Skip to main content

Batman The Animated Series: Dice Game – Złoczyńca napada kością

Batman. Mroczny rycerz. Obrońca Gotham. Zamaskowany krzyżowiec. Najlepszy detektyw na świecie. Łowca w pelerynie. Demon nocy. Różne są określenia na tego superbohatera, który jest moim ulubionym herosem. Wiedząc, że nie zawsze warto opierać się pokusie, od razu kupiłem tę kościankę.

Kości na bank

Niedawno recenzowałem Chupacabrę, która jest przedstawicielem gier kościanych w tubie. Do tej rodziny należy też recenzowana gra. Poza kostkami w pudełku są żetony używane w dodatkowym wariancie rozgrywki. Kości zaś są ładne, customizowane, fajnie zdobione. Szata graficzna bazuje na motywach animowanej wersji Batmana.

Zasady tej gry są proste – zaczynając od osoby, której śmiech najbardziej przypomina Jokera każdy wykonuje swoją turę. Najpierw wyciągamy 3 kości i rzucamy nimi. Worek z kasą to punkt. symbol Batmana? Jak masz 3 to tracisz turę. Alarm? Przerzut. Po rzucie możemy zdecydować się na kolejny rzut – wtedy bierzemy nowe 3 kości (Alarm należy przerzucić i jest wliczany do tych trzech dobieranych). Jeżeli nie złapał nas Batman, to zapisujemy punkty. Osoba, która zdobyła 30 punktów na koniec gry wygrywa. Żetony złoczyńcami dają dodatkowe zdolności: Kobieta-kot podwaja punkty z niebieskich kostek, Trujący Bluszcz ignoruje jedną niebieską kość Batmana, Joker dodaje punkt za zestaw kości każdego koloru, a Człowiek-Zagadka pierwszy rzut wykonuje 4 kośćmi, a gdy mu się nie podoba, może go zignorować (wtedy rzuca 3 kośćmi).

Zło nigdy nie śpi

Szczerze, to nie bardzo umiem napisać dużo więcej niż przy Chupacabrze – to jest właśnie ten typ gry, miła kościanka na odstresowanie, reset mózgu, do wyciszenia się. Prosta mechanika, w której niezbyt wiele zależy od nas i nie ma szczególne dużo decyzyjności, bardzo sprzyja takiej rozgrywce.

To, co odróżnia te turlanki w tubie, to tematyka. W tym przypadku jest to animowany serial o Batmanie. Należy pamiętać jak bardzo bezkrwawa i przyjazna dla młodego widza była ta seria – stąd tutaj taka fabuła, że złoczyńcy chcą okraść bank, ale Batman w porę może przybyć i zepsuć zabawę. Ogółem ciekawe odwrócenie ról, że to by jesteśmy tymi złymi. Ale podobnie mają inne tytuły: w Chupacabrze jesteśmy potworem, w Kościach Zombie nieumarłym, Kości Cthulhu kultystą, a w Martian Dice najeźdźcą z kosmosu.

Sporym problemem przy zakupie tej gry może stanowić cena. Mamy blisko dwa razy mniej kości niż w Chupacabrze (tamte też były customizowane, w dodatku fluorescencyjne). Te żetony nie są dostatecznym ekwiwalentem, więc dużo dopłacamy za licencję. Jeżeli ktoś chce mieć tą grę, a nie musi być w tematyce Batmana, to niech zaopatrzy się w Kości Zombie, które można znaleźć za 30-40 zł, czyli blisko dwa razy taniej.

Dodatkowy wariant dostarcza więcej wrażeń, wszak teraz kolory kości są ważne. Dostajemy więcej kombinowania i być może kości będą miały wpływ na naszą decyzję o dalszym turlaniu. Oczyściwie jeżeli nie dobierzemy interesujących nas kolorów, to nadal niewiele uzyskamy. Niezależnie od wariantu jest duża losowość. Może się zdarzyć, że w jednym rzucie nagle dostaniemy 3 symbole Batmana kończące automatycznie rundę i przez to niewiele zdziałamy.

Batman cię złapał

Myślę, że każde następne zdanie będzie powtórzeniem z recenzji Chupacabry. Oczywiście tematyka mogła być zupełnie inna, ale to Batman, więc musiałem mieć :). Podaruję sobie plusy i minusy, podobne będą do tych z Chupacabry, a recenzja też niezbyt długa, więc każdy wyciągnął pewno wnioski.

PowerMilk

Swoją przygodę z planszówkami zacząłem od Jungle Speed, Spadamy! i podobnych gier każualowych. Im więcej zagłębiałem się w gry planszowe, tym bardziej byłem nimi zainteresowany. Poza tym lubię musicale (ale ciężka muzyka rockowa też mi nie obca), seriale i filmy.