, że z chęcią zagram 5-6 partii z rzędu i kupiłem rozszerzenia, to naprawdę jest dobra.

Plusy:

  • już darmowa wersja dostarcza ciekawych doświadczeń
  • kombogenna rozgrywka
  • możliwość tworzenia ciekawych talii
  • prosta mechanika
  • kilka trybów gry, szczególnie polecam kampanię
  • szybka, dynamiczna rozgrywka, która generuje syndrom jeszcze jednej partii
  • ciekawy interfejs z dobrymi efektami dźwiękowymi oraz świetną muzyką
  • prosta symbolika, łatwa do zapamiętana
  • przyjemny tutorial

Minusy:

  • brak graczy do trybu online

PowerMilk

Swoją przygodę z planszówkami zacząłem od Jungle Speed, Spadamy! i podobnych gier każualowych. Im więcej zagłębiałem się w gry planszowe, tym bardziej byłem nimi zainteresowany. Poza tym lubię musicale (ale ciężka muzyka rockowa też mi nie obca), seriale i filmy.