Skip to main content

3 wishes – Potężna moc życzeń

Potężny panie mój mów jaka wola twa
Piosenka Nie ma takich dwóch z filmu Alladyn

Jestem fanem mikrogier, lubię szybkie, małe karcianki, które często mają innowacyjną i bardzo ciekawą mechanikę. 3 wishes wydało Strawberry Studio – siostrzane wydawnictwo NSKN Games, które cechować się będzie prostszymi i rodzinnymi pozycjami. I jak oceniam ten tytuł?

Twe życzenie jest dla mnie rozkazem

Niejeden mąż odgaduje każde życzenie swojej żony i na tym poprzestaje.
Leszek Kumor

Pudełko do gry jest niewielkie, łatwo włożyć do kieszeni jakieś bluzy czy plecaka. Czasem nawet można je przeoczyć jak wpadnie między większe pudła. Bajkowa okładka bijąca po oczach żółtym kolorem. Właśnie ten baśniowy styl przyciągnął mnie do tej pozycji, całe szczęście, że wszystkie rysunki są utrzymanie w tej koncepcji. Karty przedstawiają życzenie, często spełniające się irracjonalny sposób. Dobrym przykładem jej „Rozwiązanie głodu na świecie”, gdzie z balonu rozrzucane są… słodycze. Wiadomo, że często dżin jest przewrotny i interpretuje to, co powiemy inaczej niż my. Poza 18 kartami, w środku mamy drewniane znaczniki, które są używane w zaawansowanym wariancie. Jakość wydania, oczywiście dobra.

Zasady są bardzo proste. W zależności od liczby graczy będziemy używać inną liczbę kart. Odrzucamy z jedną z talii, dajemy dwie na środek i przed każdym graczem 3. Podglądamy tylko jedną kart przed sobą. W czasie swojej tury będziemy robić dwie akcje. Podglądnięcie – bierzemy jedną, dowolną kartę i patrzymy na jej treść. Zamiana – zamieniamy ze sobą dwie dowolne karty. Tasowanie – tasujemy swoje karty i patrzymy na jedną z nich. Od czwartej rundy możemy deklarować koniec gry. Jest to jedyna akcja, w której możemy wykonać w swojej turze. Po tym jak ktoś ogłosi koniec gry wszyscy odsłaniają karty – osoby mające życzenia w trzech różnych kolorach liczą swoje punkty i wygrywa mający ich najwięcej.

Życzę ci jak najlepiej

Wa­riaci, po­dob­nie jak dzieci, nie dają za wyg­raną, dopóki ich życze­nie nie zos­ta­nie spełnione.
Paulo Coelho, Weronika postanawia umrzeć

Ta karcianka to wymyślne połączenie Maskarady i Listu Miłosnego. Za bardzo nie ma tej świeżości małych gierek. Nie mniej nie zmienia to faktu, że wrażenia są pozytywne. Świetne jest to, że podobnie jak w Maskaradzie mamy niewielką wiedzę na temat kart występujących w grze. Znamy treść jednej – dosłownie jednej – którą zaraz jakiś przeciwnik może zmienić czy również podejrzeć. Może mamy od razu odpowiedni zestaw kart?

Powolne poznawanie kart jest też uciążliwe. Jeżeli wiemy już, że mamy odpowiedni komplet, to inny grać może to zepsuć. Jeżeli pamiętamy co zamienił, to możemy obserwować przemieszczanie kart – gorzej jak wszystkie 3 karty w czasie tury przeciwników zmieniły się pozycjami. A najgorzej jak ktoś ogłosi koniec gry zanim uda nam się dowiedzieć co mamy przed sobą i jakiś to poukładać.

Zaletą gry jest zdecydowanie jej dynamizm. Dwie akcje schodzą niezwykle szybko, a kiedy ktoś zadeklaruje koniec gry schodzą 3-4 minuty. Teoretycznie podstawy wariant trwa nie dłużej niż 5 minut i przeważnie nie przekracza tego czasu. Zaawansowany to po prostu kilka gier z rzędu i dostaje się znaczniki za wygrane partie – kto ma ich 5, wygrywa grę.

Nieco zmodyfikowałem zasady, ponieważ w instrukcji można ogłosić koniec gry w 4 rundzie, zatem piąty gracz może nie mieć swoich akcji. Dlatego mówiłem, że po tym jak każdy wykona swoje akcje może zadeklarować koniec gry. Dzięki temu nikt nie cierpi na tym, że nie miał okazji nawet wykonać ruchu.

Życzenia mogą się spełnić

Trze­ba uważać, kiedy wy­powiada się życze­nie. Nig­dy nie wiado­mo, kto może słuchać. 
Terry Pratchett

3 wishes to całkiem przyjemna gierka, nie jest może odkrywcza, ale potrafi umilić czas. Naprawdę trwa pięć minut, więc raczej na jednej partii się nie skończy.

Plusy:

  • bajkowa szata graficzna
  • dynamiczna rozgrywka
  • proste zasady
  • doza kombinacji
  • krótki czas gry, który spowoduje, że rozegra się parę partii z rzędu

Minusy:

  • czasem niewiedza o kartach drażni
  • w momencie ogłoszenia końca gry nic nie da się zrobić z kartami

powermilk

PowerMilk. Największy fan Bruna Cathali w Polsce. Lubię planszówki. Lubię programować. I lubię seriale.

  • J.

    Śliczna szata graficzna. Ale bym się zastanowiła jeszcze. „Maskaradę” tak średnio lubię, a z podobnych mam jeszcze „Spadkobierców”

  • grim1234

    Albo mi się wydaje, albo pomyliłeś tury z rundami. Jeśli się nie mylę, to zanim można ogłosić koniec pierwszy gracz musi rozegrać przynajmniej 3 swoje tury.