Skip to main content

Gobblety – Przyczajone kółko, ukryty krzyżyk

Z Gobletami zetknąłem się po raz pierwszy na ósmej edycji ZjAvy w Warszawie. Niedługo potem gra trafiła do mojej kolekcji, a to oznacza, że coś w niej jest.

Gobblet na śniadanie

Dość duże pudełko zawiera tytułowe gobblety – stworki w różnych wielkościach i kolorach, patyczki z których tworzymy planszę do gry oraz nieprzemakalny woreczek do transportowania. Plastikowe pionki wyglądają zabawnie, ich wyraz twarzy od początku wzbudził we mnie uśmiech, a ich wykonanie jest solidne. Na tyle dobre, że klocek mi się nie rozbił, to tym jak spadł mi ze stołu – podejrzewam, że przewidziano, że gra musi być odporna na uszkodzenie w wyniku działania nadzwyczajnej siły dziecka. Jedyne do czego mam spore zastrzeżenia, jeżeli chodzi o jakość wykonania, to na pewno jest to wypraska – wkładanie i wyjmowanie gry to prawdziwa mordęga, dlatego wyrzuciłem pudełko i wypraskę, trzymam wszystko w woreczku (oczywiście mogłem, to zrobić dopiero po wykonaniu zdjęć…).

Zasady są bardzo podobne do tradycyjnego kółka i krzyżyka – też chcemy mieć pionki swojego koloru w jednej linii. Różnica polega na tym, że mamy po dwa pionki w trzech wielkościach, dzięki którym możemy “zjadać” wystawione gobblety. Dodatkowo możemy przesunąć wyłożonego na planszy gobbleta na inne pole (również powodując zjadanie pionków).

Sprytne zagranie

Jestem wręcz oczarowany tym tytułem. Niewielka modyfikacja znanej na całym świecie gry, którą zagrywa się od przedszkola – no przecież grałem jako malec pisząc palcem po piasku – powoduje, że mamy interesującą pozycję logiczną.

Gobblety mają jedną interesującą cechę – jak się zacznie grać, to nie wiadomo kiedy to się skończy. Idzie partia za partią. Ciągle się próbuje, testuje, sprawdza nowe taktyki i ruchy. Jaki generator syndromu “jeszcze jednej rozgrywki” jest wystarczającym potwierdzeniem, że regrywalność tej pozycji jest wysoka.

Wiecie ile razy przegrałem w 3-4 ruchach? Mnóstwo. Z początku podchodziłem do tej pozycji jak do zwykłego kółka i krzyżyka, a przez to przeciwnik mógł zjeść mój pionek, co dało mu zwycięstwo. Innowacje w postaci nakładania na pionki innych oraz poruszaniu gobbletów zmusza nas do innego myślenia, nie jest już to kółko i krzyżyk, ale bardziej skomplikowana gra logiczna.

Ten tytuł pozwala nam na kilka sprytnych zagrań. Po kilku partiach zauważymy kilka ciekawych taktyk, które się powtarzają. Najczęstszym ruchem otwierającym jest ustawienie dużego na środek, przez co już groźba zjedzenia jest od początku rozgrywki. Jednak należy pamiętać, że mamy tylko dwa pionki każdej wielkości, zatem nie warto zbytnio wystawiać dużych gobbletów, aby nie stracić możliwości przykrycia tego o średniej wielkości. Innym dość ciekawym przypadkiem jest zakrywanie swojego pionka, aby mieć później możliwość zaskoczenia przeciwnika. Taktyk jest dość dużo, ale też nie ma co przesadzać – ich liczba nie jest szczególnie powalająca, przy częstym ogrywaniu zaczniemy kalkulować i dostrzegać pewne podobne ruchy.

Niby kółko i krzyżyk, ale jaka radocha!

Myślę, że nie ma sensu więcej pisać o Gobbletach, to prosty tytuł, wiec bym się raczej powtarzał. Jest to niezwykle interesująca wariacja kółka i krzyżyka, według mnie jedna z ciekawszych, o ile nie najlepsza, z gier, które wydało FoxGames.

Plusy:

  • interesujące jak prosta mechanika może ewoluować
  • bardzo solidne wykonanie pionków
  • generator syndromu jeszcze jednej partii
  • całkiem niezła regrywalność jak na ulepszone kółka i krzyżyk
  • przyjemna gra logiczna z kilkoma taktykami

Minusy:

  • po dłuższym czasem ruchy są powtarzalne
  • wypraska jest bardzo kiepsko zaprojektowania

PowerMilk

Swoją przygodę z planszówkami zacząłem od Jungle Speed, Spadamy! i podobnych gier każualowych. Im więcej zagłębiałem się w gry planszowe, tym bardziej byłem nimi zainteresowany. Poza tym lubię musicale (ale ciężka muzyka rockowa też mi nie obca), seriale i filmy.