Skip to main content

Pierwsza krew – Rosyjska ruletka: Mistrzostwa świata

Gra karciana na podstawie rosyjskiej ruletki? W dodatku imprezówka? Jak to usłyszałem, to uznałem ten pomysł za szalony. Jakoś specjalnie mnie nie zdziwiło, że tę grę wydaje Black Monk.

Fabuła jest prosta, uczestniczysz w Mistrzostwach świata w rosyjską ruletkę. Proste, nie? Szata graficzna nawiązuje do posępnego komunistycznego klimatu wziętą wprost ze Związku Radzieckiego, stylem kojarzy mi się trochę z groteską Krwawej Oberży. Ponura kolorystyka oraz ciekawa kreska pasują do tematyki gry. Zasady nie są również trudne. Na początku ustalamy jaką kartę z talii kładziemy pod planszetkę – będzie to strzał albo pusty magazynek, resztę kart tasujemy. Jeden gracz może stwierdzić, że chce nam przetasować karty, być może jakoś ustawiliśmy je czy co (talia każdego gracza może być przetasowana tylko raz). Później każdy robi zakłady, ile kart z wierzchu wyciągnie i nie będzie strzału. Następnie możemy skontrolować gracza i sprawdzić czy nie schował naboju, np. widząc, że obstawia 4 albo 5 możemy zakładać, że ma pusty magazynek. W zależności od wyników sprawdzenia stosujemy odpowiednie nagrody i kary. No i to całe mięso z gry, czyli kto żyje a kto nie :). Jeżeli podczas sprawdzania nie nie padnie żaden bang! to otrzymujemy punkty w liczbie deklarowanych strzałów + 1. W przeciwnym przypadku ginie mam członek drużyny – jeżeli będzie to kapitan, to odpadamy. Wygrywa osoba, która zdobędzie 15 punktów.

Zaczęliśmy dość powściągliwie, nieco zachowawczo. W turze zdobywaliśmy po 2-3 punkty i szliśmy dość wyrównane. W trzeciej rundzie zaczęliśmy bawić się kartami specjalnymi i rozgrywka weszła na inny wymiar. Z chłodnej kalkulacji i zarządzania ryzykiem przeszliśmy w tryb nieprzewidywanej i nieco chaotycznej zabawy. I chyba właśnie wtedy gra nabrała dla mnie ciekawszego wymiaru, bo to nie jest pozycja, w której należy liczyć punkty, ale liczyć na dobrą zabawę.

Wydawać by się mogło, że dawanie dużej wartości na kostce, kiedy nie ma się schowanego naboju niewiele daje. Otóż w ten sposób podpuszczamy kogoś, aby sprawdził, co tam mamy. Jeżeli po sprawdzeniu nie będzie bang!, to dostaniemy kartę specjalną, a dodatkowo przeciwnik dostaje nowego banga do swojej talii. Dzięki kartom specjalnym możemy mieszać szyki rywalom lub jakoś się wybronić.

Oczywiście są takie przypadki, gdzie mając schowanego banga damy małą wartość – głównie wtedy, gdy przeciwnicy nam dowalą i zapchają talię. Należy pamiętać, że nadmiar pocisków schodzi nam, gdy ktoś nam ginie, więc też jeżeli chcemy szybko się ich pozbyć możemy obstawić wysoki wynik, aby się postrzelić i wyczyścić talię.

Rosyjska ruletka ma wymiar przede wszystkim imprezowy. Ciekawe przeniesiono ten mechanizm strzelania sobie w głowę, dodając trochę planowania, trochę przeszkadzania i dużą dawkę zabawy. Bardzo dobrze się wpisuje w profil gier wydawanych przez Black Monk, więc jeżeli lubicie ich imprezówki, to nie zastanawiajcie się zbyt długo!

powermilk

PowerMilk. Największy fan Bruna Cathali w Polsce. Lubię planszówki. Lubię programować. I lubię seriale.

  • Buczek

    Premiera chyba na Pyroknie będzie?