Skip to main content

Gwiezdny Munchkin – Science-fiction po munchkinowemu

Podróże w kosmos, kontakt z inteligentną formą życia, kolonizacja planety, misje pozwalające zrozumieć proces powstawania wszechświata, nieznana technologia i epickie bitwy kosmiczne. Te i inne elementy to bardzo znane motywy każdego kosmicznego science-fiction. I Munchkin wie o tym doskonale.

Houston, mamy problem

Polska wersja tego Munchkina jest oparta na jubileuszowym wydaniu z okazji piętnastolecia istnienia tej gry. Zmiany widoczne, i to bardzo. Pierwsze co nam się rzuci w oczy to zmiana stylu rysowania, za ilustracje odpowiedzialny jest Len Peralta. Jego kreska jest bardziej „schludna”, nadająca nieco poważniejszego tonu tej pozycji, ale nadal można czuć parodię. A na okładce mamy znaną postać rudzielca z innych edycji tej karcianki, który jest ubrany w strój przypominający zbroję Space Marines z Warhammera 4000. Inna szata graficzna to nie tylko jedyna zmiana, właściwie co zobaczymy na początku to zmieniony format pudełka – jest zdecydowanie większe. Wynika to z zawartości, ponieważ do opakowania dodano planszę i pionki do zaznaczania poziomów. Plansza pełni funkcję jakby maty, bowiem mamy miejsce na talie i odrzuty.

Jako, że aktualnie trwa „Tydzień z Munchkinem„, to uważam, że codziennie przypominanie zasad jest bezsensowne. Będę pisał tylko o niuansach wprowadzanych przez aktualnie recenzowaną pozycję. Jeżeli jednak z jakiegoś powodu nie znasz reguł do tej gry, to radzę zapoznać się z pierwszym tekstem z tego cyklu (Munchkin Steampunk). Właściwie poza wypasionym wydaniem nowości tutaj jak kot(owaty) napłakał. Mechanicznie jedynie zmieniły się rasy i klasy, aby pasować do tej tematyki. Zatem elementy rozgrywki są praktyczne takie same.

Kosmiczne wydanie

Już siódmy dzień piszę kolejną recenzję jakiejś części z serii starając się nie używać podobnych zwrotów, zdań, sformułowań i porównań. Nawet jeżeli coś jest takie same, to chciałem przedstawić to jakoś inaczej, spojrzeć na dany element z innej strony, opisać w inny sposób. Niestety, ale w tym przypadku może mi się nie udać.

Przede wszystkim unikałem jak ognia stwierdzenia „Munchkin jak Munchkin, jaki jest każdy wie”, które niczym jak mantra się pojawia w prawie każdej recenzji. Niestety, w przypadku Gwiezdnego Munchkina muszę się z tym zgodzić. Jeżeli ktoś jest fanem Gwiezdnych Wojen, Stark Treka, jakiejś innej space opery, czy szeroko pojętego science-fiction w kosmosie, wtedy powinien rozważyć zakup tej części.

Masa ukrytych smaczków, absurdalnego humoru, dziwnych kombinacji i gier słów, to jest coś na co liczę przy partii w dowolną edycję tej gry. Nie zawiodłem się i tutaj, części nawiązań była oczywista, ale niektóre nie rozumiałem – głównie przez nieznajomość jakiejś serii. Natomiast Kotowaty stał się moim ulubieńcem – rzeczywiście bardzo często są jakieś kotopodobne stworzenia w kosmicznych opowiadaniach, czy jakiś seriach.

Najbardziej jednak gra zaskoczyła sposobem wydania. Niesamowicie łatwiej jest kontrolować zdobywane poziomy oraz uprzykrzać życie graczom widząc to na planszy. A i organizacja stołu jest jakby trochę prostsza. Jeżeli ktoś lubi utrzymywać lore i kanon, to niech gra z tymi elementami tylko w Gwiezdnego Munchkina. Jako, że nie specjalnie mi przeszkadza mieszanie komponentów, to będę często planszę i pionki wykorzystywał do zabawy w innych edycjach. O ile łatwiej się zarządza grą nie musząc szukać substytutu znaczników poziomu.

Na koniec możliwość łączenia kilku edycji: wspominałem o niej raz czy dwa. Jednak należy pamiętać, że ten tytuł ma inne rewersy niż wersja Fantasy. Jeżeli inne rodzaje koszulek nikomu nie przeszkadzają, to śmiało, grajcie. W przeciwnym wypadku należy znaleźć jakieś nieprzezroczyste koszulki. A wtedy może wyjść jakieś kosmiczne połączenie.

Wystrzelony w kosmos

Gwiezdny Munchkin wprowadza do tej szalonej serii naśmiewanie się z kolejnego elementu popkultury, tym razem jest to kosmiczne science-fiction. Niestety, nie wprowadzono mechanicznego niuansu, ale za to pod względem wyglądu i wykonania jest na lepszym, wyższym poziomie.

powermilk

PowerMilk. Największy fan Bruna Cathali w Polsce. Lubię planszówki. Lubię programować. I lubię seriale.