Skip to main content

Zaklinacze: Śmierć w Szlamie – No to teraz będzie jatka

Jak trup ściele, tak się wyśpi
Karta Szkielet

W każdej dobrej grze przygodowej prędzej czy później musi pojawić się nieumarły: czy to będzie szkielet, czy zombiak, czy lisz, to inna sprawa. Ale co w pierwszym dodatku do Zaklinaczy robi szlam?! No to trzeba się zainteresować

Dopóki nas śmierć nie zeszlami

Roztacza woń pleśniowego śledzia
Karta …smrodu

Kiedy pojawiła się zapowiedź tego dodatku, to stwierdziłem, że Szlam to pewno nowy rodzaj potwora. Pierwsze grafiki również to sugerowały. Ale skoro już wiem, że w środku też jest armia żywych trupów, to tytuł nabiera nowego znaczenia. Nie chodzi tylko o to, że szlam może nas zabić, ale właśnie jest to pewna informacja o nieumarłych. Znów ciekawa gra słów, którą mogliśmy poznać w podstawce.

Sama szata graficzna jest bardzo dobra, ten styl znany w bazowej wersji gry, który tak mocno przypadł mi do gustu nadal został utrzymany. No i okładka przedstawia elementy charakterystyczne dla tego rozszerzenia: szkieleta w otoczeniu w szlamu, a wszystko to w upiorną noc w blasku księżyca w pełni. Aż ma się ciary na plecach. Pudełko jest w niewielkiego formatu, jest to standardowy rozmiar dla małych dodatków karcianych gier LCG. Czyżby twórcy chcą sugerować, że Zaklinacze to seria na miarę LCG? W środku pudełka mamy karty – wspomniane dwie klasy potworów (25 kart każda talia), ale też poprawione z gry bazowej oraz nowe wioski. Z okazji Pyrkonu można było otrzymać Pyrkonię, czyli promocyjną wioskę.

Mechanicznie gra wiele się nie różni, jedynie dwie nowinki, które odświeżają podejście do rozgrywki. U nieumarłych możemy pójść na cmentarz i wykopać ekwipunek (dokładamy do przedmiotów) lub potwora (bijemy się). Szlam zaś daje symbole, do których odwołuje się tekst na kartach. To absolutnie wszystko, co musicie wiedzieć o nowych zasadach – efekty, które wprowadzają nowe przedmioty, potwory, wioski i zaklęcia można wyczytać z tekstu.

Będziesz trup!

Babcia mówiła: jedz kości, zostaw ziemniaki
Karta Ghul

Fakt, że nieco odświeżono mechanikę wyszła zdecydowanie na dobre tej pozycji. Widać po głosach w środowisku graczy, że nie lubią oni jak dodatek całkowicie zmienia rozgrywkę. Dlatego delikatne podrasowanie daje więcej frajdy niż uczenie się zasad tej samej gry od nowa. Obrabiając cmentarz możemy zdobyć coś ciekawego, co da nam przewagę. Nie jest to akcja, którą wykorzystywało się dosyć często, ale przydaje się, gdy na torze są zbyt silne potwory, z którymi jednak nie chce się walczyć.

Szlam z kolei potrafi wzmocnić potwory, ale też pozwala na dobranie większej liczby kryształów. Teraz mamy więcej kalkulacji, szczególnie kiedy chce się sprawdzić ostateczny wynik, ale te efekty na pewno będą działały częściej niż odwiedziny cmentarza. Również jest to dość złudny przeciwnik, na początku to wielkie nic, ale potem… Oj, będziemy chcieli uniknąć spotkania z szlamowatym potworem. Przy okazji – Brunatny smok nie ma strzałki informującej o efekcie działania, szkoda :(.

Nadal interakcja jest raczej niewielka, ale tarcza potrafi ochronić przed negatywnymi efektami innych graczy. Reszta ekwipunku jest raczej standardowa i niezbyt mocno odbiega od podstawki. To, co najbardziej spodobało mi się w grze bazowej zachowano. Oczywiście mowa o sucharach, całkiem zabawnych żartach nawiązujących do popkultury lub bazujących na grach słownych. Nawet zaryzykuję stwierdzenie, że twórcy podnieśli poprzeczkę w porównaniu do podstawowej wersji gry. Co lepsze kąski postanowiłem umieścić jako cytat.

Troszkę śluzu?

Zawiera kwas cytrynowy, glutaminian sodu i… nic innego.
Karta Niebieski szlam

Dodatek Śmierć w Szlamie do gry Zaklinacze dodaje talie dość ciekawych potworów, równocześnie odświeżając nieco mechanikę urozmaicając ją o nowe podejście do rozgrywki. Jeżeli podobała ci się bazowa wersja gry, musisz sięgnąć po rozszerzenie.

Plusy:

  • ładna oprawa graficzna, którą zapamiętałem z podstawki
  • mechanizmy dodające uroku rozgrywce, ale nie wpływające mocno na mechanikę
  • kompaktowe wydanie nawiązujące do gier LCG
  • suche żarty na każdej karcie

Minusy:

  • błąd na karcie brunatnego smoka

Dziękuję wydawnictwu Gindie za egzemplarz recenzencki

LogoGindie

PowerMilk

Swoją przygodę z planszówkami zacząłem od Jungle Speed, Spadamy! i podobnych gier każualowych. Im więcej zagłębiałem się w gry planszowe, tym bardziej byłem nimi zainteresowany. Poza tym lubię musicale (ale ciężka muzyka rockowa też mi nie obca), seriale i filmy.