Skip to main content

Guildhall (Najemnicy) – Pierwsza Krew

Na tę grę Tomasz Międzik namawiał mnie od dawna, co najmniej od Coperniconu. Promował ten tytuł hasłem “Intryganci na wypasie”, nie jestem pewien czy on wie, że Intryganci to najmniej ulubiona gra wydawnictwa Lucrum Games. Jednak rozegrałem partię i… chwyciło.

Najemnicy to gra karciana, w której zbieramy swoją gildię. Postacie wyglądały dość interesująco, ale nie bardzo podczas partii skupiałem się na szacie graficznej, więc nie umiem za dużo wam na ten temat powiedzieć. Drażniła mnie troszkę nieczytelność ikonek, ale Łukasz zapewniał, że w polskiej edycji będzie to poprawione (wystarczy dać tło, bo po zapoznaniu się z symboliką, działanie jest dość intuicyjne). Bez zbędnych ceregieli przejdę do skrótu zasad. Wykonujemy jedną z trzech opcji: zagrywamy kartę, odrzucamy dowolną ich liczbę i dobieramy do 6 lub zbieramy punkty zwycięstwa. Po zagraniu karty wykonujemy jej efekt, który może być zależny od tego ile jest postaci w danym cechu. Dobieranie to chyba logiczna akcja. Zaś punktowanie to ciekawa sprawa – kiedy mamy 5 postaci o tej samej nazwie, ale różnego koloru (nie można zagrywać tego samego), to możemy je odrzucić, aby zdobyć jedną z 5 wyłożonych kart punktów – te poza jakimś wynikiem, czasem mają efekt. Kto pierwszy zdobędzie 20 punktów, ten wygrywa.

Zasady proste jak konstrukcja cepa, ale już rozgrywka to srogie kombinowanie. Trzeba odpowiednio zarządzać swoją gildią, ręką i zamykać tak cechy, aby przeciwnik nic nie mógł zrobić. Oczywiście dochodzi jeszcze kwestia doboru kart, bowiem możemy mieć pechową rękę. Ale skoro mamy taką, na której nic nie ugramy, to warto sprawdzić czy nie pokrzyżujemy zamiary przeciwnika. Dostępne są trzy różne zestawy do tej gry, które mają inne postaci, efekty i zastosowanie. Jako, że testowałem ten tytuł na trzech, to Łukasz zaproponował zestaw Coalition wprowadzający dawkę negatywnej interakcji. Wiecie jakie emocje daje fakt, że ktoś ci niszczy barbarzyńcą cech, który ma już 4 karty i w następnej turze może być ukończony? I powiem, że nie byłem za bardzo zadowolony. Również możemy się przyczaić i próbować zdobyć kartę punktów za dwa zamknięte cechy. W naszym przypadku trochę zadziałała zasada, gdzie dwóch się bije tam trzeci korzysta, choć z początku zwycięzca nie bardzo łapał zasady (nie, że zasady są trudne, ale pewno ta osoba nie była splanszowana), więc Łukasz musiał pomóc. No i szły jakieś ciekawe zagrania. Właśnie w tej pozycji to jest typowe: coś zagrałem, z coś tam wymieniłem z graczem, co daje mi dodatkową akcję, więc buch, zamknąłem cech.

Najemnicy są interesującą karcianką dającą pole do popisu w tworzeniu kombosów, z początku akcje idą dość ślamazarnie, ale potem jak walnie to z przytupem. Osoby lubiące negatywną interakcję z dozą losowości (A przede wszystkim miłośnicy Intrygantów) powinni się z tym tytułem zapoznać.

Przepraszam za brak zdjęć, ale tak mi się dobrze grało, że zapomniałem cyknąć :(.

PowerMilk

Swoją przygodę z planszówkami zacząłem od Jungle Speed, Spadamy! i podobnych gier każualowych. Im więcej zagłębiałem się w gry planszowe, tym bardziej byłem nimi zainteresowany. Poza tym lubię musicale (ale ciężka muzyka rockowa też mi nie obca), seriale i filmy.