Skip to main content

Czy hybryda jest idealna?

W ostatnich felietonach dostało się po uszach zarówno grom w stylu europejskim oraz amerykańskim. Skoro obydwa typy mają swoje wady i przywary, to jaki typ jest dobry? Osoby znające dobrze rynek planszówek dobrze wiedzą, że podział tylko na te dwa gatunki dawno się zatarł, bowiem są tytuły, które w ogóle nie łapią się w te kategorie. I właśnie warto szukać coś poza, coś co łączy oba rodzaje. I tutaj pojawia się coś, co nazwałem hybrydą.

Z początku sądziłem, że taka hybryda jest określana eurotrashem. Będąc już nieco bardziej doświadczoną osobą w planszówkach, wiem, że pod tym terminem kryje się coś innego. Otóż eurotrash, to pozycja będąca mechanicznie podobna do gry w stylu europejskim, ale w wykonaniu przypomina ameritrash. Dobrym przykładem jest Scythe, gdzie wiele osób miało pretensje o to, że skoro gra zawiera mega ładne wykonanie i figurki, to poczuli się oszukani, skoro to jest euro. Ponoć Blood Rage również łapie się w tę kategorię, ale moje doświadczenia są inne i ten totalnie losowy, niezbalansowany oraz zepsuty mechanicznie tytuł w ogóle mechanicznie nie jest eurogrą.

To, co miałem na myśli nazywając coś hybrydą nazywa się grami w stylu francuskim. Tutaj klimat i wykonanie spotyka się kalkulacyjną mechaniką, a wszystko jest okraszone niezbyt przesadną losowością. Wspomniałem, że trafiały do mnie gry Bruna Cathali, które miały wszystkie elementy dość wyważone. Nie były to męczące rozgrywki, nie czułem mijającego czasu, itp. Jednak mając większy kontakt z grami francuskimi takich autorów jak Antoine Bauza, Serge Laget, Bruno Faidutti czy Ludovic Maublanc zauważyłem, że jest to nie tylko działanie jednego autora, ale pewnego stylu.

Właściwie to jest konkluzja moich wcześniejszych wywodów: skoro każdy z tych popularnych typów gier ma swoje grzeszki, to warto wypróbować coś pomiędzy. Tylko tyle i aż tyle. Nie chcę mówić, że to jest najlepsze rozwiązanie. Planszówki są formą rozgrywki i każdy wybierze tą, która mu pasuje. Czy to będzie optymalizacja czy przesadna losowość, czy coś innego, to jego sprawa.

Prosiłem, aby wszelkie komentarze, krytyka i opinie o tekście były wstrzymane do czasu ostatniej części. No to już :).

PowerMilk

Swoją przygodę z planszówkami zacząłem od Jungle Speed, Spadamy! i podobnych gier każualowych. Im więcej zagłębiałem się w gry planszowe, tym bardziej byłem nimi zainteresowany. Poza tym lubię musicale (ale ciężka muzyka rockowa też mi nie obca), seriale i filmy.