Skip to main content

Sushi Go! – Coś dla głodomorów

Szczerze nigdy nie ciągnęło mnie do sushi, jakoś nie miałem ochoty na spróbowanie tej surowej ryby (tak, wiem, że to bardzo duże uproszczenie). Mimo niechęci do spróbowania smaków Japonii, nie odmówiłem partyjki tej smacznej karcianki.

Gra na surowo

Zawartość jest zamknięta w charakterystycznej i kolorowej puszcze. Z okładki spoglądają na nas wesołe posiłki. Uśmiechy i radość bijąca już z wieczka pewno zachęci do rozgrywki. W środku mamy dwa miejsca na talie, a wypraska wyścielona jest zamszem. Na kartach znajdziemy posiłki z ilustracji frontowej, no jest ich trochę więcej, ale to już detal. Wykonanie jest bardzo proste, więc nie będzie tutaj jakiejś rewolucji – jedynie dałbym nieco lepszej jakości karty albo bym je zakoszulkował.

W zależności od liczby graczy dostajemy odpowiednią liczbę kart na ręce. Jest to prosty draft: każdy wybiera jedną kartę i resztę na lewo. Kiedy wszyscy mają kartę przed sobą, należy ją odkryć. Dzieje się tak, aż wszyscy pozbędą się kart, po czym podliczamy punkty zdobyte w rundzie, odrzucamy leżące przed nami karty (poza puddingami) i zaczynamy nową rundę. Kto ma najwięcej punktów na koniec trzeciej rundy, ten wygrywa. Niesamowicie proste, nie? Słówko o kartach. W tej pozycji mamy trzy typy kart nigiri: z jajkiem, łososiem i kalmarem, warte odpowiednio 1, 2 lub 3 punkty. Jeżeli położymy ją na wcześniej zdobyte wasabi, to potrajamy zdobyte punkty z tej karty. Futomaki mają symbole od 1 do 3 – kto na koniec rundy ma najwięcej symboli dostaje 6 punktów, druga osoba w kolejności 3. Każda para tempur to 5 punktów, a trójka sashimi to 10. Pudding przynosi punkty na koniec gry – gracz mający tych kart najwięcej dostaje 6 punktów, a mająca ich najmniej traci 6 punktów. Jeżeli odrzucimy wcześniej zagrane pałeczki, to możemy wybrać dwie karty (brak jednej uzupełniamy).

Smaczna mechanika

W poprzednim akapicie zawarłem całą instrukcję – serio! Ma ona 12 stron, ale jest w formie w małej książeczki, ma dużo opisów i obrazków. Mnogość przykładów przyśpieszy proces przyswajania tego tytułu oraz rozwieje wszystkie wątpliwości na temat reguł. Spis zasad jest napisany naprawdę prostym językiem, tak aby trafił do osób nieznających gier planszowych.

Owa karcianka jest prościutka, widać, że przeznaczona jest do familijnych rozgrywek. Pamiętacie jak napisałem, że Domek na drzewie może posłużyć do nauki niezbyt intuicyjnej metody wyboru kart jakim jest draft? Sushi Go! zeszło na jeszcze niższy poziom wejścia (a myślałem, że to nie możliwe) i właściwie to ona obecnie jest dobrym wzorcem, aby nauczyć rodziny draftu.

Skoro to mocno każualowa pozycja, to czy jest sens, aby zaawansowany gracz usiadł do rozgrywki? Wszystko zależy od podejścia. Jeżeli dla niego będzie to szybka gierka na zabicie czasu lub przerywnik, aby zresetować umysł, to jak najbardziej. Teoretycznie można wyliczać i przewidywać jakie karty zostały, pamiętając co było na ręce przeciwników, ale to wymaga sporej pamięci oraz może popsuć zabawę innym.

Mimo wszystko doceniam tę grę za jej dynamizm. Chwila na zastanowienie się, rzut oka co mamy aktualnie na stole i wybieramy kartę. Partia trwa niecałe 10 minut + minuta na wyjaśnienie zasad. Nie ma zastojów, nie ma przymulania, nie ma długiego myślenia.

Oczywiście, jest to draft, więc nic się nie zmienia mechanicznie. Mamy wybór jednej karty, która nam pasuje i najlepiej, aby też pasowała przeciwnikowi. Draft to nie tylko kwestia wyboru co jest dla nas dobre, ale też jak zepsuć plany przeciwnikowi. Nie mogę zmienić faktu, że losowości jest całkiem sporo, być może nigdy nie uzbieramy trzeciego sashimi albo przeciwnik będzie zbierał futomaki z większą liczbą symboli – nieraz nic na to nie poradzimy. Luźnie podejście do rozgrywki powinno sprawę, nie ma co się denerwować, że karta nam nie idzie. Przez losowość, a też przez to, że w rozgrywce nigdy nie uczestniczą wszystkie karty regrywalność tego tytułu jest całkiem niezła.

Okiem graczy

W tej sekcji swoją opinię wyraził nawet Arek z bloga Kostkarnia!

Sushi Go! jest przeuroczą i sympatyczną szybką grą. Nie wymaga wielkiego myślenia i tłumaczenia zasad, ale jednocześnie nie nudzi, więc idealnie nadaje sie dla całej rodziny :>
Karolina
Gra, która przebojem wdarła się do najczęściej wyciąganych tytułów ostatnich miesięcy. Banalnie proste zasady, szybkie i emocjonujące partie, w większości których walka toczy się aż do samego końca. Zdecydowanie jeden z naszych ulubionych fillerów.
Arek

Smakowało?

Sushi Go! to tytuł, który powinien trafić do każuali. Pasuje dobrze do luźnego spotkania, rodzinnej rozgrywki czy przerywnik pomiędzy większymi tytułami. Miłe uśmiechnięte jedzonka z przeuroczą szatą graficzną to niebywały atut.

Plusy:

  • miła szata graficzna
  • prosta mechanika, fajna do nauki draftu
  • duża regrywalność
  • pasuje świetnie do familijnej rozgrywki i jako filler

Minusy:

  • nie za bardzo można planować ruchy
  • losowość może drażnić

PowerMilk

Swoją przygodę z planszówkami zacząłem od Jungle Speed, Spadamy! i podobnych gier każualowych. Im więcej zagłębiałem się w gry planszowe, tym bardziej byłem nimi zainteresowany. Poza tym lubię musicale (ale ciężka muzyka rockowa też mi nie obca), seriale i filmy.