Skip to main content

Santorini – Piękna, grecka wyspa

Być może wiecie, że nie jestem fanem abstraktów. Najpewniej docenię mechanikę, nawet mogę jakąś grę polubić, ale nigdy jakoś specjalnie nie będę za nią przepadał. Dlatego tak bardzo zdziwiłem się skąd u mnie takie zainteresowanie Santorini. Natknąłem się przypadkowo na zbiórkę na Kickstarterze i pewno gdyby nie inne wydatki, to bym wsparł. A potem widziałem zdjęcia, przykładowe partie, tłumaczenie zasad, itp. I nie wiem dlaczego, ale miałem w głowie wtedy jedną myśl “Chce to mieć!”.

Gierki bogów

Interesująca okładka to pierwsza rzecz, która wywołała u mnie ten magnetyzm do tego tytułu. Przyjemna dla oka i przyciągająca wzrok kreskówkowy styl szaty graficznej zdecydowanie mnie kupił. Widzimy na ilustracji frontowej jak dwójka bogów (o ile dobrze pamiętam z kart, to Posejdon i Afrodyta) buduje tytułowe Santorini, czyli grecką wysepkę. Jak wpiszemy sobie w wyszukiwarce tę frazę, to jako wynik będzie pełno obrazków białych budowli z charakterystycznymi niebieskimi kopułami. Radość bijąca z twarzy wspomnianych bogów idealnie odwzorowuje moje odczucia dotyczące tej pozycji.

Zawartość gry dla wielu jest nieadekwatna do jej ceny. W polskich sklepach można ten tytuł kupić od 180 do 210 zł. W środku znajdziemy specjalną, trójwymiarową planszę, bloki budynków (3 poziomy + kopuła), figurki robotników w trzech kolorach (dodatkowo mamy wersję męską i żeńską) oraz mnóstwo kart boskich mocy. Plansza jest zrobiona nieco na wyrost – nie musiała być zrobiona w 3D, w zupełności wystarczyła by jej zielona cześć. Z drugiej strony potęguje to efekt “WOW”, kiedy wszystkie elementy byłyby tak świetnie wykonane, a plansza zwyczajnie. to pewno wtedy zaczęłyby się narzekania.

Rozgrywka dzieli wariant prosty i zaawansowany oraz rywalizację i walkę drużynową. Przy czym drużynowo gra się tylko na 4 osoby, w dodatku trzeba zastosować wariant zaawansowany. O co chodzi? Po rozstawieniu robotników w turze wykonuje się jedną rzecz: przesuwamy robotnika na dowolne przyległe pole oraz stawiany blok na miejsce obok robotnika. Wykonując ruch, możemy wejść na budynek o jeden poziom wyżej niż się aktualnie znajdujemy (za to schodzić możemy o dowolną liczbę poziomów). Budować możemy dowolny poziom z dowolnego miejsca, czyli stojąc na ziemi możemy budować trzeci poziom. Wygrywa osoba, która jako pierwsza wejdzie robotnikiem na trzeci poziom. Jednak jest jeden szkopuł, bowiem można wybudować kopułę, na którą nie można wchodzić. Zaawansowany tryb wprowadza boskie moce, które dają nam nowe akcje i inne wrażenia, np. możemy budować pod sobą, jak nie zmienimy poziomu, to możemy przejść gdzie chcemy po tym poziomie, robotnik, który się nie ruszył może niszczyć blok, czy też możemy zamienić miejscami sąsiadujących robotników. Drużynowy wariant to też inna para kaloszy – gramy na dwie drużyny i robimy ruch naprzemiennie, a inne zasady są analogiczne.

Boskie Santorini

Jestem tą grą zachwycony, wręcz oczarowany. Naprawdę mało która wywołała na mnie tak ogromne wrażenie, zwłaszcza pozytywne. Sam się zdziwiłem, że taka prostota zasad daje tyle możliwości. Za pierwszym podejściem zagraliśmy chyba z pięć partii z rządu. Na Bykonie zagrałem z 10. Ta gra totalnie mnie uzależniła. I wiecie co? To jakiś wirus, bowiem moi znajomi widząc zdjęcia, które wrzucam pytali się o tę pozycję. Przez moment dosłownie ustawiła się kolejka ludzi, którzy chcieli w to zagrać. Nie przypominam sobie, aby takie “zapisy” były na inny tytuł. Dla mnie Santorini to pewien fenomen.

Ta gra jest genialna już na etapie podstawowego wariantu. Mnogość ruchów, logiczne podejście do rozgrywki, przyblokowanie graczy, szukanie strategii i odpowiedniej taktyki. To już mamy w tradycyjnym trybie gry. Dodając boskie moce jest tylko ciekawiej. Wchodzimy teraz na etap zupełnie innego rodzaju wrażeń. Teraz w naszych planach musimy uwzględnić naszą moc, a i warto mieć na uwadze, co może przeciwnik, bowiem odpowiednie użycie zdolności przybliża do wygranej. Jeszcze bardziej interesująco ma się sprawa z rozgrywką drużynową. Przede wszystkim poza problemem typu “co myśli mój rywal?” dokładany jest “co zrobi mój partner?”. Owszem, możemy ustalić jakieś działanie, pewną taktykę, nic nie broni, aby przedyskutować nasze ruchy, ale jest jeden szkopuł. Wróg jest czujny i pewno słucha. Czasem chce się coś zasugerować osobie, z którą jesteśmy w drużynie, ale to spowoduje, że przeciwnik odwiednio odpowie na naszą taktykę.

Zupełnie inne wrażenia w każdym wariancie gry oraz osobowym. Spora talia kart boskich mocy. Mnogość możliwości ruchów. Wszystko to powoduje jedno: Santorini jest niesamowicie regrywalne. Inne doświadczenie wynikające z gry na dwóch, trzech czy czterech również utwierdza mnie w przekonaniu, że to dobrze skalowalna pozycja. Co prawda instrukcja wspomina, że Santorini najlepiej działa na 2 (więc bałem się, że inne warianty są na siłę), a i tak świetnie się bawiłem na inną liczbę graczy.

Zastanawiała mnie kwestia mocy. Jest to naprawdę spora talia, w dodatku dochodzi jeszcze więcej. Jak się to ma balansu? Czy może już tutaj ma wpływ swego rodzaju losowość? W moim odczuciu przy rozgrywce dwuosobowej karty bogów są całkiem dobrze zbalansowane. Oczywiście w zależności od użytych mocy, również nasze wrażenia będą inne – zupełnie inaczej przebiega rozgrywka z Hermesem i Apollo, a z Zeusem i Herą. Przy 3 i 4 graczach bywa różnie, dość często będziemy mieli wrażenie, że wszystko gra, ale są układy, w których nasze odczucia, co do rozgrywki nie będą do końca pozytywne.

Trochę boli mnie wysoka cena. Rozumiem, że niestandardowy wygląd elementów podnosi nieco koszt wykonania, rozumiem też, że sklep chce zarobić na sprowadzonym produkcie, ale nie kojarzę żadnej logicznej gry abstrakcyjnej (jak się mylę, to ktoś może mnie oświecić) o tak wysokiej cenie. Na pocieszenie mogę powiedzieć, że widząc jak gra jest u mnie rozchwytywana całkowicie nie żałuje żadnej wydanej złotówki, aby mieć u siebie Santorini.

Boska gra

Santorini ma w sobie coś magnetycznego. Posiada proste zasady, ale rozgrywka nie jest już taka prosta. Och, ale mnie ta gra zachwyciła i wzbudziła wiele pozytywnych emocji.

Plusy:

  • bardzo ładna szata graficzna i przyciągające wzrok bloki o nietypowym kształcie
  • proste zasady, które implikują dość niski próg wejścia
  • interesująca logiczna gra z dozą kombinowania
  • mnóstwo wariantów i kart boskich mocy zmieniające odbiór gry
  • spora regrywalność i skalowalność
  • jest sporo kart mocy, co daje nam duży wybór
  • dość dobrze zbalansowane moce

Minusy:

  • w rozgrywce na 3 lub 4 graczy mogą zdarzyć się układy bogów, przy których odbiór gry jest negatywny
  • dość duża cena jak na rodzaj rozgrywki, który oferuje

PowerMilk

Swoją przygodę z planszówkami zacząłem od Jungle Speed, Spadamy! i podobnych gier każualowych. Im więcej zagłębiałem się w gry planszowe, tym bardziej byłem nimi zainteresowany. Poza tym lubię musicale (ale ciężka muzyka rockowa też mi nie obca), seriale i filmy.