Skip to main content

Onirim – Nie błądź bo sennym labiryncie (E-planszówka)

Recenzją Onirim debiutowałem na swoim blogu. Jeszcze wtedy nie mogłem zrozumieć dlaczego ktoś miałby tworzyć gry, które gra się samemu. Obecnie sam ogrywam warianty solowe różnych planszówek, a sam Onirim spodobał mi się na tyle, że zgromadziłem w kolekcji wszystkie gry z oniverse. Niedawno wyszła elektroniczna wersja tej pozycji, co przypomniało mi, że dawno nie zaglądałem do tej gry. I w momencie kiedy piszę tę recenzję mam na koncie prawie 40 partii…

Po uruchomieniu aplikacji zobaczymy menu utrzymane w stylistyce gry: niebieska oprawa graficzna z pokręconymi motywami snów. Dla było jasne, że skoro Onirim nawiązuje do marzeń sennych i ma niesamowite rysunki, to również cyfrowa edycja tak będzie miała – jednak nie zawsze jest standardem, że oficjalne wydanie gry na urządzenia elektroniczne wygląda podobnie jak analogowe. Do uszu dojdzie miła muzyka, która dobrze oddaje tematykę tej karcianki. W recenzji pisałem, że gra dostarcza niesamowite wrażenia, jeżeli gramy tuż przed snem, późną nocą, gdy nasz umysł jest zawieszony pomiędzy realnym światem, a dziwnymi marami, gdy sen i rzeczywistość stają się jednością. Ta trochę upiorna, ale miła dla ucha muzyka potęguje ten efekt.

“Prawdziwa” karcianka zawiera kilka wariantów gry nazywanymi w instrukcji rozszerzeniami. W aplikacji zawarto tylko podstawową wersję gry. Trochę szkoda, ale jeżeli za darmo zostaną wprowadzone w późniejszych wersjach, to mogę na to przymknąć oko. W menu poza standardową możliwością rozpoczęcia nowej partii lub kontynuacji poprzedniej mamy do wyboru przejście przez tutorial oraz zobaczenie statystyki. Pierwsza opcja jest świetna dla nowych graczy lub jeżeli chcemy sobie przypomnieć zasady – sam nie pamiętałem o możliwości prorokowania oraz sposobów na pozbycie się koszmarów. Statystyki zawierają proste dane na temat naszych gier jak liczba wygranych partii, rozgrywek, najlepszy wynik, stosunek wygranych do przegranych, czy średni wynik.

W swojej turze będziemy zagrywać karty lub odrzucać z ręki. Nie możemy zagrać dwóch kart z tym samym symbolem pod rząd. Jeżeli ten udało nam się ułożyć labirynt z trzech kart tego samego koloru z rzędu, to zdobywamy drzwi odpowiedniego koloru. Następnie uzupełniamy rękę do pięciu. Jeżeli wyciągniemy drzwi i mamy klucz danego koloru, możemy odłożyć je na bok. Czasem uzupełniając rękę wyciągniemy koszmar, wtedy musimy odrzucić kartę z kluczem, drzwi, rękę lub 5 wierzchnich kart z talii. Naszym zadaniem jest odnaleźć 8 drzwi (po 2 każdego koloru). Odrzucając klucz otrzymujemy proroctwo: dobieramy 5 kart, jedną odrzucamy (może być koszmar), a pozostałem układamy według swojego uznania Jeżeli udało nam się to wykonać zanim skończy się stos do dobierania, wygraliśmy. W przeciwnym wypadku przegraliśmy.

Zasady nie są trudne, ale rozgrywka potrafi być nie lada problemem i dzięki niej stworzyć kilka przekleństw. Strasznie nie lubię momentów kiedy mam dwie pary kart różnych kolorów i symboli. Wtedy nie wiem co zrobić, a jak zacznę jakiś układ robić, to akurat dobrałem trzeci symbol koloru, którego nie wybrałem. Jeszcze lepszy jest motyw jak mam dwa symbole, np. słońce i księżyc. Postanowiłem zagrać słońce, dobrałem księżyc tego koloru. Odrzucam dwa-trzy razy kartę i ciągle dobieram ten walony księżyc.

Niestety, ale losowość też ma swoje do gadania. Nie dość, że może nam nie iść karta, to w dodatku koszmar wyskakuje w najmniej odpowiednim momencie. I zawsze nie wiadomo co zrobić. Jeżeli stracimy 5 kart, to możemy nie mieć czegoś kluczowego do zwycięstwa. Odrzucając rękę podobnie. Drugi raz tych samych drzwi możemy nie zdobyć, a utrata karty z kluczem niczego nie gwarantuje. Dlaczego? Bo jak drugi raz trafi nam się koszmar przy uzupełnianiu ręki, to znów musimy się z nim mierzyć.

Partia trwa kilka minut, nie więcej niż 5. Przez tak dynamiczne rozgrywki na pewno rozegramy kilka z rzędu. Raz zagrałem nawet 10. Zazwyczaj 3-4 w czasie jazdy autobusem. Mimo, że gra wywołuje mocne emocje, głównie gniew, to z chęcią rozgrywam parę partii.

Onirim to gra bardzo specyficzna, absorbująca, wymaga specyficznego myślenia i odrobiny szczęścia. Cyfrowa implementacja to dobre przeniesienie karcianki na aplikację. 40 partii mówi za siebie odpowiednio. Wszystko to za niecałe 5 zł.

Plusy:

  • genialna oprawa graficzna i dźwiękowa
  • proste zasady
  • mocno wciąga
  • wymaga specyficznego myślenia
  • niesamowity klimat snu oraz miła tematyka
  • niewielka cena

Minusy:

  • mocna losowość i wyskakujące znikąd koszmary
  • brak rozszerzeń

PowerMilk

Swoją przygodę z planszówkami zacząłem od Jungle Speed, Spadamy! i podobnych gier każualowych. Im więcej zagłębiałem się w gry planszowe, tym bardziej byłem nimi zainteresowany. Poza tym lubię musicale (ale ciężka muzyka rockowa też mi nie obca), seriale i filmy.