Skip to main content

Mansions of Madness (second edition): Beyond the Threshold – Odważ się przekroczyć próg

Dodatek do drugiej edycji Posiadłości Szaleństwa wprowadza przede wszystkim nowe scenariusze i elementy. Jakie miałem wrażenia grając w te rozszerzenie?

Bramy domu stoją otworem

Znów okładka przedstawia jakieś domostwo w oddali, tym razem światła samochodu rzucają na niego nieco blasku. Mamy po raz kolejny mroczną kolorystykę, tym razem opartą głównie na niebieskich odcieniach. Po przyjrzeniu się jej zauważymy, że w oknach czają się jakieś postacie lub wystają jakieś macki. Samo pudełko jest niezbyt duże, więc nie zapowiada, że ma w sobie jakąś zaskakującą ilość elementów. Ot, nieco żetonów osób, dwóch nowych badaczy, parę przedmiotów, zaklęcie, jakieś żetony klucza, nowe karty przerażenia, stan zahipnotyzowany, inne efekty utraty poczytalności, kafle terenów i potwory (a dokładnie jeden rodzaj: Thrall). Niestety, nadal jakość figurek jest dość słaba, jeden z thralli ma już prawie urwaną nogę, a używałem tych potworów 3-4 razy.

Rozumiem całkowicie osoby, które tak jak ja, postanowiły wymieszać polską edycję z angielską. Jeżeli ktoś robił często posiedzenia przy tej grze, to szybko przeszedł scenariusze, nawet próbując zobaczyć inne zakończenie. Długie oczekiwanie na polskie dodatki może nieco drażnić i bardziej niecierpliwi zaopatrzą się w dodatki po angielsku. Zwłaszcza, że scenariusze z tego rozszerzenia są po polsku (to niby czemu nie jest spolonizowane What lies within?).

Dom, który czyni szalonym

Mechanicznie gra niczym się nie różni, wprowadza nowe elementy rozgrywki, ale one raczej rozszerzają naszą grę niż zmieniają. Właściwie całkowicie nowym komponentem są żetony kluczy, które były używane tylko w jednym scenariuszu. Ich przeznaczenie jest opisane w instrukcji, ale również aplikacja o tym przypomni. Jako, że głównym nowym elementem są scenariusze, to pozwolę sobie pokrótce je omówić, jednak aby niezbyt zdradzać fabuły i zabierać frajdę oznaczyłem odpowiednie akapity. Czytacie je na własną odpowiedzialność.

Spoiler

Płomień nienawiści to typowo detektywistyczna i kryminalna rozgrywka wzorująca się na Morderstwie w Orient Expressie. Światło nagle zgasło, i pan domu został zabity, należy odkryć kto jest mordercą. Głównym naszym zadaniem jest chodzenie i przepytywanie gości oraz łączenie pewnych faktów, potwory występują rzadko, ale jak przeciąga się ten scenariusz, to zaczynają nam uprzykrzać życie. Rozwiązanie jest bardzo proste i nie powinno nam zająć specjalnie dużo czasu. Choć ten scenariusz nie daje nam większego wyzwania, to widać, że znów mamy inne podejście do rodzaju zabawy. Również niezbyt mocno wiąże się z Mitami Cthulhu, niby jest jakieś tam nawiązanie do kultystów, a sam duch pana domu objawia się naszym badaczom, ale nie jest tak wyraźnie i akcentowane jak w poprzednich scenariuszach. Jest to swego rodzaju alternatywa do Kręgu Wieczności, gdzie również aplikacja wprowadza w meandry rozgrywki.

Wrota Dworu Silverwood najbardziej mi się spodobał ze wszystkich dostępnych scenariuszy. Trochę drażni, że tłumaczenie mogło być spokojnie Bramy Dworu Silverwood, ponieważ naszym zadaniem jest zamykanie portali do innych światów, które sama gra nazywa bramami. Najbardziej zaskakującą i ciekawą rzeczą w tym scenariuszu jest zmieniająca się plansza, raz jakiś kafelek przesunie się w inne miejsce, coś zostanie zastąpione inną płytką. To kolejny pokaz przewagi aplikacji nad mistrzem gry, czy w pierwszej edycji nagle coś wam się przesunęło albo zmieniło? Wprowadza to pewien klimat grozy i niepewności, a także widząc, że coś się rozpada, przyśpieszamy swoje akcje.

[collapse]

Klucz, Brama i Strażnik

Poza nowymi scenariuszami możemy nowe elementy gry używać w starych. Nie mówię tylko o kartach stanów jak obłąkany czy nowe karty przerażenia, to na pewno robi swoje. Jednak czasem aplikacja wyda polecenie wystawienia potwora czy kafelka z dodatku, mimo, że rozgrywamy scenariusz z podstawki. Ależ było moje zdziwienie, kiedy nagle z tłumu rozwścieczonych mieszkańców Innsmouth wyrwał się… thrall.

Nie sposób mówić o tym rozszerzeniu bez stanu Mesmerized (Zahipottzowany). Jest to taki tymczasowy Obłąkany. Na koniec swojej tury odwracamy kartę i wykonujemy efekt opisany na niej. Może się okazać, że nasza akcja została zmarnowana lub musimy oddalić się od jakiegoś badacza, a czasem może z naszej winy wybuchnąć pożar. To kolejny pomysł, aby utrudnić nam zadanie. Pomysł całkiem niezły, ale w mojej opinii tych kart jest za mało i w czasie jednej partii może powtórzyć się efekt.

Jak wygląda mieszanie z polską wersją językową? Ano w ten sposób, że część kart jest po angielsku :). Wiem, że to truizm, ale jeżeli pewna niespójność związana z innym językiem nie przeszkadza, może spokojnie zaopatrzyć się w Beyond the Threshold. W przeciwnym wypadku radzę czekać na polską wersję (która ma się ukazać jeszcze w czerwcu). Może raz czy dwa jakiś gracz miał problem ze zrozumieniem swojej karty, ale akurat moi testerzy znają dobrze ten język (zresztą przenika on naszą codzienność).

Szczerze? Więcej nie umiem napisać, skoro rozszerzenie dodaje znane nam elementy z podstawki i odblokowuje dwa scenariusze, które w miarę swoich możliwości oceniłem. Punktowanie plusów i minusów w tak krótkiej recenzji też nie ma dla mnie sensu, bo (jak już wspomniałem) nie ma w tej grze elementów, o których nie pisałem w recenzji podstawki. Dla tych, co nie ominęli sekcję spoiler, to dosłownie kilka słów opinii o każdym scenariuszu: Płomień Nienawiści – podobała mi się koncepcja, ale ogółem nie porwał mnie, można od niego zacząć zamiast od Cyklu Wieczności. Wrota Dworu Silverwood – najlepszy i najbardziej zaskakujący scenariusz, polecam, 10/10 :).

 

powermilk

PowerMilk. Największy fan Bruna Cathali w Polsce. Lubię planszówki. Lubię programować. I lubię seriale.