Skip to main content

Pingolo – Pierwsza krew

W niedzielę wczesnym rankiem (no dobra, nie aż tak, coś koło 11:00 było :D) przybyłem na drugi dzień ZjAvy i od razu udałem się na stanowisko FoxGames, bo obiecałem Wojtkowi zajrzeć w sobotę, ale nie zdążyłem. Chciał pokazać nam ich nową grę, która jest skierowana do młodszych graczy :).

Pingolo, bo to tej grze mowa, ma pewien element zaczerpnięty z Pszczółek, ale trochę inaczej został on zrealizowany. Interesujące wydanie powinno zaciekawić dzieciaki, te pingwiny wyglądają zachęcająco i intrygująco. Poza tym płytki kry, na której kładziemy zdobyte pingwiny też są wykonane dobrze. Zasady są banalne. Pod każdym z pingwinów jest “jajo” jednego z sześciu kolorów. Rzucamy dwoma kostkami i mamy dwa trafienia, aby zgarnąć odpowiedniego pingwina. Udało się? No to kładziemy go na krze. Kto pierwszy trafi w 6 pingwinów, ten wygrywa. My graliśmy w wersję nieco bardziej zaawansowaną, w której można podbierać pingwiny, które zgarnął przeciwnik.

Choć Pingolo to gra, której zdecydowanie nie jestem targetem. Nie mniej zabawna koncepcja gry wypełniła mi dość radośnie czas. Częste pomyłki i reakcja współzawodników na nie wzbudzały uśmiech na twarzy. Kiedy rozgrywce, w której uczestnicy grupa starych koni pojawiają się śmiechy, chichoty i żarciki, to coś w sobie ten tytuł musi mieć :). Myślę, że malce będą tą grą zachwyceni. Jeżeli wasze dzieci lubią Pszczółki, to sądzę, że i Pingolo warto wypróbować.

PowerMilk

Swoją przygodę z planszówkami zacząłem od Jungle Speed, Spadamy! i podobnych gier każualowych. Im więcej zagłębiałem się w gry planszowe, tym bardziej byłem nimi zainteresowany. Poza tym lubię musicale (ale ciężka muzyka rockowa też mi nie obca), seriale i filmy.