Skip to main content

Mansions of Madness (second edition): Reccuring nightmares i Mansions of Madness (second edition): Suppressed memories – Kiedy umarli tańczą z kozim pomiotem

Posiadacze obu edycji Posiadłości Szaleństwa mają szczęście i dzięki zestawowi konwertującemu mogą odblokować dodatkowy scenariusz. Jednak co ma zrobić taki gracz jak ja? Mam tylko drugą wersję, a pierwsza znika z półek, więc jest dość droga. Na szczęście dla takich osób Fantasy Flight Games przygotowało również rozwiązanie. Zestaw kafli i figurek nazwany Recurrring nightmares (Powracające koszmary) zawiera elementy z pierwszej edycji, które są potrzebne do rozegrania scenariusza „Drodzy zmarli”. Zaś rozszerzenie Suppressed Memories (Wyparte wspomnienia) posiada kafle i figurki dwóch dużych dodatków (Zakazana Alchemia i Zew Dziczy), które dodają scenariusz „Kult ze Strażniczego Wzgórza”.

Po co kręciłeś się po cmentarzu?

Okładka Powracających koszmarów jest albo taka sama albo mocno się wzoruje na ilustracji frontowej podstawki do pierwszej edycji Posiadłości Szaleństwa. Ten rysunek mogliśmy widzieć na froncie kompletnej księgi zasad. Natomiast Wyparte wspomnienia mają na froncie rysunek z okładki dodatku Zew Dziczy. No cóż, nie będzie szczególnym zaskoczeniem jeżeli powiem, że zestawy zawierają płytki terenów i figurki (zarówno badaczy, jak i potworów) z podstawki i dodatków poprzedniczki? Nie mam porównania i nie jestem pewien czy te elementy są takie same jak w grze bazowej, czy na potrzeby tych zestawów postanowiono lekko je odświeżyć. Jednak jest coś zaskakującego w figurkach. W poprzednich recenzjach produktów z tej serii narzekałem na ich jakość. Wiemy, że od jakiegoś czasu Fantasy Flight Games przestał być pionierem w tej dziedzinie, a nawet zaczął odbiegać od standardu. Jakże było moje zdziwienie, gdy te figurki okazały się… bardzo dobrze wykonane. Dynamiczna i wijąca się poza Ogara z Tindalos powinna być wzorem dla Straszliwego Łowcy, największe wrażenie zrobił dla mnie Joe Diamond, który jest uchwycony w taki sposób, jakby właśnie wbiegł do jakiegoś pomieszczenia na ratunek: jego targany podmuchem wiatru rozpięty płaszcz robi wrażenie, ale najbardziej zaskoczył mnie krawat, który nie tylko jest skierowany zgodnie tą dynamiczną pozą, ale nawet lekko odgina się od koszuli. Koszmar z Dunwich jest jedną wielką plątaniną czegoś, przez co genialnie wygląda (jeden z graczy powiedział, że przypomina mu Potwora Spaghetti), to też jest wzór dla dużych figurek. Jedynie zombie będące jedną, wielką szarą masą (równie dobrze mogły to być szare ufoki) przypominają o tym jak bardzo kiepski był ten element w podstawce. Nadal nie wszystkie figurki chcą trzymać się w podstawce, więc przemieszczając proponuję nadal chwytać za dół.

Te zestawy nie są dostępne po polsku, ale poza tytułem na froncie będziemy mieli angielskie nazwy kafelka. Pozostałe elementy potrzebne do gry, jak karty postaci, czy żetony potwora są w zestawie konwertującym dołączonym do podstawki drugiej edycji. Więc jedynie jest potrzebna minimalna znajomość języka angielskiego przez osobę układającą planszę (nie wiem jak odbywa się to u was, ale w mojej grupie przyjął się podział obowiązków: jeden jest odpowiedzialny za stany, inny za kafle, ktoś za przedmioty, itp). Nie wiem czy ten zestaw będzie wydany po polsku, już dawno Galakta powinna mieć go w planach, ale na razie nic nie zapowiada, aby coś w tej kwestii się zmieniło. Zatem zależność językowa nie jest tak wielka, aby była jakimś problemem.

Dziwny ten Koszmar z Dunwich

Recenzowane rozszerzenia w żaden sposób nie zmieniają mechanicznie tej gry, a jedynie urozmaicają znaną nam rozgrywkę, głównie przed dodanie scenariuszy zatytułowanych „Drodzy zmarli” i „Kult ze Strażniczego Wzgórza”. Podobnie jak w tekście poświęconym poprzedniemu dodatkowi, podzielę się opinią o nich, a że może ona zdradzać fabułę scenariuszy, to ten fragment odpowiednio otaguję.

Spoiler

Scenariusz ten informuje, że w kaplicy przy pobliskim cmentarzu dzieją się dziwne rzeczy. Po tytule oraz wprowadzeniu można domyślać się, że będziemy mieli do czynienia z zombie, a po paru rundach umarlaki wejdą na planszę. Owy scenariusz ma mocno wyważone elementy walki oraz detektywistycznego śledztwa. Musimy się skupiać dostatecznie na tych dwóch rzeczach: gdy olejemy potwory, dopadną nas i musimy nadto poświęcić im uwagę. Natomiast gdy będziemy tylko walczyć, to nie znajdziemy odpowiednich wskazówek i nie zrozumiemy co się tutaj dzieje. Pierwszy raz miałem wrażenie, że dwie osoby to za mało na scenariusz. Warto podzielić się i jedna grupa powinna badać kaplicę, a reszta jej okolice.

Kult ze Strażniczego Wzgórza bezpośrednio nawiązuje do opowiadania Koszmar z Dunwich. Na starcie zostajemy uwięzieni, ale chyba nasi ciemiężyciele nie są do końca mądrzy, bo nie zabrali nam sprzętu, a tylko jedna osoba została związana. Ciekawą innowacyjnością jest to, że większość akcji dzieje się na zewnątrz. Dodatkowo towarzyszy nam współwięzień, Zebulon Wheatley, krewny głównego antagonisty tego scenariusza. Kiedy odkryjemy coś ważnego, albo dołożymy do planszy nowy kafelek, to Zebulon automatycznie przeniesie się w to miejsce. Mam wrażenie, że większość akcji przespałem. Dopóki nie wybuchł pożar nie pamiętam, aby było działo się coś wartego uwagi. Niestety, ale niezbyt porwał mnie ten scenariusz, finałowa walka była dość epicka, ale poza tym nic…

[collapse]

Podobnie jak w poprzedniej recenzji muszę wspomnieć, że pewne elementy mogą wystąpić w innych scenariuszach. A to gdzieś pojawi się wiedźma, a to pojawi się kafelek jednego z zestawów. Nade wszystko mamy większą pulę badaczy i możemy wybrać też ich do innej rozgrywki. Joe Diamond stał się jedną z ulubionych postaci i jak widzę, że może się przydać, to bez wahania wybieram go.

I właściwie na tym kończy się recenzja. Znów nie ma jakiejś nowości, której nie znamy, ale scenariusze dają nam nową możliwość zabawy. Widać, że nadal jest w nich pewna różnorodność, przez co jesteśmy pełni podziwu, co mogą wymyślić twórcy. Znów zrobię dwa zdania dla osób, które ominęły sekcję spoiler: Drodzy zmarli to ciekawy scenariusz łączący elementy walki i detektywistycznego śledztwa, zaś Kult ze Strażniczego Wzgórza mimo dwóch ciekawostek niezbyt mi przypadł do gustu.

powermilk

PowerMilk. Największy fan Bruna Cathali w Polsce. Lubię planszówki. Lubię programować. I lubię seriale.