Skip to main content

Suchariada vol. 2 – Lepsze niż Hydrominum

Wybaczcie mi te lokowanie produktu, ale ten tekst (który powiedział Mateusz Kowalski, zwany przez nas przeorem w suchości) mnie rozbawił. Jeżeli nie wiecie co to Hydrominum, to powiem, że taki lek na nadmiar wody w organizmie. 10 lutego Roku Pańskiego 2017 trzech suchych braci spotkali się, aby znów obcować wśród tytułów nazywanymi eurogrami. Mateusz, nasz przeor znów zadbał o suchy prowiant (o jakże te określenie pasuje do tego typu jedzenia i charakteru spotkania): suchary, chipsy, wafelki, wafle ryżowe, itp. Suchość do głębi.

Trójka wędrowców spotkała się później niż ostatnio, z tego względu w planach były tylko trzy gry, a nie pięć. I najlżejszą z nich było dzieło Uwe Rosenberga, czyli Ora et Labora. Autentycznie, to druga gra tego autora, która trafiła w mój gust. Oczywiście pomijam takie tworki jak Mamma mia czy Fasolki, które również lubię, ale to nie ta kategoria ciężkości. Jeżeli tak dalej pójdzie, to jeszcze – nie daj Boże – Uwe Rosenberg zdeklasuje Bruna Cathalę (jeżeli do tego dojdzie, to można uznać, że zbliża się koniec jakiejś ery albo nawet i świata). Sądziłem, że skoro lubię małe gry tego autora, a taki Le Havre, który był wysoko w rankingu BoardGameGeek uważam za gniot, to zostanę przy drobnicy. I może się okazać, że bardzo mocno się myliłem.

Ora et labora

No, ale przejdźmy do meritum. Ze względu na brak czasu oraz pewne obawy syndromu zniszczenia umysłowego, które mieliśmy ostatnio po Kawernie, zdecydowaliśmy się na wariant krótki (chociaż Kawerna też była rozgrywana w wariancie łatwiejszym). W swojej turze robi się jedną z trzech rzeczy: karczowanie lasu lub torfowiska, skorzystanie z budynku za pomocą przeora lub mnicha albo postawienie nowego budynku. W zamian za karczowanie otrzymujemy jeden surowiec i miejsce na przyszłe budynki. Co skoro jesteśmy przy nich, to za pomocą pionków możemy z nich korzystać – zarówno swoich (za darmo), jak i u przeciwników (za pewną opłatą). Pozwalają one nam tworzyć nowe surowce z posiadanych, otrzymywać pewien typ dobra, przeprowadzić jakąś akcję, itp. Jednak najbardziej spodobało mi się budowanie. Wśród budynków część jest klasztorna i te buduje się tylko koło siebie. Nieważne do jakiej kategorii należy dane miejsce, ale zawsze ma napisane ile daje nam punktów za sąsiedztwo z innym – i co ciekawe, niektóre mają wartość ujemną. Co jakiś czas jest faza osad, w której stawiamy osady – jeżeli nie mamy surowców na nie, to tracimy kolejkę. Wariant krótki trwa 13 rund, z czego ostatnia jest specjalna.

Na koniec każdy z nas miał powyżej 100 punktów, z czego co mi się wydaje miałem około 140, a Aleris, który wygrał jedynie 11 więcej. Zatem dość wyrównana walka, jeden dobry ruch, jedna osada więcej (niestety raz nie budowałem) i raczej bym wygrał. Ta pozycja spodobała mi się nieziemsko, mam jedynie obawy, że w wariancie długim straci na uroku oraz dynamizmie, bowiem nic nie otrzymuje się za darmo. System kieratu mnie zaskoczył i zauroczył, w skrócie: co rundę przesuwa się strzałka odmierzająca czas gry, ale również wskazuje ile danych surowców jest dostępnych, bowiem na tarczy kieratu są wypisane liczby, zatem jeżeli bierzemy owce będące przy 7, to mamy ich 7, a potem przesuwamy na 0.

Alchemicy

O ostatniej pozycji się rozpisałem, ale właśnie taki jestem – jak coś polubiłem, to mogę gadać i pisać godzinami. Ale relacja rządzi się swoimi prawami, więc już przechodzę do następnej gry. W tym tytule wcielamy się w alchemików badających dziwne substancje zwane alchemionami. W wyniku ich połączenia możemy otrzymać jakiś „jon” niebieski, czerwony albo zielony plus lub minus. No może być też mikstura neutralna. Na podstawie naszych działań powinniśmy wiedzieć, z czego składa się każdy składnik. Za pomocą dostępnych akcji będziemy testować mikstury na sobie lub uczniu, publikować lub obalać teorie, kupować artefakty, sprzedawać napoje bohaterom czy zbierać nowe składniki. Ogółem koncept gry jest bardzo interesujący, sama mechanika dość intuicyjna, a uzależnienie przebiegu gry od aplikacji jest innowacyjne. A no właśnie, aplikacja generuje nam alchemiony, przez co jak sprawdzamy składniki, coś sprzedajemy czy obalamy teorię, to wszystko robimy za pomocą komórki czy innego urządzenia.

Tytuł zawiera sporo elementów, które powinny mi się spodobać, prawda? No, mimo wszystko nie przepadam za nim. To była moja trzecia lub czwarta partia i za każdym razem strasznie się męczę przy tej pozycji. Źle optymalizuje ruchy, mam słaby dociąg lub wybór kart, nie mam ciągle kasy, a przez zbyt mało lub niepasujące do mikstury karty. Nie mówię, że to tytuł zły, ale jedynie, że nie jest stworzony dla mnie. Gdybym miał lepsze zdolności dedukcyjne oraz umiejętności zarządzania swoimi ruchami, to pewno była to jedna z moich ulubionych gier :).

Pan Lodowego Ogrodu

Pierwszy i jedyny raz (nie licząc tej Suchariady) w tę grę grałem w Sylwestra 2014 roku, a już na początku 2015 opisałem moje wrażenia po rozgrywce. Widzę, że moje odczucia po tej partii nieco są zbliżone do ostatniej. Generalnie nie jest to typowy suchar, ale optymalizacja ruchów oraz dbanie o zasoby (ludzi, złoto i czynnik M) jest ważne. Nie będę przynudzał, tylko zajrzyjcie do linkowanego tekstu.

Przeczytaliście? No to pewne spostrzeżenie. W tej grze też mi reputacja spadała na potęgę, ale już Van Dykkenowi nie, mimo, że 3 albo 4 jego kraby to on nigdy nie był najniżej. Nie wiem czemu… Grałem Passionarią, według mnie najłatwiej wygrywający Czyniący. Jednak współgracze zorientowali się, że zbyt szybko prowadzę swoją ekspansję i jak mnie nie powstrzymają, to najpewniej wygram. Przypomina mi to sytuację z Sylwestra, gdzie Sylwia też nieomal wygrała tą postacią, a ja jako Van Dykken zacząłem kłaść tam kraby. W tym wypadku Przeor Suchości grał Van Dykkenem i po trzeciej rundzie zauważyliśmy, że jest ustawiony na każdej pozycji: ma szansę wygrać na punkty, z dużym prawdopodobieństwem może spełnić swój cel, a jak się postara to wygra jak spadnie martwy śnieg. No i spadł śnieg i wygrał… Skoro drugi raz zaszła taka sytuacja, to na trzech uważam, że to Van Dykken jest silniejszy niż reszta. Trochę szkoda, że przez tę niesymetryczność jest zachwiana równowaga, która jest wyznacznikiem eurogry.

Głosowanie

Tak jak ostatnio postanowiliśmy ocenić gry pod względem suchości za pomocą „sucharkowej skali ocen”. Dla przypomnienia: każdy ma 5 sucharów i ocenia każdy tytuł od 1 do 5. Im więcej sucharów, tym bliżej mu do eurogry. Znów nasze noty były totalne różnie, jak przy następnym głosowaniu znów będą takie rozbieżności, to poproszę o ustalenie jakiegoś wspólnego i mierzalnego kryterium. Chociaż przy Alchemikach było prawie równo. W kolejności Mateusz, ja i Aleris oceniliśmy następująco dane gry:

Ora et Labora: 4/1/3
Alchemicy: 3/4/3
Pan Lodowego Ogrodu: 3/2/5

Poprzednia impreza zakończyła się odwodnieniem całej mojej rodziny i Mateusza (w sumie, skoro na to odporny był jedynie Aleris, to może on powinien być przeorem?). Na szczęście po tej edycji nie było żadnych ekscesów. Mamy już plany na następne spotkanie. I wiecie co? Będzie sucho.

powermilk

PowerMilk. Największy fan Bruna Cathali w Polsce. Lubię planszówki. Lubię programować. I lubię seriale.