Skip to main content

Bąbelsy – A żeby to bąbel

Podejrzewam, że każdy grał jakąś grę mobilną będącą tak zwanym “bubble shooterem”. W tej grze logicznej kolorowe kulki łączyliśmy ze sobą, aby uzyskać kombinację co najmniej trzech elementów. Bąbelsy jest to połączenie takiej gry przeglądarkowej z Tetrisem oraz Candy Crush Saga.

Lecą kolorowe kulki!

Okładka bije paletą różnych barw, a kulkowate stworki tym bardziej zachęcają do zabawy. Szata graficzna jest utrzymana w swoistym klimacie, nieco bajkowym zachowując styl z okładki. Tytułowe bąbelsy to najbardziej charakterystyczny element tej planszówki. Uwieczniono ich na naprawdę grubych i wytrzymałych żetonach – każdy kolor stworka ma inny wygląd i swoją minę (jeden szczerzy kły, inny się uśmiecha).

Bąbelsy to gra logiczna przeznaczona dla dwóch osób (ale też jest dostępny wariant solo). Według instrukcji te stworzenia przemierzają próżnię kosmiczną, aby dostać się na planetę i na niej zamieszkać. Dlaczego więc po stworzeniu odpowiedniej konfiguracji? Nie wiadomo. Jednak nie będę doszukiwał się klimatu i sensu grze, której tematyka jest dorzucona na siłę, tylko przejdę do opisu mechaniki.

Na początku tury uzupełniamy niebo, czyli po kolei zapełniamy puste miejsca skąd będąc spadać kulki. Mamy prawo zamienić dowolne dwa sąsiadujące (nie liczy się ukos!) bąbelsy ze sobą i wybieramy dwa sąsiadujące żetony, które spadną na naszą planetę (nie muszą to być te, które zamienialiśmy ze sobą). Pamiętajmy, że mamy tutaj pewną grawitację, więc każdy z nich spada najniżej jak może. Jeżeli ułożyliśmy co najmniej 3 żetony tego samego koloru pionowo lub poziomo, to je ściągamy wraz z przyległymi żetonami tego samego koloru – 1 bąbels to 1 PZ. Kiedy skończą się żetony we woreczku, a niebo nie jest w pełni uzupełnione, to kończy się gra. Wygrywa osoba, która zebrała więcej punktów. Istnieje wariant, który aktywuje specjalną moc bąbelsów, po stworzeniu układu – w nim czarne kulki nie tworzą kombinacji, a inne zdolności pozwalają na tworzenie kombosów i dodają negatywnej interakcji. Czasem się zdarza, że po spadnięciu bąbels jest poza planetą – jeżeli utworzyliśmy kombinację i ten żeton spadnie niżej, to wszystko jest OK, ale jeśli nadal jest poza obszarem gry, to przegrywamy.

Wariant solo opiera się o podstawowe zasady mechaniki gry, ale różni się tym, że przechodzimy po kolei odpowiednie misje. Po utworzeniu linii z trzech bąbelsów przerzucamy jeden żeton na planetę przeciwnika (nie zmieniając rzędu), gdy jest ich więcej niż 3 przerzucamy dwie kulki. Jeżeli planeta przeciwnika jest pusta (nie licząc czarnych żetonów), to wygrywamy i możemy zacząć inną misję.

Co to za rzeczy spadają z nieba?

Zacznę z grubej rury – osobiście troszkę czuję zawód. Kiedy na prezentacji planów wydawniczych REBEL.pl chwalił tę grę i powiedział, że to najlepszy nabytek z Essen, to nie mogłem doczekać się premiery. Fakt, że gra była w sali Essen na Festiwalu GRAMY wiecznie niedostępna, a do niej ustawiała długa kolejka, zaostrzał tylko mój apetyt. I co? Wielkie “meh…”. Naprawdę? Już Adrenalinę uważam za zdecydowanie ciekawszą grę, którą te wydawnictwo przywiozło z Essen. Balon zwany hypem pękł z wielkim hukiem. Trochę żałuje, że jednak wcześniej nie doczytałem więcej o tej grze i nie przyjrzałem się przykładowym rozgrywkom, ale nic to, mój błąd. Jednak oczekiwania co do gry oraz myślenie czym ona jest nie powinno wpływać na ocenę, więc zajmiemy się już rozsądną opinią.

Na pewno muszę pochwalić dynamizm rozgrywki, nie ma dłuższych zastojów, bo co to za filozofia wykonać prosty ruch? Owszem, w dalszym etapie gry możemy chwilę zastanowić się nad tym, jak wykonać jakiś kombos – co zamienić, co ma spaść i jaki efekt wejdzie w życie – ale to są sytuacje raczej sporadyczne.

Sposób na przeszkadzanie i uprzykrzania życia przeciwnikowi jest niewiele, ale jak je wykonamy to z przytupem. Już na etapie wykładania żetonów na niebo możemy zepsuć sprawę i dać taki układ, że rywal nie wykona kombinacji. Inną możliwością jest zamiana bąbelsów w niekorzystny sposób dla naszego oponenta albo zgarnięcia tego pasującego na naszą planetę. Jednak najbardziej oczywistym ruchem przeszkadzającym jest wykorzystanie zdolności zebranego koloru (dzięki czemu możemy, między innymi przerzucić czarne, niezniszczalne żetony na planetę przeciwnika).

Odnośnie losowości mam dość mieszane uczucia, z jednej strony nie wiadomo co nam wyskoczy, z drugiej zawsze możemy szacować czy warto nam inwestować dany kolor, a z jeszcze innej strony ta nieprzewidywalność buduje regrywalność. Owszem, drażni że wyciągamy niepasujące żetony czy układamy niebo przyjazne rywalowi, ale w tych grach przeglądarkowych też nic nie można być pewnym i nie zawsze ten układ nam pasuje.

Rozgrywka standardowa, bez mocy bąbelsów jest nudna, dość powtarzalna, pozbawiona emocji i jakiejkolwiek ciekawszej interakcji. Ot, taka logiczna giereczka, jakich wiele na rynku. Jeżeli gramy z aktywacją zdolności specjalnych, to dostaniemy o niebo lepsze wrażenia, przede wszystkim pojawiają się emocje. Jednak po kilku partiach nie bardzo miałem chęć na dalsze rozgrywki. Wszystko wydaje się takie same i robi się podobne ruchy. Na szczęście wariant solo to dostarcza ciekawych wyzwań, które wystarczą na jakiś czas.

Niebo czyste, ani jednego bąbelsa

Bąbelsy są całkiem przyjemną grą, ale niezbyt mnie przekonują. Być może to wynika, że przez zapowiedzi miałem dużo większe oczekiwania, a może nie umiem już docenić dobrej gry. Pewno fani gier logicznych i lubiący gry mobilne na pewno z chęcią wypróbują ten tytuł.

Plusy:

  • zabawna, kolorowa szata graficzna i dobre wykonanie
  • ciekawy tryb solo
  • dużo negatywnej interakcji dzięki wariantowi z mocami
  • dobry dynamizm rozgrywki
  • możliwości kombinacyjne tej pozycji

Minusy:

  • losowość momentami potrafi wkurzyć
  • gra bez mocy specjalnych jest nudna
  • nie ma tego czegoś, co pozwoli na zabawę na dłuższą metę

Dziękuję wydawnictwu REBEL za przekazanie egzemplarza do recenzji

PowerMilk

Swoją przygodę z planszówkami zacząłem od Jungle Speed, Spadamy! i podobnych gier każualowych. Im więcej zagłębiałem się w gry planszowe, tym bardziej byłem nimi zainteresowany. Poza tym lubię musicale (ale ciężka muzyka rockowa też mi nie obca), seriale i filmy.