Skip to main content

Lanterns: The Harvest Festival – lampiony na cyfrowej wodze (E-planszówka)

Lanterns: Harvest Festival to angielska wersja wydanej w Polsce przez wydawnictwo Games Factory Publishing gry Festiwal Lampionów. Ten prosty, familijny tytuł został przeniesiony niedawno na cyfrowy format. I cóż mogę rzecz? Wciągnął mnie niesamowicie.

Po włączeniu aplikacji do naszych uszu dojdzie przyjemna, orientalna muzyka, która jest dopasowana do tematu. Ogółem najczęściej gram z wyłączonymi dźwiękami, ale ta muzyka na tyle mi się spodobała, że rozegrałem kilka partii zanim ją wyłączyłem. Menu jest ozdobione szatą graficzną podobną do analogowej wersji. Możemy wybrać grę wieloosobową, solową rozgrywkę i kontynuację poprzedniej. W prawym górnym rogu ekranu kryje się przycisk odsłaniający możliwość zmiany opcji – te są dość ubogie, mamy wpływ tylko na poziom głośności muzyki i dźwięku oraz nasze konto (te jest potrzebne, aby grać przez Internet). Rozgrywka wieloosobowa pozwala na wybór kilku opcji: gry rankingowej, przyjacielskiej czy pass ‘n’ play. Grając w solo mamy wpływ na liczbę przeciwników oraz ich poziom. Szkoda, że nie można ustalić trudność AI dla każdego gracza.

Jako, że recenzowałem niegdyś wersję “analogową”, to nie będę specjalnie skupiał się na wyjaśnieniu zasad. Ot, po kolei wykonujemy 3 akcje, z czego tylko ostatnia jest obowiązkowa. Możemy odrzucić 2 łódki, by wymienić jedną kartę lampionu na inną. Możemy odrzucić odpowiedni zestaw, aby dostać punkty. Musimy dostawić jeden kafelek z lampionami do jeziora. Każdy dostaje taki kolor lampionu, jaki wskazuje krawędź dołożonego kafelka. Dodatkowo, jeżeli dopasowało się kolor do jakiejś płytki. dostajemy bonus w postaci karty lampionu. Gdy dopasowany lub dopasowywany kafel posiada na środku symbol, wtedy dobieramy łódkę. Gra kończy się, gdy każdemu skończą się kafelki, a wygrywa gracz z największą liczbą punktów.

Implementacja na wersję cyfrową wyszła niespodziewanie dobrze. Sztuczna inteligencja jest na dobrym poziomie. Zajęło mi kilka partii zanim zacząłem wygrywać na najniższym poziomie. Zaś trzech najtrudniejszych wirtualnych przeciwników, to już spore wyzwanie. A właśnie, wyzwanie. Ta gra ma system challenge’ów, który zmienia się po tym jak je spełnimy. Mamy 3 wyzwania, po tym jak jakieś wykonamy, wchodzi nowe. A jakiego są rodzaju? Wygrać grę, zdobyć 2 niebieskie karty w jednym ruchu, zabrać ostatnią czarną kartę z puli, itp. itd. Całkiem rozmyślne, niektóre dość trudne, a część nawet wykonałem nie mając pojęcia o tym. W każdym razie jest to bardzo miłe urozmaicenie.

Ogółem gra jest bardzo prosta, intuicyjna. Jednak gdzie nie gdzie interfejs kuleje i powinien dawać podpowiedzi. Wiecie ile się męczyłem, aby obrócić kafelek? Sądziłem, że to będzie typowy multi-touch i obrócenie za pomocą dwóch palców. Chyba przy trzeciej partii wykombinowałem jak się to robi. Podobnie jest z wymianą kart za pomocą łódek. Miło, że gra informuję, że możemy tę wymianę dokonać. Również dostajemy podpowiedź za co możemy wymienić nasze zestawy. Ale to troszkę za mało.

Szkoda, że gra nie wykorzystuje systemu logowania Google Play, ale rozumiem, że autorzy gry chcieli, aby możliwa była rywalizacja pomiędzy graczami używających różnych systemów operacyjnych. Kolejne konto do logowania jest pewną małą niedogodnością, ale da się przeżyć. Rozgrywka pomiędzy przeciwnikami w Internecie jest całkiem sprawna, nie było jakiegoś większego problemu z lagami, itp.

Co do samej gry, to nadal nic nie zmieniło się, a miałem te same odczucia jak podczas rozgrywki w oryginalny tytuł. Niezwykle ciekawe jest to, że w zależności od ułożenia kafelka, przeciwnicy mogą dostać inne karty. Szczególnie ważne jest na dwie osoby, bo mamy większy wpływ na to, co dostanie. Przy 3 lub 4 graczach, osobiście się skupiam na tym, co JA chcę dostać i nie przejmuję się tym, że uzupełniłem komuś set.

Lanterns: Harvest Festival to dobry umilacz czasu. AI jest na porządnym poziomie, a rozgrywka internetowa działa poprawnie. Oprawa graficzna jest zbliżona do planszówki. Zatem dla fanów ta pozycja jest idealna. Wiele czasu spędziłem przy elektronicznej wersji i uważam, że warto wydać te parę złotych. Co prawda interfejs mógłby zostać bardziej dopracowany, ale na osłodę niedawno za darmo doszedł dodatek Emperor’s Gifts, więc na tę chwilę można im wybaczyć.

Plusy:

  • szata graficzna nawiązująca do podstawowej gry oraz przyjemna dla ucha muzyka
  • dobry poziom trudności AI
  • świetne przeniesienie mechaniki z planszówki na wersję elektroniczną
  • interesujący system wyzwań
  • dobrze zaimplementowana rozgrywka internetowa
  • dość proste do opanowania zasady, szczególnie jak się rozegra tutorial

Minusy:

  • niestety, momentami interfejs jest mało intuicyjny
  • szkoda, że poziom AI ustala się dla wszystkich przeciwników, a nie dla każdego osobno

PowerMilk

Swoją przygodę z planszówkami zacząłem od Jungle Speed, Spadamy! i podobnych gier każualowych. Im więcej zagłębiałem się w gry planszowe, tym bardziej byłem nimi zainteresowany. Poza tym lubię musicale (ale ciężka muzyka rockowa też mi nie obca), seriale i filmy.