Skip to main content

Rosyjska ruletka: Mistrzostwa świata – Śmiertelnie poważna sprawa

Bo właściwie skąd może wiedzieć, że nie urodzi się jakaś menda, z dziećmi to jak z rosyjską ruletką – nigdy nie wiesz, co strzeli ci w łeb.
Etgar Keret, 8% z niczego

Rosyjska ruletka jest czynnością, z której raczej nie stroi się żartów. Owszem, jest śmiertelnie poważna, choć bywa elementem czarnego humoru. Podobnie jak w grze Rosyjska Ruletka: Mistrzostwa świata, gdzie wcielamy się zawodnika mistrzostw świata w… No zgadnijcie, czego? :).

Poważna makabra

Zamawianie kebaba w Czechach jest jak rosyjska ruletka.
JDrabowsky (youtuber gamingowy)

Okładka gry już prezentuje siermiężny, sowiecki styl, w którym również uwzględniono elementy rosyjskiej estetyki jak grażdanka. Kojarzycie sobie może taki program jak Prisma? Opakowanie wygląda tak jakby ktoś potraktował je filtrem „Dreams” z tej aplikacji. Styl graficzny niewiele się różni w środku, jak i na zewnątrz, z tą różnicą, że postacie są ponure, groteskowe, a wszystko to jest wymieszane z odrobiną makabry. Pod tym względem miałem skojarzenia z Krwawą Oberżą (nic dziwnego, bowiem ten sam ilustrator współtworzył szatę graficzną do obu gier), podobnie uchwycono drastyczną tematykę. Elementy gry są dobrze wykonane, cieszą świetne żetony punktów w postaci naboi, karty dobrej jakości (choć i tak radzę zakoszulkować ze względu na częste tasowanie swojej talii), cieszy interesujący, customowy wygląd kostki w kolorze każdego z graczy. Jednak z tym jest mały problem, bowiem o ile wygląda ona nieźle, to z zobaczeniem wybranej cyfry jest trudne – szczególnie na żółtej, wtedy nie tylko przeciwnik ma problemy z odczytaniem wyniku, ale nawet grający żółtą postacią.

Rozgrywka jest prosta. Każdy dostaje elementy przypisane do swojej postaci: drużynę, kostkę, bębenek (talię kart) i kartę pomocy. Do bębenka wkładamy jeden pocisk, czyli kartę Bang. Każda runda składa się z kilku faz. Najpierw jest Faza Ładowania, nasza talia składa się z siedmiu kart, ale bębenek ma tylko 6 miejsc, więc jedną chowamy pod kartę pomocy – i tak, możemy Banga. W fazie kręcenia tasujemy nasz bębenek, ale ktoś może podejrzewać, że liczyśmy karty i wiemy gdzie jest nasz pocisk, więc jeden gracz jednemu innemu przeciwnikowi może przetasować talię. W kolejnym etapie obstawiamy na kostce ile razy strzelimy do siebie w głowę. W fazie wyzwań możemy oskarżać naszych przeciwników o oszustwo, czyli o schowanie pod kartą pomocy banga. Oskarżenie ma swoje konsekwencje, ale jeżeli przyłapiemy kogoś na oszustwie to ogromne korzyści. No i przechodzimy do sedna zabawy, czyli strzelania sobie w głowę – każdy na raz wyciąga po jednej karcie. Zaprzestajemy dociągu jeżeli wyciągamy Banga lub mamy już przed sobą tyle klików, ile obstawialiśmy. W pierwszym przypadku ginie nam członek drużyny, a w drugim czekamy do fazy punktów. Ta zaczyna się jak wszyscy gracze skończą strzelać, żywy gracz dostaje tyle punktów, ile deklarował strzałów + 1. Proces ten powtarza się tak długo, aż zajdzie jedna z następujących sytuacji: ktoś zdobędzie 15 punktów (przypadku remisu gramy kolejną rundę, aż wyłoni się zwycięzca), zostanie jeden gracz przy życiu lub wszyscy zginą..

Nic, tylko się zastrzelić

Rosyjska ruletka, to jedyna gra, w której nie poczujesz goryczy porażki
cytaty z filmu 13 Tzameti

Czarny humor to mocny atut tej pozycji. Praktycznie zawsze jak przedstawiałem innym graczom, że wcielamy się w zawodników mistrzostw świata w Rosyjską Ruletkę, to w tym momencie wybuchał śmiech. Absurdalność tej sytuacji jest tak makabryczna jak i zabawna, a temu niecodziennemu wydarzeniu pikanterii dodaje fakt, że w finale są sami Rosjanie. Ich imiona i nazwiska również wzbudzają śmiech, szczególnie jedna zawodniczka – Tania Babuszka.

Z grami imprezowymi jest zazwyczaj tak, że im więcej osób, tym większa zabawa. W Rosyjską Ruletkę można zagrać już w dwie osoby. O ile we dwójkę nie ma większej ekscytacji, to i tak się gra w porządku. Niektóre karty działają lepiej na większą liczbę graczy, dlatego ciekawsza rozgrywka jest dla 5 czy 6 osób, ale inne warianty osobowe są również OK. Ze względu na niecodzienne zagrywki, losowość oraz zachowanie graczy możemy spodziewać się zupełnie innych doświadczeń, przez co regrywalność jest całkiem spoko.

A skoro mowa o niecodziennych zachowaniach graczy możemy spodziewać się naprawdę różnych. Czasem również pokręconych. Najbardziej jaskrawym przykładem jest stuprocentowe liczenie na los: chowana karta była całkowicie losowa, a obstawienie liczby strzałów odbywało się przez rzut kostką. Innym razem kiedy podwyższyłem komuś wynik, to on zagrał tę samą kartę przez co z 5 zrobiło się 0. Bardzo często ktoś obstawia wysoki wynik, aby wtopić kogoś – jak ktoś się zdecyduje sprawdzić, to zawsze jeden Bang więcej w talii dla przeciwnika. Ale żeby ta sama osoba nabrała się 3 razy? :). Tak, miała 4 pociski w bębenku.

Właśnie ten blef napędza całą zabawę. Jeżeli olejemy innych graczy i nie będziemy chcieli ich sprawdzać, nawet jeżeli mają bardzo podejrzany wynik, to wiele nie uzyskamy. Z drugiej strony rozumiem, że jak ktoś się sparzył, to nie chce podjąć ryzyka. Poza tym możemy podpuszczać innych, zmusić do sprawdzenia innego gracza, kiedy sami się boimy.

W tym tytule nie bardzo będziemy przykładać wagę do tego, kto wygra. Najczęściej jest to bardziej kwestia szczęścia. Owszem, umiejętne operowanie kartami akcji, liczenie kart, czy dobry blef się zawsze przyda. Jednak cóż nam z liczenia, skoro ktoś nam przetasował talię? Co z tego, że strzelamy akurat w powietrze, skoro wyciągnęliśmy klika? Cóż nam po blefie, skoro ktoś nasz odstrzelił, bo miał taką kartę? Kwestia szczęścia jest ważna.

Wystrzałowa gra

Zawsze podkreślam, że stosunki z Amerykanami nie mogą być budowane na zasadzie podległości i nieustannej ustępliwości. Oni tego ani nie docenią, ani tym bardziej nie uszanują. Życie nie jest ulicą jednostronnego ruchu.
Marian Zacharski, Rosyjska ruletka

Rosyjska ruletka to pozycja pełna emocji i blefu. Jest to pewna perełka, która została odkryta przez Black Monk. Z czego co widziałem, to na Pyrkonie był szał na tę grę. Nic dziwnego, to chyba najlepsza imprezówka, którą grałem w tym roku.

Plusy:

  • ponura szata graficzna pasująca do tematyki
  • niezwykle emocjonująca rozgrywka
  • ciekawe działanie kart akcji
  • bardzo ciekawy system blefu
  • momentami interesujące zachowanie graczy
  • dobra regrywalność i skalowalność

Minusy:

  • wygrana to raczej kwestia szczęścia niż umiejętności

Dziękuję wydawnictwu Black Monk za przekazanie egzemplarza do recenzji

Wydawnictwo Black Monk

powermilk

PowerMilk. Największy fan Bruna Cathali w Polsce. Lubię planszówki. Lubię programować. I lubię seriale.

  • msz

    Nie chodziło Ci czasem o grażdankę? Krużganek to trochę coś innego.