Skip to main content

Kowale Losu – Wykuj swoją kostkę przeznaczenia

Całą bezkształtną masę kruszców drogocennych,
Które zaległy piersi mej głąb nieodgadłą,
Jak wulkan z swych otchłani wyrzucam bezdennych
I ciskam ją na twarde, stalowe kowadło.
Leopold Staff, Kowal

Rzadko, bo rzadko, ale zdarza się na rynku planszówkowym pewna innowacja, która być może przechodzi bez echa albo jest uznawana za ciekawostkę. Z początku był to pewno Dominion, a obecnie będą to Kowale Losu. Wydaje mi się, że deck-building to jedna z bardziej rozchwytywanych mechanik, a że niedługo zobaczymy niejednokrotnie grę z wymiennymi ściankami w kostkach.

Kuźnia własnego losu

Nie każdy jest kowalem swego losu.
Przeważnie bywa się kowadłem.
Wiesław Malicki

Okładka jest dość tajemnicza, nazwa gry z wielkim kamieniem szlachetnym (w środku widzimy odbicie jednego z bohaterów), a dookoła ten beżowy czy kremowy kolor. Taki zabieg widzieliśmy przy Abyss i na moje to ciekawe rozwiązanie. Tworzy pewną aurę mistycyzmu i tajemniczości nie dając więcej szczegółów, na których możemy budować swoje założenie o grze. Kowale Losu są na pewno jedną lepiej wyglądających gier. Ilustracje to całkiem udana robota, na mnie zrobiła ogromne wrażenie. Jednak co mnie zaskoczyło to sposób wykonania wypraski, przemyślano miejsce na naprawdę wszystko, przez co możemy szybko posegregować elementy. Wykonanie komponentów jest dobre, obawiałem się, że szybko po wymianie ścianek, te będą miały ślady użytkowania – jednak po tych kilku partii nie zauważyłem na nich skazy.

Tura gracza składa się z kilku faz. W pierwszej wszyscy (nieważne kto jest aktywnym graczem) rzucają kostkami i otrzymują zasoby, które wyrzucili. Potem aktywny gracz może aktywować dowolną liczbę kart z efektem wzmocnienia (koło zębate). Następnie wybiera czy wykonuje heroiczny czyn czy kuje ścianki kostek. Pierwsze polega na opłaceniu kosztu w odłamkach słońca lub księżyca, aby wziąć kartę, zastosowanie ewentualnego efektu natychmiastowego i dodaniu punktów chwały, a jeżeli ma jakiś efektu stały (automatyczny albo wzmocnienie) to jeszcze warto odwrócić i przydzielić do odpowiedniego stosu. Kłucie kostki polega na zakupie odpowiednich ścianek (tak, można więcej niż jedną) i wymianie ich na wybranych kostkach. Możemy raz poświęcić dwa odłamki słońca, aby powtórzyć krok trzeci. Gdy wszyscy gracze wykonali turę zmienia się osoba rozpoczynająca i przesuwamy znacznik rund. Na koniec 9. lub 10. rundy (w zależności od wariantu osobowego) wygrywa osoba, która ma najwięcej punktów.

Kostką w potwora

Trudno być kowalem własnego losu w cudzej kuźni.
Jacek Wejroch

Trzeba przyznać, że mechanika tworzenia własnych kostek jest oryginalna i ciekawa. Daje to sporą dowolność w wyborze ścianek oraz budowaniu kostek. Możemy traktować to jak zabawę i brać co nam się podoba, próbować różne rozwiązania czy starać się budować kostki optymalnie. W pewien sposób wpływamy na losowość, z czasem pozbędziemy się gorszych ścianek na rzecz lepszych. Niestety, niezależnie jak dobrze tworzymy nowe kostki, to nadal nie unikniemy słabych rzutów. Jedna czy dwie nowe ścianki nie daje nam poczucia, że kiedykolwiek je wyrzucimy i zdobędziemy odpowiednie surowce. Gdyby jeszcze dodano możliwość wpływu na wynik rzutu, ta gra byłaby ciekawsza.

Bajecznie wyglądająca gra, prosta mechanika i szczypta losowości, to wręcz idealny przepis na grę planszową dla nieobeznanych z tego typu rozgrywką. To prawda, że jest to głównie tytuł dla rodzin lub osób niesplanszowanych, ale zabawa jest na tyle przyjemna, że doświadczeni gracze również chętnie przystąpią do partii – oczywiście w formie ciekawostki lub fillera.

Partia jest bardzo dynamiczna, na tyle, że dość często się gubiłem czy już cała kolejka poszła czy to może już nowa tura czy jak. Choć tak szybko idzie gra, to jeżeli jesteśmy aktywnym graczem, najlepiej wydać wszystkie dostępne zasoby. Kiedy byliśmy pierwszym graczem, to w zależności od liczby osób biorących udział w zabawie znów będziemy mogli wydać zasoby za 6, 5 lub 7 rzutów. Warto zatem zainwestować w przedłużenie toru zasobów lub wydawać szybko surowce.

Z tym wiąże się inna cecha gry – trzeba też szybko kupować ścianki, bowiem szybko się kończą. Jeżeli będziemy źle tworzyć nowe kostki, to nie będziemy mieli szansy na naprawę tego błędu, gdyż zejdą wszystkie najbardziej wartościowe ścianki.

Skalowalność jest całkiem niezła, pomijając fakt, że wykonuje się różną liczbę rzutów w zależności od graczy trochę drażni, ale inne kwestie dość sensownie. Dla dwóch graczy fazę otrzymywania boskich darów robi się podwójnie, ścianek w sanktuarium jest dwa razy mniej i również mamy 2 karty do kupna zamiast 4. W zależności od wariantu osobowego również rozgrywana jest inna liczba rund.

Mimo pewnej dowolności w budowaniu kości gra staje się dość szybko powtarzalna. Niby jest kilka potworów, niby jest sporo ścianek do wyboru, ale i tak łatwo wychwycić co jest opłacalne do atakowania oraz co warto kupować. Oczywiście, jeżeli ktoś lubi iść trudniejszą ścieżką, to może się pobawić i kombinować na różne sposoby, ale coś czuję, że i tak dojdzie do moich wniosków.

Zastanawiałem się dlaczego instrukcja wspomina, aby mieć zawsze kostki wynikiem rzutów na górze – przecież za chwilę znowu będziemy wykonywać rzut. Otóż w pewnych sytuacjach możemy otrzymać boski lub pomniejszy dar poza swoją turą lub dostać więcej niż raz. Głównie to dzięki pomocy niektórych kart, a też jeżeli ktoś nas przegnał. Otóż po wykonaniu heroicznego czynu ustawiamy się na odpowiednim portalu, gdy ktoś inny wchodzi na ten portal, to wracamy na środek i dostajemy boski dar.

Okiem graczy

Powiadają, że człowiek jest kowalem swego losu.
Ale dość często los jest kowalem, zaś poniektóry człowiek kowadłem.
Zygmunt Fijas

Niby każdy jest kowalem swojego losu, ale bez wiernych towarzyszy ciężko się go kuje. Oto opinie o grze osób, z którymi grałem

Gra zauroczyła mnie bajecznymi grafikami. Bardzo fajny mechanizm tworzenia własnych kości, który jest czymś nowym i ciekawym. Sama gra jest bardzo prosta, ale może być bardzo powtarzalna.
Waldek
Fajne, długo czekałem na grę z takimi kostkami.
Dawid
Podoba mi się ta gra. Ulepszanie kości kojarzy mi się trochę z deck buldingiem ale ze zwiekszoną losowością. Można obrać różne strategie modyfikując kości rożnymi kombinacjami lub na bieżąco decydować o kolejnym ruchu

Gabriela
Gra zdecydowanie ciekawa pod kątem mechanizmu wymiany ścianek. Podobała mi się wizualnie, aczkolwiek powątpiewam w regrywalność na dłuższą metę, karty potworów mogą się opatrzyć mimo że jest więcej niż jeden ich układ. No i losowość, jak to w grze kościanej, . może drażnić.
Rafał

Heroizm z Kostki

Kowale Losu są całkiem udaną pozycją, choć wolałbym, aby była mniej powtarzalna. Podejrzewam, że będą pewne rozszerzenia tej gry dające więcej zabawy osobom znających lepiej gry planszowe. Na pewno będzie u mnie służyć jako filler, ciekawostka i zachęta do planszówek dla osób mało splanszowanych.

Plusy:

  • świetny wygląd, porządne wykonanie, doskonała wypraska
  • proste zasady
  • ciekawa mechanika podmiany ścianek w kostce
  • duży dynamizm rozgrywki
  • dowolność w konstruowaniu kości
  • dobra skalowalność

Minusy:

  • dla osób znających planszówki jest to forma ciekawostki
  • staje się dość szybko powtarzalna

 

Dziękuję wydawnictwu REBEL za przekazanie egzemplarza do recenzji

PowerMilk

Swoją przygodę z planszówkami zacząłem od Jungle Speed, Spadamy! i podobnych gier każualowych. Im więcej zagłębiałem się w gry planszowe, tym bardziej byłem nimi zainteresowany. Poza tym lubię musicale (ale ciężka muzyka rockowa też mi nie obca), seriale i filmy.