Skip to main content

Słowny ninja – Litera “A” zamiast shurikena

[Recenzja na podstawie prototypu]

Nie skłamię jeżeli powiem, że wyrosłem z gier słownych. Raczej planszówki w stylu Scrabble mnie nie interesują. Jeszcze jeżeli będą mieli jakąś ciekawą mechanikę jak Tik Tak Bum czy Tajniacy to z chęcią wypróbuję. Rozumiem też, że warto za pomocą takowych zachęcić laików do wejścia w świat planszówek, jednak z doświadczenia wiem, że pokazanie coś bliższego prawdziwemu obrazowi gier niż reliktom przeszłości (np. taki Splendor, Obecność czy Rosyjska Ruletka) również się sprawdza. Ale czasem chce się wyłączyć, przestać liczyć, kombinować i dobrze się bawić – na to nie mam rady, to musi być gra słowna. Autorem takiej pozycji jest znany recenzent – Łukasz Woźniak. Jak sprawuje się Słowny Ninja?

Hadzia! I kop z “C”

Opisywana przeze mnie gra jest jeszcze w fazie prototypu, aktualnie nie posiada pudełka, ani wydrukowanej instrukcji. Ale to nie znaczy, że nie warto już teraz się tą pozycją zainteresować. To niewielka karcianka zawierająca karty – głównie z literami stylizowanymi na japońską kaligrafię. Na każdej z nich widnieje malutka postać robiące różne ataki i jakoś dziwnie przypomina autora gry ;).

Ten tytuł tak naprawdę zawiera 5 różnych wariantów, które w zależności od czasu, liczby osób, chęci kombinowania i zabawy słowami dadzą inny efekt. “3 litery” to chyba moja ulubiona opcja – z trzech stosów litery wykładamy po jednej karcie i mówimy słowo zawierające te trzy litery, po wyczerpaniu się stosów wygra osoba mająca najwięcej liter. “Alfabet” jest wariacją na temat pasjansa, gdzie startujemy od jednej litery od F-S, następnie gracz dokłada kartę do tworzonego alfabetu lub odrzuca kartę i dobiera nową – punkty są przyznawane w zależności od utworzonego ciągu. “Klasyczna” gra to niemalże Scrabble, gdzie każdy ma po 7 liter, z tą modyfikacją, że istnieje możliwość przedstawiania słów. “Szukaj i pokaż” jest zabawą w popularne kalambury, gdzie pokazujemy słowa ułożone z wyłożonych z 25 liter. “Zabawa w zadania” jest interesującym wariantem, w którym tworzymy kwadrat 8×8 i wypełniamy zadania.

A dostałeś kiedy z “F” w plecy?

Można Słownemu Ninja zarzucać wtórność, jednak jak w przypadku Tajniaków, jest to nieco odświeżony pomysł. Do tego tak naprawdę to jest 5 mini-gierek, które wprowadza dany zestaw. Sposób na dodatki zawsze jest, nawet udostępnianie w internecie jakiegoś nowego wariantu, a w późniejszym czasie być może nowe karty urozmaicające rozgrywkę. Talia samych liter (no dobra, jeszcze zadania i premie), a dostarcza tyle zabawy.

Właściwie sam pomysł, aby opierać całość mechaniki na pewnych wariantach jest dobry, przez co każdy znajdzie coś dla siebie, a w zależności od sytuacji używamy innego. Chcemy szybko rozruszać nasz mózg? No dalej, jedziemy w “3 litery”! Drużynowa walka w klimacie kalambur? Nie ma sprawy, “Szukaj i pokaż” jest odpowiednie. Nie mamy przy sobie Scrabble’i? Nie szkodzi, pomoże tutaj opcja “Klasyczny”. Przez co w zależności od liczby osób możemy bawić się w inny wariant.

W dodatku kilka opcji spowoduje, że gra tak szybko się nie znudzi, oj nie. Jeżeli już mamy dosyć jednego albo nie przypadnie nam do gustu, to warto przetestować co innego jest w ofercie. Również w obrębie jednego trybu jest dużo zabawy, więc może być (jak w moim przypadku), że tylko jeden najbardziej się spodoba i będzie częściej ogrywany niż reszta, a coś nie będzie leżeć tak mocno, że sobie nie pogracie. I to w niczym nie przeszkadza! Analogiczna sytuacja jak w Dobble’ach, gdzie mogą też być częściej lub rzadziej używane pewne mini-gierki.

Rozgrywka sama w sobie jest całkiem dynamiczna, niezależnie od wariantu, po prostu trzeba myśleć szybko. To trochę nie dla mnie, bo za nim ja coś zajarzę, skojarzę czy zobaczę, to już dawno ktoś zgarnie mi punkty. Dlatego, paradoksalnie grało mi się lepiej drużynowo, choć najbardziej lubię “Trzy litery”.

Niewiele jest skaz w tej grze, ale największą to pewno kolejna gra słowna. W Polsce nie zostanie ona zagłuszona, bo to gra Wookiego, czyli kogoś znanego z świata planszówek. Jednak jakby została ona wydana za naszą granicą, to pewno zginęłaby w odmęcie innych podobnych tytułów . Poza tym taki typ trzeba lubić, niestety ja często przymulam, więc przez co nie mogę za dużo ugrać.

Słowny ninja dotrzymuje słowa, bo jest słowny

Słowny ninja jest ciekawym wariantem na temat gier słownych, nie jest to tylko wariacja na temat Scrabble czy kalambur, ale kilka mini-gierek tworzące jedną spójną całość. Mimo, że troszkę “wyrosłem” z tego rodzaju karcianek, to coś czuję, że będzie i tak o niej głośno.

Plusy:

  • kompaktowe wydanie, które pokazuje co można zrobić z alfabetem
  • pięć gier w jednym opakowaniu
  • każdy znajdzie coś dla siebie, a jak coś się nie spodoba, to gra i tak na tym nie traci
  • dynamizm rozgrywki
  • skalowalność i regrywalność tytułu

Minusy:

  • może zostać zapomniana w zalewie podobnych gier
  • mimo świeżości pomysłu, to i tak nie trafi do “przymulaczy”

Dziękuję Wookiemu za przekazanie egzemplarza gry do recenzji

wookie

PowerMilk

Swoją przygodę z planszówkami zacząłem od Jungle Speed, Spadamy! i podobnych gier każualowych. Im więcej zagłębiałem się w gry planszowe, tym bardziej byłem nimi zainteresowany. Poza tym lubię musicale (ale ciężka muzyka rockowa też mi nie obca), seriale i filmy.